www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
AP - wspomnienia
Autor Wiadomość
MlKl 


Pomógł: 14 razy
Dołączył: 19 Paź 2010
Posty: 603
Skąd: Błonie
Wysłany: 2014-06-17, 14:50   







 
     
jm48 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 61
Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 192
Skąd: Chęciny Czerwona G.
Wysłany: 2014-06-17, 15:34   

Czego się dowiedzieliśmy - podczas nabożeństwa - Piotr miał trzy pasje i jedną miłość.
O Miłości nie będę mówił - to sprawa Margoli i Piotra. Tylko tyle powiem, że byli razem od 2003 roku.

Piotr skończył szkołę muzyczną, ale nie tylko grał na co najmniej czterech instrumentach, Piotr śpiewał. A jak - to każdy może sprawdzić na necie w wątkach podanych w naszym forum w tym temacie http://www.reconnet.pl/vi...p=116419#116419 i tu http://www.youtube.com/watch?v=Uu_hup9kTJc

Drugą pasją Piotra było umiłowanie natury. Kochał las, naturę, nasze nocne posiedzenia, zloty, ale i samotne wędrówki i noclegi w lesie przy trzaskającym mrozie. Bardziej z tego Go znaliśmy i za to Go lubiliśmy. Był niedaleko od ukończenia wszystkich możliwych kursów dla instruktorów survivalu...

Trzecią pasją było pomaganie - ratowanie ludzi. Piotr skończył Ratownictwo Medyczne, założył firmę zajmującą się prowadzeniem szkoleń w tym temacie... Pamiętamy Jego warsztaty, z pierwszej pomocy na naszych zlotach...

Tak ciekawym, pełnym pasji był człowiekiem...

Nabożeństwo, jak i pogrzeb, nie obyły się bez łez...
_________________
ślepy herbu ślepowron
_________________
ślepy herbu ślepowron
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 803
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2014-06-18, 08:16   

Cytat:
kubush: ja lubię kielecki! najlepszy majonez :-)


Pamiętam jak Piotrek na jednym ze spacerów na bunkier kupił kielecki i nie chciał nawet słyszeć o winiarach. :)
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi."

https://picasaweb.google.com/104741303823098287225/Kopek03?authkey=Gv1sRgCM_9oNu9idCdWg
 
     
Mr. Wilson 


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 442
Skąd: xyz
Wysłany: 2014-06-18, 09:34   

Mi AP kojarzy się ze zlotem wiosennym w okolicach Bukowna. Do tej pory gdy sobie przypomnę jak go saperka ''załatwiła'', to mi się śmiać chce. Nawet zdjęcie ktoś wtedy zrobił z zaklejonym nosem :)
_________________
Las moim domem i najlepszym przyjacielem
 
     
kamykus 
Leśny Dziad


Pomógł: 5 razy
Wiek: 30
Dołączył: 25 Gru 2011
Posty: 708
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2014-06-20, 19:52   

Cytat:
Miał wpaść do mnie w te wakacje, walnąć po piwku przy grillu i porobić parę ostrzy...

Mieliśmy początkiem Lipca przejść Mały Szlak Beskidzki. Chyba nigdy sobie nie wybaczę że przełożyłem termin o miesiąc (zamiast początku Czerwca).

I nigdy nikomu nie napiszę. Innym razem, góry nie uciekną. Góry nigdy, ale życie może zgasnąć za minutę.
_________________
"Nie cierpię mojego rozdwojenia jaźni, jest świetne"
 
     
puchalsw 
Skandynawski Oprawca


Pomógł: 20 razy
Wiek: 46
Dołączył: 07 Lis 2009
Posty: 1826
Skąd: Zielona Białołęka
Wysłany: 2014-07-16, 13:04   

Będzie długo, ale nie wiem, jak bym miał zawrzeć moje wspomnienia na temat Piotrka w kilku zdaniach. Zresztą, mam kilka anegdot na jego temat, więc się podzielę.
Naprawdę nie pamiętam, kiedy poznałem Piotra… Ginie mi to gdzieś tam w mrokach mojej bytności na Reconnie.

