www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyzwanie na weekend
Autor Wiadomość
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-01-25, 11:41   Wyzwanie na weekend

Proponuję wspólne wirtualne wypady weekendowe podczas, których realizować będziemy jakieś bushcraftowo-survivalowe pomysły. Zwykle planuje się jakieś wielkie wyprawy a zapomina o tych małych, prostych, niezauważalnych. Zabierajcie ze sobą żony, dzieci, znajomych. Dzielcie się relacjami z udanych jak i nie udanych realizacji. Na ten weekend coś prostego.
25-26.01.2020 Ognisko wigwam


Pozdrawiam i czekam na relacje.

[ Dodano: 2020-01-26, 23:01 ]
Stos ułożony i spalony.


Drewno było suche. Ognisko paliło się intensywnie i z wysokim płomieniem dając sporo ciepła i światła ale szybko pożerając paliwo. Po oko piętnastu minutach stos osunął się na jedną stronę. Ugotowałem ogórkową ;-)




Ktoś się przyłączy do następnego wyzwania? Jakieś pomysły? Może wariacje na temat nadmanganianu potasu? Zapraszam
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
GawroN 
Szczupły blondyn


Pomógł: 13 razy
Wiek: 42
Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 638
Skąd: Chorzów / Śląsk
Wysłany: 2020-01-27, 13:32   

Je wezmę chętnie udział w zajęciach pt.:
"Ciągniesz wszystkie koty za ogon i na las nie masz czasu"
"Jak to wszystko wypali to i tak nie będziesz miał więcej czasu"
... itd.
Ale w przyszłym roku od lutego planuję mieć czas.
_________________
Całe życie z wariatami

Forumowa Facebookowa Grupa Szturmowa: https://www.facebook.com/groups/160111940703089/

Co trzeba zrobić aby przyłączyć się do naszej grupy na FB - OPIS
 
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-02, 18:04   

GawroN przyjacielu, przykro mi i życzę Ci aby pomyślnie zrealizowały się twoje plany. Na każdy wypad w tym wątku zabieram ze sobą mojego Mikołaja, który w tym roku kończy dziesięć lat. Nie wrzucam zdjęć bo nie jestem za upublicznianiem zawsze i wszędzie wizerunku swoich dzieci. Jak będzie chciał sam wrzuci. Mam nadzieję, że coś mu w głowie pozostanie po tych lekcjach z leśnej szkółki niedzielnej. Ja realizuję pomysły, o których do tej pory tylko czytałem. A jak wiadomo wiedza musi iść w parze z praktyką. Stąd ten wątek. Testy z nadmanganianem można przeprowadzić w przydomowym ogrodzie. Twoja Marysia to szatan kniei, w dobrym tych słów znaczeniu. Zapraszam do mnie w którąś sobotę wieczór. A w niedziele pójdziemy z dzieciakami w teren. To z poprzedniego wypadu ...



... a teraz już kolejna relacja.

1-2.02.2020 Wariacje nt. Nadmanganianu potasu

Znów Kopki w lesie. Jeden właśnie sprawdza ostrość swojego vicka, nówka sztuka, i kolejny patyk leci na wiór :-D



Ale po zorganizowaniu obozu i rozpaleniu ogniska przechodzimy do testów. Najpierw gliceryna



Po kilkunastu sekundach syczy, wrze i pali się jak złoto



Następnie mieszanka z cukrem



Trochę potu i znów sukces



Również nadmanganian w formie pastylek po rozgnieceniu pali się z gliceryną



Jak i z cukrem



Próbowaliśmy jeszcze rozpalić nadmanganian w połączeniu z solą. Trochę trzaskało ale nie udało się zapalić. Sól szybko się rozcierała na jescze drobniejszy proszek i przestało trzaskać cokolwiek. Jeżeli ktoś coś takiego próbował to proszę o info. My będziemy jeszcze próbować ale gdy będzie sucho. Może wpłynie to na stan soli. Poza tym próbowaliśmy zapalić sam nadmanganian za pomocą krzesiwa i zapalniczki. Również bez sukcesu.

