www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nóż w polskie góry na sezon zimowy
Autor Wiadomość
EasyRider80 

Dołączył: 19 Wrz 2014
Posty: 14
Skąd: Warsaw City
Wysłany: 2015-02-06, 16:21   Nóż w polskie góry na sezon zimowy

Czy w ogóle coś takiego ma rację bytu?
Czy się może przydać i ew. do jakich zadań? Jakie parametry winien spełniać?
Wyprawa po Bieszczadach w zimę, pieszo z plecakiem, nocowanie w schroniskach, agroturystyce, u gospodarzy.
Otwieracza do butelek/konserw nie potrzebuję; służyłby raczej w teren - założeniem jest marsz w ostępach przez cały dzień.
Nie mam doświadczenia w wypadach zimową porą i w takim charakterze.
 
     
Młody 
161 crew


Pomógł: 12 razy
Wiek: 27
Dołączył: 01 Sty 2009
Posty: 914
Skąd: Tychy
Wysłany: 2015-02-06, 16:49   

Nóż to narzędzie które zawsze sie przydaje. Chociażby okroic kawałek chleba. Nikt Ci nie każe nosić niewiadomo jak ciężkiej maczety. Ja osobiście nie ruszam sie nawet na śmietnik bez ostrza.
_________________
Forum to nie agencja towarzyska-NIE DOGODZIMY KAŻDEMU !

Życie należy przeżyć tak, aby gołębie przelatujące nad Twoim grobem zesrały się z wrażenia.
https://www.fasttrans.com.pl/
 
 
     
EasyRider80 

Dołączył: 19 Wrz 2014
Posty: 14
Skąd: Warsaw City
Wysłany: 2015-02-06, 17:09   

Taki sam tok myślenia miałem jak Ty, ale ... gdy zacząłem szukać sytuacji w ziemie w których mógłby się on przydać, trudno było mi coś wykoncypować.
Noclegi będą tylko w domach - u gospodarza, agroturystyka, więc sprawy z biwakowaniem odpadają. Chleba nie jadam, konserw nie wykrawam z puszki.
A do przygotowywania futru wezmę mały nóż kuchenny.

Jak widzicie takie rozwiązanie?
 
     
Parthagas 
kumpel staffików


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 28 Sie 2007
Posty: 774
Skąd: Mława
Wysłany: 2015-02-06, 17:27   

Moim zdaniem wystarczy Ci kuchenniak. Najlepszy nóż w terenie to taki, który masz przy sobie. Osobiście, bez względu na porę roku, noszę przy sobie kilka noży, ale dla samego faktu posiadania, a nie potrzeby.
_________________
"Mężczyzna musi mieć nałogi, najlepiej wyszukane, w przeciwnym wypadku nie ma się z czego wyzwalać."
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
 
     
Zirkau 


Pomógł: 18 razy
Wiek: 104
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1984
Skąd: Zirkau
Wysłany: 2015-02-06, 17:27   

Kup Morę - ma przynajmniej pochwę, więc można bezpiecznie przenosić i mieć pod ręką.

Ewentualnie scyzoryk - Wenger czy Victorinox wersja np. Camper

lub Opinel No 8 - No 10 -

te noże, w 100% spełnią Twoje warunki i mają jeszcze to coś, co zdajesz się ignorować.
 
     
mar_kow 


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Cze 2014
Posty: 129
Skąd: Mazury
Wysłany: 2015-02-06, 20:10   Re: Nóż w polskie góry na sezon zimowy

EasyRider80 napisał/a:
Czy w ogóle coś takiego ma rację bytu?
[...]


A czy można w ogóle gdzieś wędrować bez jakiegokolwiek ostrza ??? Przydaje się na każdym kroku... Mój obowiązkowy zestaw to LM Surge, jakiś fix i wszędobylski Enlan EL-02. Tool i fix w plecaku a folder zawsze w kieszeni...
 
     
kermitttt 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 37
Dołączył: 09 Sty 2011
Posty: 338
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2015-02-06, 21:13   

Ja bym skłaniał się ku jakiemuś scyzorykowi, optymalnie oczywiście victorinox. Po pierwsze, możesz go zawsze mieć pod ręką, nieocenione, gdy zrobisz sobie kuku i chcesz odciąć kawałek bandaaża chociażby. Kuchenniaka raczej w kieszeń nie włożysz. Poza tym ma chociażby pensetę, czy głupią wykałaczkę.
 
     
Q_x 
człowiek-samodział


Pomógł: 4 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 590
Skąd: G-dz
Wysłany: 2015-02-06, 21:15   

Wybory takie poczyniłem: na lekko Leatherman Style (Vick Classic może byłby lepszy?), ciutes ciężej: Vick Huntsman, a w nim największe nożyczki i najmniejsza piła.