Kojarzę tylko, że Piotr zawitał na Forum, jakoś 6-7 miesięcy po mnie. Po upływie jakiegoś czasu, Tanto stwierdził, że Piotr, i ja powinniśmy zostać modami. Wtedy gościa zauważyłem  Na „wewnętrznym” mogłem czytać jego wypowiedzi, nabrać jakiegoś pojęcia, co to za człowiek…
Szczerze mówiąc, to był mi całkiem obojętny  A w ogóle to nie mogłem rozgryźć, skąd ten kolo w ogóle jest?! Wątek kielecki i łódzki wciąż się przewijał..
Potem przyszedł IRC. Czasami specjalnie nie właziłem na irca, przez tydzień, czy dwa, bo wszelkie wieczorne sesje kompletnie rozwalały mi mózgownicę. Kompletnie odjechane dyskusje, totalna wolna amerykanka w słowotwórstwie, więcej łaciny, niż w samej łacinie, i niesamowity humor, powodował, że po całym dniu orki, nie chciało się spać.
Na IRCu dokładnie poznałem AP. Dużo gadaliśmy o muzie, progresji w metalu, podrzucał mi kawałki swojej twórczości z Bractwem Stali i The Soccererem. Dużo też gadaliśmy o życiu. Piotr był wtedy w lekkim bałaganie, i chciał jakoś na nowo nakreślić plan swojej kariery 
Miałem wtedy fazę na oprawianie noży. Robiłem to kompulsywnie wręcz. CO mi jakaś głownia, czy drewienko wpadło w ręce, to oprawiałem. Dlatego wystrugałem Krzywulca:

https://picasaweb.google.com/115893634537782695710/FinkaIII

Postanowiłem zrobić Piotrowi wkrętkę. Poprosiłem go o adres, i posłałem mu nóż kurierem na adres:
Szanowny Pan Abscessus Perianalis, adres…

Pamiętam, jaką miałem bekę, jak mi opowiadał, jak kurier z szeroko otwartymi ustami próbował przeliterować jego nazwisko podczas wręczania przesyłki:D
Krzywulca często nosił ze sobą, i miała go też Margola na Zlocie dla AP.

Piotr był szczery do bólu. Co zrobiłem łyżkę (też mu jedną wystrugałem), kuksę, czy kolejny nożyk, to mi mówił, jak mnie szczerze nienawidzi:D

Potem była Tajga 2011. A właściwie to Puszcza Romnicka, a nazywana tajgą, bo jest to jeden z ostatnich borealnych lasów iglastych w Europie. Był styczeń, -30C, piękna pogoda, śnieg po jaja, Pani ze Straży Granicznej miała gustowne camo, obcisłe spodnie na pupie, i delikatny makijaż (Jaca od razu chciał się „zaciągnąć” do SG) i było wspaniale.
Może trochę idealizuję, ale szczególnie wspominam ten wypad. Było nas tylko trzech: Jaca, AP, i ja. Zaraz pierwszej nocy po przyjeździe pomyliliśmy azymut (tak to już jest na wypadach z Jackiem :D )
Słońce zachodziło o 16:30. O 15: 00 musieliśmy już zapierniczać z drewnem, szykowaniem obozu, kopaniem dziury pod ognisko w 50cm pokrywie śnieżnej. Więc nim poszliśmy spać, mieliśmy wiele godzin na gadanie, żarcie (smak skostniałego boczku, lekko ogrzanego nad ogniem bezcenny), picie miodu.

AP też mnie rozwalił w jednym momencie. Przywiózł ze sobą rozwalony aparat cyfrowy, który nie miał wizjera, a w którym ekran nie działał. Nie miał bladego pojęcie co fotografuje, z jakim przybliżeniem, parametrami, ale walił fotkę za fotką. To był cały Piotr. Miszcz Luzu i Improwizacji :-D
W Tajdze, też zrobiłem zdjęcie, które dzisiaj wydaje mi się takie symboliczne… Pokazuje ono Piotra kroczącego zaśnieżoną leśną drogą, wokół zaspy, wielki wór przesłania całą jego sylwetkę.



W Tajdze poznałem Piotra bliżej.