Po pierwszych testach czas na posiłek. Mocno dziś wiało więc ogień był nieregularny.



Spaghetti z lasu. Sos z tuńczyka w oleju i koncentratu. Makaron na durszlaku wykonanym ze zwiniętych gałązek sosny. I herbatka z jodły.



Biwakowaliśmy tu już kilka razy ale zawsze zostawiamy po sobie jak najmniej śladów.



W drodze powrotnej kolejny test. Najpierw pozyskanie wody z mchu i odkażenie jej nadmanganianem potasu. Dwie wcześniejsze noce padał deszcz więc nie było z tym problemu.



Niestety pozyskana woda była brązowa. Nie dało nic filtrowanie jej przez bawełnianą chusteczkę. Wymyśliłem naprędce filtr z puszki, chusteczki higienicznej i piasku



Po pół godziny czekania okazało się, że to też nic nie daje. Czas nam się kończył więc przelałem pozyskaną wodę do nalgenki z zamiarem dokończenia testu w domu. Budowę lepszego filtra pozostawiłem na kolejne wyzwanie. Zanim wsiedliśmy do samochodu jeszcze kolejny test.



Rozpalanie płynem chłodniczym szło troszkę oporniej niż gliceryną ale skończyło się sukcesem



Po powrocie kończę test z wodą. Póki co przefiltrowałem ją z dziesięć razy przez filtr dafi ale jej kolor się nie zmienił



Zaryzykowałem łyka; czuć lasem i grzybami. Woda trafiła do słoika, może się wyklaruje grawitacyjnie. Napiszę za jakiś czas co i jak mi wyszło.

Pozdrawiam po kolejnym wypadzie i zapraszam do wspólnej zabawy.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
GawroN 
Szczupły blondyn


Pomógł: 13 razy
Wiek: 42
Dołączył: 18 Kwi 2012
Posty: 638
Skąd: Chorzów / Śląsk
Wysłany: 2020-02-02, 20:23   

Dobra robota :)
_________________
Całe życie z wariatami

Forumowa Facebookowa Grupa Szturmowa: https://www.facebook.com/groups/160111940703089/

Co trzeba zrobić aby przyłączyć się do naszej grupy na FB - OPIS
 
 
     
Sikor 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 29 Wrz 2014
Posty: 207
Skąd: Radom
Wysłany: 2020-02-05, 08:15   

Nadmanganian potrzebuje paliwa a w soli raczej go nie ma. Najlepiej użyć czegoś z węglem (np. cukru).

Pewnie, że dobra robota. Już wiem w co będę się bawił z wnukami. Może kiedyś się pojawią :-)
_________________
Krótko i na temat.
 
     
soohy 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 24
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 950
Skąd: Małopolskie, Brzesko
Wysłany: 2020-02-05, 13:39   

Kopek, najbardziej zaimponował mi durszlak z igieł sosny. No w życiu sam bym tego nie wymyślił...
_________________
http://mybushcraftsoohy.blogspot.com/
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-05, 19:58   

Woda nie wyklarowała. Zebrał się osad na dnie ale woda pozostała mętna. Nie pomogło gotowanie ani dodanie wit C, która ponoć klaruje wodę z zawartością żelaza. No nic. Temat do powtórki i przemyśleń. Woda zaczęła tylko śmierdzieć "przychodnią lekarską" :lol:
Poza tym spalany cukier z nadmanganianem daje zapach waty cukrowej co ubawiło młodego i mnie. No i przy zawieszaniu pałatki młody zobaczył jak pomocna jest zwykła szyszka. Zapraszam wszystkich do eksperymentów. Również tych bezdzietnych.
soohy, durszlak sprawdził się wyśmienicie. Spodziewałem się jakichś strat a uratowały się wszystkie kluski.
Zima trwa :-/ no i w najbliższy weekend ma znów wiać więc planuję ognisko typu T/Klucz, które ponoć jest rozwiązaniem na taką pogodę. Oczywiście plany mogą się zmienić. Zobaczymy jak będzie.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Dźwiedź 
brat cebka