Wybór to kwestia osobistych preferencji - nie tylko odn. noża jako takiego, ale też preferowanego menu, potrzeb w zakresie naprawy sprzętu (do wyboru śrubokręt płaski, miniaturowy płaski albo krzyżak), kwestii podejścia do higieny osobistej (ciekaw jestem ilu forumowiczów obcina paznokcie nożem - jak najbardziej wykonalne...) itp, itd. Osobiście, jeżeli tylko posiadam nożyczki, nóż nie jest mi jakoś bardzo potrzebny.

Powodzenia!
_________________
https://www.flickr.com/photos/100242903@N03/
 
     
Bubel 


Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 08 Wrz 2011
Posty: 547
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-06, 21:29   

miej budżetowo morę/hultaja i vicka/mutitoola. Ja będąc w grudniu w Beskidach (nocowanie w schroniskach i na dziko z batonowaniem drewna do grzania chatki) miałem Tlima Bushcraft i Vicka (tego drugiego nawet nie wyciągnąłem z kieszeni chyba)
 
 
     
SmileOn 
the violinist


Pomógł: 6 razy
Wiek: 31
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 804
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2015-02-06, 23:52   

Ja codziennie używam Victorinoxa Trailmaster One Hand i nie wyobrażam już sobie życia bez niego. Gdybym musiał wybrać tylko jeden nóż - bez wahania wziął bym właśnie jego (nawet na rzecz czegoś ze stałym ostrzem). Łatwo się otwiera (w końcu to wersja OH), i ma całkiem porządną blokadę. Vicki 111mm to naprawdę fajne noże.
_________________
SmileOn
"O to chodzi jedynie,
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej, niż się chciało."
 
     
LuQas95 

Wiek: 25
Dołączył: 07 Wrz 2014
Posty: 25
Skąd: Ostrów Mazowiecka
Ostrzeżeń:
 3/4/6
Wysłany: 2015-02-11, 21:47   

vick weż mały i miły
A posiada otwieracz do butelek i puszek a wiadomo otwieracz to podstawa za 40 zł masz recruita vicka a to klasa , mały i zwinny
 
     
mwitek 
HopsasaDoLasa


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1001
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-12, 09:17   

Moim zdaniem vicek. Mógłby Ci wystarczyć camper z małą piłką w razie czego no i otwieraczem do winka na schroniskowe wieczory.
_________________
 
 
     
EasyRider80 

Dołączył: 19 Wrz 2014
Posty: 14
Skąd: Warsaw City
Wysłany: 2015-02-12, 14:01   

Dzięki za porady.

Szukam najlżejszego na świecie, przy tym oczywiście dobrego jakościowo.

Takich najlżejszych chyba w Polsce nie ma, a przez @ trudno określić jakość wykonania, wyważenie itp.

Macie jakieś przemyślenia pod kątem tych o najmniejszej wadze?
 
     
Bubel 


Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 08 Wrz 2011
Posty: 547
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-12, 14:08   

chopie... jak masz budżet to zgłoś się do nożoroba i niech Ci zrobi foldder ze stali tylko na klindze, a cała reszta z włókna węglowego
 
 
     
tre33 
pseudonim Loretta

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 10 Cze 2013
Posty: 274
Skąd: południe
Wysłany: 2015-02-12, 14:20   

Nóż MORA Companion MG - 115 gramów
Nóż Sanrenmu 710 - 92 gramy
Scyzoryk Victorinox Spartan 58 gramów
Nóż składany "karta bankomatowa" - 13 gramów

Nie wszystko da się przeliczyć. Nie zawsze waga powinna być najbardziej istotna. I serio jest się o co bić w tych gramach? :)

Dla porównania:

Rolka papieru toaletowego - 100gramów
Zapalniczka gazowa - 16 gramów
Moneta 5zł - 7 gramów

Nie każdy gram "waży" tyle samo.
 
     
Q_x 
człowiek-samodział


Pomógł: 4 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 590
Skąd: G-dz
Wysłany: 2015-02-12, 14:31   

Żyletkę weź, tanio, praktycznie, a lżej będzie tylko jak nie weźmiesz nic, a idziesz z kimś od kogo w razie potrzeby pożyczysz nożyk (kubek, plaster, srajtaśmę).
_________________
https://www.flickr.com/photos/100242903@N03/
 
     
tre33 
pseudonim Loretta

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 10 Cze 2013
Posty: 274
Skąd: południe
Wysłany: 2015-02-12, 14:36   

Żyletka Wilkonson, opakowanie zbiorcze 5 sztuk - 12 gramów.

:mrgreen:
 
     
Q_x 
człowiek-samodział


Pomógł: 4 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 590
Skąd: G-dz
Wysłany: 2015-02-12, 14:46   

a bez kartonika? :D
_________________
https://www.flickr.com/photos/100242903@N03/
 
     
Bubel 


Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 08 Wrz 2011
Posty: 547
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-12, 15:11   

słusznie! dla kilku gramów mniej WSZYSTKO! od tej pory nośmy żyletki bez kartoników w kieszeniach. Przecież co złeg może się stać?!
 