Widziałem, że chłop dosyć szorstko-miły jest, ale ma sporo wrażliwości w sobie. Był bardziej emocjonalnie wyważony niż, ja, co często uwidaczniało się modowie spierali o dupnięcie jakiemuś krnąbrnemu Forumowiczowi.

Tajga się skończyła, nastąpiły kolejne spotkania, Piotr zaczął pojawiać się na Bunkrze w czasach jego świetności. Potem poznałem Margolę, zaczęli już oboje pojawiać się na Zlotach.

Jedno z najbardziej epickich wejść Piotra jakie pamiętam to wyprawa Slotha, Jacy, Armata i moja do lasów na „Skieleczcyźnie” (majątki i posiadłości Jacy). Oczywiście zaczęło się od faila z azymutem.:-)

Tym razem był luty. Mrozy niby takie same jak w Tajdze, ale może inne ciśnienie powietrza, czy wilgotność, powodowały, że mróz naprawdę dawał się nam we znaki. Armat, wyhaczył przed wypadem kurtkę Straży Leśnej. Kamo, jakaś tam membrana, ocieplenie. Chłop obudził się pierwszego ranka, z warstwą lodu na plecach. Jego pot zamarzał pod kurtką, tak pięknie oddychała...

Oczywiście AP, który miał z nami jechać, był kompletnie zakręcony, i w efekcie miał do nas dołączyć drugiego dnia. Dzień upłyną AP nie było. Wieczorem już nie wierzyliśmy (mimo jego zapewnień telefonicznych) że dojedzie. Jakoś o 20:00, Jaca podał mu naszą pozycję GPS, i mniej więcej opisał gdzie jesteśmy. Noc robiła się coraz zimniejsza, ogień jak na złość w ogóle nie grzał, i wciąż przygasał, a chłopaki marzły przy ogniu. Ja jak biały pan, drzemałem w puchowcu niedaleko ognia, a swoje ubrania dałem czuwającym (strach było im iść spać w taki mróz). I nagle, chrup, chrup na śniegu! Pojawia się AP w swoich glanach z metalowymi czubkami, i obładowany dużym worem!

Skurczybyk znalazł nas mimo tego, że nie znał kompletnie lasu, że komórka mu zamarzła, GPS nie działał, a w świetle księżyca czytał sztabówkę :D
AP przyniósł ze sobą śpiwór. Nie byle jaki. To był Śpiwór od Babci. Był w kwiatki, miał wypełnienie z waty, i komfort cieplny gdzieś na poziomie +15C :D Mimo tego, witaliśmy go jak boga. Fajnie było... Wnukom będę o tym opowiadał.

Kiedy AP i Margola sprowadzili się do Wawy, miałem nadzieję, ze częściej będziemy się widywali. Jednak ich też wciągnął cały ten kierat, i poza jednym czy dwoma spotkaniami na bunkrze, czy Zlotem u Kopka niewiele tego było.
Raz tylko wpadli do mnie z Margola, i Thrackanem do domu. Wypiliśmy dzbanek herbaty, zdjedliśmy ciasto ze śliwką, Marta i Margola pogadały o kosmetykach... Lesni ludzie, kurde blade...

Ostatni rok to dla mnie była siekierezada. Forum musiał pójść na boczny tor. Okazuje się, że AP też nieźle wsiąkł w swoje projekty. Szczególnie, że jak mi opowiadał, dużo dobrego się u niego działo. Kiedyś nawet zaczęliśmy rozmawiac o hipotekach, bankach, cenach nieruchomości. Piotr miał plany. Ładnie im się to układało...

W połowie maja okazało się że mam sporo nadmiarowych sadzonek pomidora i papryki. Na Fejsie wrzuciłem temat w stylu „przytul pomidora”. Piter zgłosił się po kilka. Odłożyłem dla niego, miał do mnie do biura wpaść, czy też ja miałem do nich podjechać. Miał mi dać znać telefonem komórkowym…

Koniec maja, i Peter nie dzwoni. Myślę sobie: pierniczony artysta znowu mnie wystawił, i za tydzień się zgłosi, że chce pomidory. Wkurzony wsadziłem je pomiędzy już rosnące krzaki… Reszta poszła do dobrych ludzi.