Pomógł: 6 razy
Dołączył: 22 Wrz 2013
Posty: 699
Skąd: GoldenCity
Wysłany: 2020-02-05, 20:48   

Nadmanganian i opiłki aluminium - tylko bardzo ostrożnie mieszaj - zapala się od potarcia.
_________________
BUK, HUMOR i DZICZYZNA
 
     
soohy 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 24
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 950
Skąd: Małopolskie, Brzesko
Wysłany: 2020-02-06, 14:39   

Kopek, co do wody, to w Puszczy Rominckiej i okolicach woda naturalnie ma taki rudy kolor w stawach, rowach, jak w niektórych potokach w Sudetach. Po przefiltrowaniu barwa się nie zmienia, jakoś nie przekonałem się nigdy do picia takiej rudawej wody.

Co do ogniska, to parę dni temu spróbowałem odizolować ogień od podłoża czterema podłużnymi, suchymi gałęziami ze świerku. Mniej dymu, wolniejsze spalanie, coś jak z paleniem w piecach. Było całkiem mokro. Następnym razem uprzątnę trochę to palenisko i zacznę częściej robić ogniska z taką izolacją od podłoża :)

_________________
http://mybushcraftsoohy.blogspot.com/
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-06, 20:49   

Dźwiedź, dzięki. Już szukam jakiegoś pręta do przetarcia. 8-)
Soohy, wygląda na to, że wyszło Ci ognisko tzw. odwrotne. Planuje również takie wyzwanie, na któryś weekend. Co do wody to popróbuję wyciskania z różnych mchów w różnych miejscach i zbiorę doświadczenie. Miejsce moich zmagań jest oddalone od elektrowni jakieś trzy cztery kilometry, może to ma wpływ.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Mr.Bogus 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 10 Kwi 2012
Posty: 189
Skąd: inąd
Wysłany: 2020-02-07, 14:13   

Jeżeli chodzi o oczyszczanie wody KMnO4 to tutaj uczony artykuł:
http://www.os.not.pl/docs...ki_3-4-1994.pdf
Przekładając to prosty język: po dodaniu KMnO4 i odczekaniu 45 minut przesączany wodę przez filtr:
piasek/dolomit/węgiel drzewny.
Oczywiście piasek płukany - wielokrotnie dolewamy do piasku wody mieszamy i zlewany - aż zlewana woda będzie czysta - "bez mułu"
Dolomit nie trzeba kupować i nosić - może być każda potłuczona skała wapienna.
Węgiel wiadomo z ogniska - bez popiołu -potłuczony-na dno szmatka, żeby syf nie wypływał albo w skarpetę zapakować i do peta z odciętym denkiem włożyć .
Ale wiadomo z gówna bicza nie ukręcisz - woda powinna być w miarę czysta i odstana.

Bez dolomitu pewnie też zadziała tylko gorzej.
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-09, 22:54   

Nie udało się ruszyć w teren. Nie znaczy to jednak, że weekend został zmarnowany.

8-9.02.2020 Ranger beads

... czyli survivalowy różaniec. TUTAJ macie wszystko wyjaśnine co i jak. A oto moje wypociny.



Wybrałem się dwa kilometry w jedną stronę i tą samą drogą wróciłem. Po powrocie punkt startu i mety rozminął się jakieś 3m. Według koralików przeszedłem 4km. Według aplikacji endomondo 3,6km, ale aplikacja źle połapała lokalizacje. Według nawigacji google wyszło jakieś 3860m. Daje to jakieś 140m różnicy na 4km co stanowi 3,5%. Czyli myślę zadowalająco. Trasa wiodła głównie przez wieś, po terenie płaskim, po drodze asfaltowej.

