Strona 2 z 3

: 19 lis 2010, 13:46
autor: slaq
Ciek pisze:co lubi się taplać w błocie?
Wcależeniebo :-P
Wolę iść na tekkno , niźli łazić po tych tatarakach , gdzie wszystko nań czyha i wysysa :-?
A no i jestem całkowicie normalny.

: 19 lis 2010, 14:01
autor: puchalsw
kapa. Bardzo Cię proszę nie zapieniaj Jaca. To jest szaleniec. Ja widziałem co on potrafi, i już mu więcej nie podskoczę :-D

A na poważnie: profil forum jest szeroki, zróżnicowany, i tacy są też użytkownicy.
Dlatego należy szanować to co kto robi, jakie ma osiągnięcia i o czym tutaj pisze... Tak długo jak to nie są jakieś brednie.
Szacunek przed wszystkim... To się tyczy tego co Ty robisz jak i pozostali użytkownicy. Jeden lubi odpocząć pod gruszą, inny w błotach brodzi... Więc bez wycieczek osobistych...

Chociaż jest tutaj taki bezkompromisowy pal..nt, co to ASG nie trawi, ale to margines... nie należy się nim przejmować.

Uważam Twoje wyjaśnienia co do królika za logiczne. Tematu nie ma...
A do tego bogatsi jesteście o naukę sprawiania królika w terenie. Ciekawym, czy udało Wam się ściągnąć z niego skórę tak jak to robił mój Ś.P Dziadziuś, który potrafił bez rozcinania na brzuchu skórę z królika lub zająca ściągnąć, tak żeby mufka z futerkiem z tego była.

Yaktra: Powinieneś wpierw zapytać skąd ten królik, nim zacząłeś wyciągać błędne wnioski.
Koniec tematu, wróćcie do meritum dyskusji. Coś o ziołach było, kojarzę :-)

: 19 lis 2010, 14:10
autor: Mr.Sloth
Kurde moja plandeka jest za mało taktyczna, a piwko lub winko nie jest kontraktowe :/ Biedny ja plebs leśny, Musze sobie kupić replikę asg i być taki jak kapa :-(
Co do króliczka podzielam zdanie Puchala, nie napisał kolega ze go upolował, więc niepotrzebnie te oskarżenia o kłusownictwo :-)
(wybaczanie moderatorzy mój wpis)

: 19 lis 2010, 14:22
autor: slaq
Mr. Sloth - przyznaj się , że się lękasz pająków ! 8-)

: 19 lis 2010, 14:29
autor: kapa
Jeżeli kogoś uraziłem to szczerze przepraszam, czuję skruchę i obiecuje mocne postanowienie poprawy :oops: . Nikomu nie narzucam swoich praktyk/ teorii/ wierzeń/ przekonań etc... To że na zdjęciach jestem z karabinem (nie ASG, przyjrzyjcie się uważnie!) to nie znaczy że jestem jakimś ASG-owcem... Można tak wogóle to nazwać :roll: ??? Co do szacunku szanuję tu każdego i każde napisane zdanie, bo jednak w każdej wypowiedzi jest TROCHĘ prawdy. Szanuję to że jedni wolą posiedzieć w niedzielę nad wodą i pomoczyć kija, a inni (np tak jak ja) wolą się prze*******ić w terenie i sprawdzić swoje możliwości. Tak na marginesie zastanawiam się czy niektórzy poprostu nie zazdroszczą, może ktoś się pochwali jakimiś fotkami z terenu? PANOWIE SKOŃCZMY W KOŃCU TĄ PAPLANINĘ- ukradł czy nie, lubi asg a może nie? A może jest lepszy od Bear'a? Zacznijmy rozmawiać na temat i postarajmy się wynieść z tej dyskusji jak najwięcej.
W ostatnim poście zadałem pytanie na temat. Czy jest ktoś w stanie odpowiedzieć za zadane pytanie?