Dwa dni później byłem w Szczytnie. Wracając, postanowiłem wstąpić na grzybową polewkę, do znanej mi rodzinnej knajpki, gdzie córeczki właścicielki kelnerzą, a po sali chodzi 50 kliowy szczeniak Chow-Chow. Syty, zadowolony, puszczający cichacze, załadowałem się z komóry na Fejsa. A tam post od Margoli….
Resztę już znacie.

Kiedy składałem Epitafium dla Piotra, cieszyłem się, że jest tak późno i rodzina śpi, Nie chciałem aby widzieli mnie jak mi się oczy pocą.. . Patrząc na tą miłą mi gębę z mysimi blond włoskami, i słuchając jego głosu jak dzwon, śpiewającego hołd dla Peruna, trudno było mi powstrzymać emocje…
Tak nie może być, że młodzi, pełni życia i radości ludzie odchodzą tak nagle pozostawiając za sobą pustkę, niedowierzanie i smutek. To po prostu nie jest w porządku... Będzie nam Ciebie brakowało AP...

_________________
F..k it, I'll Do It Myself!
 
     
Doczu 
Litewski Cham


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 25 Mar 2009
Posty: 1354
Skąd: Pinecity
Wysłany: 2014-07-19, 10:17   

Ja z Piotrkiem nie byłem tak blisko jak niektórzy. Poznaliśmy się na zlocie w Bukownie. Wówczas kopaliśmy razem dół pod mięcho. To właśnie wtedy przyłożył sobie saperką w nos. Trochę śmiechu było, ale rana krwawiła.
Potem były kolejne zloty i spotkania. Polubiłem gościa, bo miał dystans do świata i nie spinał się. Imponował mi swoim śpiewem i grą na gitarze. Dawał ognia.
Na urodzinach Puchala pośpiewalim trochę ;)
Było mi bardzo miło że z ekipą z Pomorza przyjechał na moją czterdziestkę.
To jedno z ostatnich zdjęć jakie mamy:

To był zaszczyt gościć Cię.
A takim Piotra zapamiętam:
 
     
MlKl 


Pomógł: 14 razy
Dołączył: 19 Paź 2010
Posty: 603
Skąd: Błonie
Wysłany: 2014-07-19, 14:17   

_________________
Spieszcie kochać moderatorów - tak szybko odchodzą...
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 803
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2014-07-20, 11:21   

W galerii AP znalazłem zdjęcia ze zwiedzania jaskiń z Załęczańskiego PK.


_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi."

https://picasaweb.google.com/104741303823098287225/Kopek03?authkey=Gv1sRgCM_9oNu9idCdWg
 
     
soohy 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 23
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 930
Skąd: Małopolskie, Brzesko
Wysłany: 2014-07-20, 22:14   

https://picasaweb.google.com/104572263095461936350/NoWomanNoCry?authkey=Gv1sRgCK200MGIoOvAZA#6038239183770487666
_________________
http://mybushcraftsoohy.blogspot.com/
 
     
Marshall 
f o t o g r a f


Pomógł: 4 razy
Wiek: 45
Dołączył: 25 Lut 2011
Posty: 693
Skąd: Skierniewice, Łomża
Wysłany: 2014-07-23, 18:23   

Ha!!

Właśnie robiłem przelew dla pewnego Ludzkiego Pana z naszego towarzystwa i przypomniało mi się, jak to Piotruś AP przelał mi nieznaczną kwotę środków pieniężnych za jakieś tam gadżety które ode mnie zanabył drogą kupna.

A przelew ten wyglądał tak:



Kolega, naprawdę kolega przez duże "Ch-a" :)


:D Nawet nie kopnąłem go w dupę, bo później nie widzielismy się jakiś czas, a jeszcze później całkiem zapomniałem...

Piotruś - będę pamiętał!!! Kiedyś jak już trafię tam do tej krainy wiecznej zieleni dostaniesz kopa w dupę!! :D
_________________
Sent from my Baobab Tree. Marshall® | Adam Marczak
Noże Condor i Mora, Kelly Kettle, krzesiwa, Zebra Billy Can
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9