Jeżeli ktoś pomimo to realizował plan z ogniskiem typu T czy Klucz proszę pisać.

[ Dodano: 2020-02-16, 20:01 ]
Kolejny weekend. Niestety kolejny bez wyjścia w teren :-/ . Tym razem miejscem zabaw była piwnica.

15-16.02.2020 Świeczki awaryjne

Zebrałem potrzebne produkty i przystąpiłem do testów. Pierwsza świeczka powstała z smolnej szczapki. Zapach żywicy roznosi się momentalnie ale kopci. Drugi płomyk to świeczka pastelowa (nie miałem świecowej pod ręką). Kopci i śmierdzi chemią. Nie polecam. Trzecia świeczka to palący się na drucie włoski orzech. Kopci i intensywnie pachnie organicznie. Dla mnie nieprzyjemnie. Dziwne ale nie udało mi się zapalić orzecha laskowego. Cztery, masło. Intensywnie pachcie palonym masłem. Piąta świeczka to klasyczna lampka oliwna. Najfajniejsza z dziś przetestowanych. Kopci nieznacznie i nie śmierdzi. Do rozpalenia szóstej świeczki posłużyła szminka. Siedem, majonez ;-) . Osiem to tłusty krem ochronny na mróz. Nie kopci, ładnie pachnie. Dziewiąta świeczka powstał przy pomocy konserwy z zawartością tuńczyka w oleju. Daje rybą. Jak kto lubi. Dziesiąta świeczka to szyszka polana roztopioną żywicą. Podobny efekt jak ze smolną szczapką. Na koniec nieudolna próba sfotografowania wszystkich świeczek jednocześnie.



W testach za knot służyły mi sploty z chusteczek higienicznych. Przy okazji poćwiczyłem sobie robienie sznurka. Ten temat jeszcze będę rozwijał na jakimś wyzwaniu.

Po raz kolejny nie udało mi się zapalić świeczki z mandarynki/pomarańczy. Nie wiem co robię źle.

Pozdrawiam
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
hycek 
hycek


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 04 Mar 2016
Posty: 264
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2020-02-17, 16:00   

Świeczka z mandarynki?Uważam że wszystko robisz dobrze, tylko zawartość wody jest za duża w cytrusach.
To tak jakbyś chciał zrobić świeczkę ze szklanki wody.
_________________
,,- Mieszczuch jesteś Twój porządek murami ogrodzony, tam też Twoje mądrości może i co warte. ''
 
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-17, 16:32   

Chodzi o coś takiego
https://youtu.be/pEQdOUWIq6U

U mnie taki knot pali się licho i szybko gaśnie.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
hycek 
hycek


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 04 Mar 2016
Posty: 264
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2020-02-17, 17:07   

To jest świeczka z oleju.
_________________
,,- Mieszczuch jesteś Twój porządek murami ogrodzony, tam też Twoje mądrości może i co warte. ''
 
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-17, 17:20   

Ale się nie pali.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Sikor 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 29 Wrz 2014
Posty: 207
Skąd: Radom
Wysłany: 2020-02-18, 11:52   

Wydaje mi się, że nie robisz źle tylko mandarynkowy knot nie współpracuje. Jak użyjesz knota z innego materiału to poświeci.
_________________
Krótko i na temat.
 
     
konradraku 
Leśny MacGyver


Pomógł: 3 razy
Wiek: 28
Dołączył: 02 Lis 2017
Posty: 128
Skąd: Żyrardów/Warszawa
Wysłany: 2020-02-19, 11:49   

Wydaje mi się, że szkopuł tkwi w zapalniczce - na filmie użyta jest bardzo mocna, która po chwili wysusza knot z mandarynki i ten zaczyna się palić. Jeśli używałeś zwykłej zapalniczki to już wiesz gdzie popełniłeś błąd. Możesz powtórzyć doświadczenie tylko "wysezonuj" napierw skórkę z mandarynki na kaloryferze, żeby knot był suchy jak pieprz :D
_________________
Mowa jest srebrem, a milczenie jest owiec :)
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-02-23, 17:38   

konradraku, popróbuję i zobaczę. Na filmie widać, że świeża mandarynka jest. Mi knot z mandarynki się zapala, ale gaśnie po dojściu do oliwy.