: 19 lis 2010, 14:36
autor: Mazazel
Czy przyrządzacie wywary, dodajecie zioła do jakichś potraw, stosujecie leczniczo, itp?
Osobiscie uzywam:

1) pokrzywa- przyrzadzana jak szpinak (zupa, nalesniki, pierozki, no kazdy przepis ze spzinakiem mozna wykorzystac zamieniajac na pokrzywe). Nadaje sie tez do barwienia welny na zielono, a nalewka do plukania wlosow (wzmacniajaco)
2) kwiat lipy- pyszna herbatka przeciw przeziebieniu i napotna, zwlaszcza jesli dodamy maliny (suszonej lub sok)
3) bratek polny, rumianek, kwiat koniczyny, krwawnika, ziele skrzypu- na herbatki. Herbatki rozgrzewajace np. na wyprawie do lasu mozna tez przyrzadzic z lisci poziomki, maliny i jezyny.
4) owoc glogu, czarnego bzu, tarniny, rozy, jezyny- na nalewki (polecam zwlaszcza roze z miodem;))
5) swieze liscie mniszka, bluszczyka kurdybanku, krwawnika, czosnaczka- do salatek i posypywania wiosennych potraw. Zwlaszcza czosnaczek i kurdybanek maja intensywny, przyprawowy smak.
6) owoce czarnego bzu i dzikich jezyn na soki i dzemy

itd, itp;)

: 19 lis 2010, 14:41
autor: kapa
Mazazel
Mazazel pisze: Herbatki rozgrzewajace np. na wyprawie do lasu mozna tez przyrzadzic z lisci poziomki, maliny i jezyny.
Gotujesz tylko liście? Jak długo? Jakie proporcje woda/liście?

: 19 lis 2010, 15:02
autor: yaktra
wolfshadow pisze:Zioła mrożone faktycznie zachowują aromat

Zgodzę się ale przy większych ilościach trzeba by dzielić na małe porcyjki.
Suszone na gazecie w pokojowej temperaturze nie tracą znów tak swoich walorów. Zapakowane w słoik leżakuję w suchym pomieszczeniu. I naprawdę nic się nie dzieje, walor i smak, że palce lizać...
:->

: 19 lis 2010, 15:12
autor: Michal N
Pozwolę sobie (merytorycznie) wrócić do królika. Jakie zioła i przyprawy pasowały by do owego zwierza. Przychodzi mi do głowy marynata z jałowcem (wiem, że nie zioło), majerankiem, może lebiodką. kapa, natarliście kicaka czymś czy ot tak na ruszt?
Ps. każdy inaczej rozumie "bytowanie" (piję do tytułu wpisu na Twym blogu), więc nie spinaj się tak od razu. Bodajże Jaca napisał o nawaleniu się pod drzewem i w kimono - czasem tak bywa :mrgreen: :-P

: 19 lis 2010, 15:22
autor: kapa
Królik zjedzony na "surowo", nikt się nie spodziewał, że będziemy jeść królika, więc nikt nie zabierał przypraw :-) .

: 19 lis 2010, 15:33
autor: Ciek
yaktra pisze:
wolfshadow pisze:Zioła mrożone faktycznie zachowują aromat

Zgodzę się ale przy większych ilościach trzeba by dzielić na małe porcyjki.
Nie ma takiej potrzeby. Ja mrożę wszystko na raz w sporych plastykowych pojemnikach albo słoikach 0,5l z szeroką zakrętką. W celach konsumpcyjnych nic nie rozmrażam tylko wyskrobuję potrzebną ilość widelcem. Im bardziej suchy był materiał wyjściowy tym lepiej się wyskrobuje, dlatego nawet ich nie myję jak nie ma takiej potrzeby, a jak jest to zostawiam na dłuższy czas do dokładnego wyschnięcia. Różnica pomiędzy suszonym a mrożonym jest znaczna, polecam spróbować osobiście, warto.

W mniejszych porcjach mrożę owoce sezonowe; jagody, borówki, maliny, jeżyny. Tym sposobem w zimie można dzieciakowi zrobić kompot, kisiel czy cokolwiek, czasem udają się tak dobrze, że można je jeść w stanie nieprzetworzonym. Dynię najpierw wstępnie przesmażam na breję by zmniejszyć objętość i później jak wystygnie to zwyczajnie przelewam do worka śniadaniowego i już jest gotowy podkład pod sosy do mięsa albo placki „ziemniaczane” z dyni.

: 19 lis 2010, 16:02
autor: wolfshadow
kapa pisze:Tak na marginesie zastanawiam się czy niektórzy poprostu nie zazdroszczą,
Tak jak każdy szczeniak zazdrościłem każdemu kto chodził w "moro" (wyrosłem z tego i w chwili obecnej wrażenia na mnie to nie robi) tak teraz zazdroszczę wiedzy którą posiadają zielarze. Zasadniczo skupiam się na roślinach jadalnych ale mam w biblioteczce kilka kupionych za grosze (allegro) książek zielarskich.
Wiele z roślin jadalnych ma zastosowanie w ziołolecznictwie. Gdy spotkam nieznany mi egzemplarz najpierw sprawdzam kto zacz a później weryfikuję możliwe zastosowanie.
Nie zawsze jest okazja do sprawdzenia w praktyce bo raz, że mało choruję a dwa jakoś nie mam sumienia eksperymentować na rodzinie czy znajomych. :-)

: 19 lis 2010, 16:18
autor: Młody
No to ja dodam od siebie 3 grosze.