 
     
kermitttt 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 37
Dołączył: 09 Sty 2011
Posty: 338
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2015-02-12, 15:36   

Właściwie żyletkę można złamać i nosić pół.
EasyRider80, Wyszukując na siłę jakieś problemy doprowadziłeś własny temat do absurdu:/
 
     
Q_x 
człowiek-samodział


Pomógł: 4 razy
Wiek: 38
Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 590
Skąd: G-dz
Wysłany: 2015-02-12, 15:41   

Na pierwszą dużą wyprawę zabrałem za ciężki plecak (~15 kg) i było fatalnie. Plecak miałem najlżejszy na drugiej dużej wyprawie - to było jakieś 4-6 kg, niecałe 400 km i dałem radę. Plecak sam ważył poniżej 100g. Dookrywałem się w nocy kocem ratunkowym, w dzień mokłem itp, itd. Ale dolazłem. I od tej pory mam w plecaku tylko ciężej i ciężej, do ~10-11kg nie czuję żadnego znaczącego dyskomfortu. Więc śmiało pakuję się w 1,5kg plecak z aluminiowym stelażem, targam kilogramowy hamak, 2kg statyw, kilogram aparatu fotograficznego itp, itd. Bo mogę, bo lubię, bo mam z tego frajdę. Zamiast ciąć paski w plecaku mogę schudnąć kilogram (albo dwadzieścia) i wyjdzie na to samo.

Tego lata z gór wygonił mnie za leki sprzęt. Przygotowałem się na deszcze i chłody, ale cały dzień szedłem w mgłomżawce/ chmurze/ulewie, po południu zrobiło się ~6C (w środku lata) i stwierdziłem, że bez porządnej kurtki, bez polaru na zmianę, bez czegoś w tym rodzaju odpowiedzialnie będzie zrezygnować. Rozbiłem się koło 17 czy 18, ciuchy schły na mnie do północy, później nawet dało się wyspać.

Jeżeli planujesz hopsasać od jednej chatki do drugiej zimą, to zamiast klepać w kompa albo robić na hiper-super-cubenowe pipsztyki, lepiej chyba porobić przysiady i zabrać sprawdzony, solidny sprzęt.

Nikt nie polecił zabierania kilogramowej siekierki, to były same lekkie propozycje, sprawdzone i działające. Nawet żyletka - to nie żart. Znaczy to też żart, ale niektórzy tak właśnie chodzą.

[ Dodano: 2015-02-12, 15:49 ]
Edzia: vick classic się pojawił, żey nie było...
_________________
https://www.flickr.com/photos/100242903@N03/
Ostatnio zmieniony przez Q_x 2015-02-12, 20:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Bubel 


Pomógł: 6 razy
Wiek: 30
Dołączył: 08 Wrz 2011
Posty: 547
Skąd: Łódź
Wysłany: 2015-02-12, 15:56   

ja tam żałuję że w grudniu nie wziąłem toporka małego w góry :/ niosłem sporo szpeju i by mi masą nie zaszkodziła, a tak to się później mordowałem z batonowaniem zamarzniętego drewna :/
 
 
     
tre33 
pseudonim Loretta

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 10 Cze 2013
Posty: 274
Skąd: południe
Wysłany: 2015-02-12, 18:08   

Na zamarzniętym spokojnie idzie nóż złamać :/
 
     
ArturZ
Przechadzający się


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 151
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2015-02-12, 20:34   

Od jakiegoś czasu stosuję podejście: w kieszeni mały scyzoryk, a przy boku dobry siekacz do ciężkiej pracy.
Osobiście jako scyzoryk mam Victorinox a jako siekacz Schrade SCHF9
https://www.youtube.com/watch?v=z2KwxyE5q7Q
_________________
Wilki.pl | Niedźwiedzie.pl
 
     
tty12 


Dołączył: 20 Mar 2013
Posty: 11
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-12, 21:32   

Jakiś czas temu kupiłem nóż wędkarski składany "Konger". Dodałem ok. metra linki i zaczep ALU. Noszę w kieszeni dopięty do paska a czasami jako neck.

Trzeba go naostrzyć na starcie. Stal nierdzewna i rączka plastikowa ale robi wrażenie solidnej.

Kroiłem nim chleb i wędliny, strugałem patyki, pozyskiwałem korę brzozową i żywicę, ciąłem ducktape, linki ... nawet z krzesiwkiem dał radę.

Jak na sprzęt za 12PLN jest ok.

Gdzieś na tym forum czytałem że ... ;-)
... na początek najlepiej zabrać jakiś prosty nóż i dopiero z czasem wyjdzie co tak na prawdę Ci potrzeba.

Składany łatwiej się nosi.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9