22-23.02.2020 Ognisko T/Klucz

Uff, udało się. Na weekend planowałem wypad minimalistyczny. Życie jednak pisze takie scenariusze, że mogło się skończyć na kiszeniu w bloku. Udało się jednak wyskoczyć na parę godzin. Tym razem byłem sam. Po dotarciu na miejsce założyłem obóz i wykopałem dziury pod ognisko typu klucz. Przy tych pracach strasznie wiało.



Ogień rozpaliłem krzesiwem przy pomocy wiórek z żywicznych szczapek sosny.



I już płonie ognisko w lesie.



Schronienie miało wymiar jednego kiloGawrona[1kG] :mrgreen:



Tak prezentuje się z dala. Nie rzuca się w oczy. Szukając kulek jałowca na herbatkę mogłem sobie to sprawdzić z różnych odległości.



Wiatr nie przeszkadzał ognisku. Ogień spokojnie palił się do wysokości ścianek wykopu. Dół do palenia wykopałem na głębokość ~40 cm i taką samą średnicę. Dół do pieczenia na głębokość ~20cm.



Później wiatr ustał i było spokojnie. Wykorzystałem ten czas na przygotowanie posiłku bo wiedziałem, że może się rozpadać.

No i rozpadało się.



Krótkie wnioski. Ognisko wymaga porządnego przygotowania. W zamyśle jest do posiedzenia i pieczenia. Jeżeli by prace rozłożyć chociażby na dwie osoby można przyjemnie spędzić czas. Na mojej miejscówce jest sporo suchych (nawet po opadach) gałęzi sosnowych. Szybko się spalają więc dzisiejsze ognisko pochłonęło dużo mojej energii jak i opału. Poza tym saperka LWP świetnie nadaje się na batonowanie .

Co dziś na obiad było? A no myślałem, że odkryłem Amerykę, ale internet mnie uprzedził. U mnie wyszły takie cukiereczki ale przeglądarka zna je jako Ziemniaki Kolumba.



Nie zapomnijcie tylko posolić zanim wlejecie jajko.


To tyle u mnie. A co tam ciekawego u Was? icon_twisted
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Parthagas 
kumpel staffików


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 28 Sie 2007
Posty: 764
Skąd: Mława
Wysłany: 2020-02-26, 22:22   

Zawsze od wewnątrz dawałem sól i pieprz, a jak miałem posmarowałem tłuszczykiem z konserwy lub masełkiem. Stary temat z dzieciństwa.
_________________
"Mężczyzna musi mieć nałogi, najlepiej wyszukane, w przeciwnym wypadku nie ma się z czego wyzwalać."
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-03-15, 20:59   

14-15.03.2020 Z kości i poroża I

Wirus nie wirus, pogoda taka, że rano musiałem się choć na spacer wybrać.



Zebrałem kilka garści kory sosnowej i kości ze skrytki. W planie był suwak harcerski. Poroże jakiego użyłem było już mocno zniszczone dlatego planowałem farbowanie w korze. Jak wyszło oceńcie sami.



Tu na szyi.



A tu z fabrycznymi produktami.



Muszę wreszcie zainwestować w dremelka. Paluszki mnie bolą :-?

[ Dodano: 2020-03-22, 15:48 ]
Własnym autem i daleko od ludzi. Hobby mamy idealnie wpisujące się w zalecenia ministra.

21-22.02.2020 Pierzaste patyki (Feather sticks)

Drugi dzień wiosny więc nie mogło zabraknąć śniegu. Zwłaszcza, że przez całą zimę go nie było :-/



Krótki spacer. Poncho. Ognisko. I zabawa ze scyzorykiem. Myślę, że warto potrenować to podstawowe ćwiczenie.