Przy wszelakich problemach okładu oddechowego stosuję napar z ususzonych kwiatostanów podbiału zwyczajnego który zbieram na wiosnę i suszę na gazecie, tak spreparowany kwiatostan ląduje w słoiku a słoik do szafki gdzie nie dochodzą promienie słoneczne.

Następnym leśnym lekarstwem w mojej domowej spiżarni jest sok z dzikiego bzu który pomaga przy przeziębieniach (UWAGA- nie stosować w dużych ilościach bo mogą wystąpić biegunki oraz bóle głowy)

Jak doszedłem do biegunek to najlepszym leśnym antidotum na biegunkę są ususzone jagody. Gwarantuje,że po zjedzeniu kilku kulek problem zniknie. I tutaj też należy się jedna uwaga... nie stosować w dużych ilościach naraz, bo będziemy mieli problem odwrotny...

: 19 lis 2010, 16:32
autor: kapa
A powracając do tematu to wyczaiłem coś takiego na temat Babki Zwyczjnej:

Babka Zwyczajna szybko hamuje krwawienia oraz pomaga w regeneracji zniszczonych tkanek (to wiadomo nie od dziś). Babka Zwyczajna może być używana zamiast żywokostu lekarskiego w leczeniu stłuczeń, siniaków oraz złamanych kości. Stosowana wewnętrznie, Babka Zwyczajna posiada właściwości moczopędne, wykrztuśne oraz zmniejszające przekrwienie. Babkę Zwyczajną zaleca się na: zapalenie żołądka, rozwolnienie, czerwonkę, zespół jelita wrażliwego, utratę głosu, wrzody trawienne, krwawienie układu moczowego.

DAWKOWANIE:
Liście:
-sok- wyciskać sok ze świeżych liści, pić 10ml soku 3 razy dziennie, w czasie zapalenia pęcherza moczowego, biegunki, infekcji płuc.
-nalewka (coś dla fanów domowego wyrobu alkoholi :-P ) Sporządzić nalewkę ze świerzych liści babki lancetowatej o ile jest to możliwe. Nalewka jest dobra na duże ilości śluzu, np, podczas alergicznego nieżytu nosa.
- okład- przykładać świeże liście na użądlenia pszczół i na wolno gojące się rany.
- do przemywania ran- używać soku z babki zwyczajnej na zapalenia, owrzodzenia, rany.
-płukanka- używać rozcieńczonego soku do płukania w czasie bólu gardła, jamy ustnej lub w przypadku zapalenia dziąseł.

Nasiona: napar- stosować głównie na zatwardzenia. Zalać szklanką gotującej się wody 1 łyżeczkę nasion babki zwyczajnej. Ochłodzić, następnie pić śluzowaty napar razem z nasionami przed pójściem spać.

Ot takie ciekawostki nt. Babki. Szczerze mówiąc to wiedziałem, że stosuję się na rany, ale o gardle, zatwardzeniu i wrzodach nie wiedziałem. A wy?

: 19 lis 2010, 16:43
autor: wolfshadow
kapa pisze:Nazywasz mnie szczeniakiem :-( ?
Pisałem o sobie. Pi razy oko 20 lat temu. Chłopie - najpierw myśl później działaj.
Więc spoko.

Co do babki tak i owszem. Znam. Jadłem też smażoną w cieście.

: 19 lis 2010, 16:52
autor: kapa
Sorry przeczytałem o raz za mało... Mój błąd :oops: A jak to wogóle smakuje???

: 19 lis 2010, 16:54
autor: Dąb
Michal N pisze:ozwolę sobie (merytorycznie) wrócić do królika. Jakie zioła i przyprawy pasowały by do owego zwierza. Przychodzi mi do głowy marynata z jałowcem (wiem, że nie zioło), majerankiem, może lebiodką. kapa, natarliście kicaka czymś czy ot tak na ruszt?
Czosnaczek na pewno, czosnek niedźwiedzi też pewnie.