Zlokalizowałem jodły w pobliżu miejscówki więc tym razem napar z jodełki.



Ale do mistrza mi daleko ;-)



Śnieg stopniał. Wiosna się uśmiechnęła. A my sprzątamy, gasimy i do domu.





Ćwiczcie i dbajcie o siebie. Zdrowia. Pozdrawiam.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
hycek 
hycek


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 04 Mar 2016
Posty: 264
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2020-03-23, 07:11   

I znowu fajna relacja i pozytywna energia. Brawo Kopek, dajesz przykład.
_________________
,,- Mieszczuch jesteś Twój porządek murami ogrodzony, tam też Twoje mądrości może i co warte. ''
 
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 841
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2020-03-29, 19:49   

Mam nadzieję, że któryś z tematów stanie się dla kogoś inspiracją i dołączy czasem do weekendowych wyzwań.

28-29.03.2020 Try Stick Mors'a Kochanski'ego

Zostałem w domu. W lesie brzozy płaczą, kwitną podbiały, słońce grzeje a ja przeklinam chińczyków i amerykanów za kolejną zarazę i siedzę w domu. Jutro co prawda do pracy ale dziś w domu. Wymyślam dzieciom i sobie jakieś konstruktywne zajęcia.
Jakiś czas temu trafiłem w necie na "patyk prób" bushcraftowego guru Morsa Kochanskiego. Niestety prawie wszystko po obcemu. Szybko na reconna i szukam. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że na moim ukochanym forum nie ma nic na ten temat. Jedynie jeden z forowiczów ma try stick w swojej galerii ale się jeszcze tym nie chwalił. W googlach trafiłem na cuś takiego:

https://drive.google.com/file/d/0B_B55dS79xHRRHcyYnVUa2p1UUE/view

a tu sam mistrz:

https://youtu.be/sS_IP18_nQ8

tu jeszcze coś polskiego:

https://youtu.be/sfKcYIA-b28

Patyk prób ćwiczy umiejętności nożownika, pozwala przetestować nóż i jak się okazało pozwala sprawdzić umiejętności w ostrzeniu noża. A ja po prostu czułem się jak dzieciak, który w zimowy wieczór siedzi w kotłowni domu rodzinnego i struga patyk. Za oknem wyje wiatr i sypie śnieg. W szpary w drzwiach wdziera się mróz. Na ciepłych rurach mruczą koty. A ja siedzę na pieńku i strugam patyk. Trzydzieści lat później za oknem zaraza o zimie można pomarzyć. A ja siedzę i strugam patyk.



Nie bawię się w tłumaczenie cięć z translatorem. Użyję własnych nazw lub zasłyszanych.
Zacząłem od zaoblenia końca. Później wyciąłem wałeczek, haczyk na kociołek i siodło. Kolejne nacięcia to jaskółcze, zatrzask i prostokącik. Dziurka robaczka ;-) . Wycięcie połączenia widlastego to wyzwanie. Sprawiło największą trudność. Dalej wycięcie na cięciwę i "wyrywacz korzeni". Zachowałem nacięcie zgodnie z instrukcją ale dla mnie to powinien być po prostu widelec.



Zostało mi jeszcze parę nacięć ale zamierzam jeszcze kiedyś wrócić do patyka prób. Szczególnie intryguje mnie ten gwizdek w środku patyka. Mors go nie pokazywał na filmie. Może ktoś z Was znajdzie to proszę o info. Polecam takie zabawy. Wyłazi też kto jak potrafi naostrzyć nóż i jak bzdurne są filmiki gdzie po ostrzeniu kroi się papier czy pomidora. Dwie godziny z patykiem i wyłazi co jes nie tak. Po wszystkim nabrałem pewności i teraz żaden youtubowy bushrafter mi nie straszny icon_twisted

Pozdrawiam i trzymajcie się z dala od tej zarazy
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 9