: 19 lis 2010, 16:58
autor: Jaca
Babkę to znałem gdzieś od najmłodszych lat, nawet nie wiem kto mi to wpoił, ale już jako gdzieś 7 letni szczeniak gdy ganiałem się po osiedlu i ktoś zdarł kolana czy do innych skaleczeń doszło to wszyscy babki szukali i wiedzieli że ona działa. Tak po prostu naturalny odruch z babką :-P Potem jak zacząłem się trochę bardziej zagłębiać i nabyłem jakieś poradniki zielarskie to się okazało że ma i inne właściwości. W przyrodzie wszystko je, i wszelkie trucizny jaki i leki, równowaga :mrgreen:

: 19 lis 2010, 17:14
autor: wolfshadow
kapa pisze:A jak to wogóle smakuje???
Jak sałata. Starsze liście niestety są gorzkawe.
Dąb pisze:Czosnaczek na pewno, czosnek niedźwiedzi też pewnie.
Tym to bym nafaszerował tego króla. A jak by były jeszcze boróweczki lub żurawinka i lebiodka pospolita to po prostu cud miód i orzeszki :-)
Kurcze dopiero zjadłem pstrąga z grilla i już zgłodniałem... :-D

: 19 lis 2010, 17:16
autor: Michal N
Jaca, miałem to samo. Wszyscy przykładaliśmy do rany liść babki, nie wiedząc, że aby coś dało trzeba go rozgnieść. Ogólnie jak teraz widzę bioróżnorodność na trawniku, na którym bawiłem się za berbecia, to IMO zmniejszyła się o ok. 80%. Babki lancetowatej ni ma.

: 19 lis 2010, 17:21
autor: wolfshadow
Michal N pisze:Babki lancetowatej ni ma.
Ale może chociaż krwawnik jest. To jest trudno wyplenić a też działa ściągająco.

: 19 lis 2010, 17:28
autor: Michal N
Wiechlina, Perz i Kupkówka pozostały, bo są najbardziej odporne na zgniatanie, rozjeżdżanie, psie sranie itp. Nie ma co się dziwić: w piaskownicy zasadzili drzewo, argument: bo nie ma komu się tam bawić, bo koty sikają i koło się zamyka. Uroki osiedla. Nie narzekam, bo na Mokotowie jest i tak dużo zieleni.

: 19 lis 2010, 17:33
autor: wolfshadow
Michal N pisze:Wiechlina, Perz i Kupkówka
No kłącza perzu od biedy można jeść.
Michal N pisze:psie sranie
ale nie wiem czy bym się przełamał :-D

: 19 lis 2010, 19:07
autor: Mazazel
>> Co do herbatki z lisci poziomek/jezyn/malin: miarki przeciez w las nie biore;) takze zbieram powiedzmy garstke tych lisci na osobe, porozrywam je troche, wrzucam na wrzatek w kociolku, gotuje bo ja wiem? zalezy jak ta woda sie gotuje, tak miedzy 5 a 15 minut, czyli krocej jak ladnie wrze a dluzej jak ognicho przygasa i troche sie to gotuje, troche nie. Lepiej wiecej wrzucic lisci, niz za malo, zawsze mozna rozcienczyc ale nie udalo mi sie nigdy zrobic tej herbatki za mocnej.

>> Podbial owszem jest swietnym lekarstwem plucnym, stosuje u siebie i u mojego konia (w odpowiedniej konskiej dawce oczywiscie;)) ale warto dodac ze w wiekszosci podrecznikow ostrzega sie przed dlugotrwalym stosowaniem tego ziola, wtedy moze dzialac toksycznie. Ale tygodniowa kuracja w razie kaszlu jak najbardziej; zreszta koniowi zafundowalam dluzsza, i tyz ma sie dobrze:).

: 19 lis 2010, 22:10
autor: Bastion
Nie chce powielac informacji ogolno dostepnych w inecie.

Z moich tegorocznych doswiadczen dotyczacych ziol.
Do tamowania krwotokow w ranach cietych, siwetnie nadaja sie przezute licie debu.
Garbniki, zamykaja naczynia krwionosne, widocznie i skutecznie redukujac krwiawienie.

Nawloc pospolita, przezuta podobnie jak liscie debu skutecznie tamuje krwawienie dodatkowo dziala mocno odkazajaco i przyspiesza gojenie ran.

kapa Chyba troche kozakujesz, podobnie jak nasz wspolny kolega zmeczony?