Strona 9 z 12

: 05 maja 2017, 19:52
autor: birken1

: 11 maja 2017, 11:47
autor: Fabian
To może i mój przypadek (nie jednak taki straszny).
Nieczęsto miewam kleszcze. Ale bywają. W lesie jestem niemal kilka razy w tygodniu. Z dwa lata temu, pod koniec września, po jakimś wypadzie z bratem do lasu (z nocką) miałem wczepionych aż 7 (w dwa dni). Nocowaliśmy praktycznie na glebie - ciepło było.

Początkowo olałem sprawę. Brat natomiast (też miał niemało) poszedł do lekarza. Lekarz przepisał silny antybiotyk na tygodniową kurację. Tak na wszelki wielki, czy też może z racji na duże zagrożenie. Usłyszawszy to też poszedłem do lekarza (innego). Zbadał mnie i zapytał:
- A to już pan nie będzie chodził do lasu?
- Nie, no będę (miał w planach kolejne wyjście tydzień później).
- No to za tydzień pan też przyjdzie po antybiotyk?
Zmieszałem się. No bo w sumie racja. Co ugryzienie brać antybiotyk?

Polecił mi więc żebym przyszedł, jak tylko zobaczę jakieś objawy (które spisał mi na kartce). Pokazał jak wyglądają rumienie. Po czym kazał mi przyjść po zakończeniu sezonu (październik, listopad) i się przebadać. Dodał jeszcze, że najważniejsze jest by pozbyć się kleszcza zanim zacznie pić krew. Żeby zarazić Boreliozą kleszcz musi dostać się do układu krwionośnego. Więc szybkie oględziny co jakiś czas, powinny w większości przypadków wystarczyć.

Nie wiem czy to dobry sposób, bo i tak korzystam z deeta. Ale zawsze przed wgramoleniem się do wyra wytrzepuję ubranie (no, może prawie zawsze) i przeglądam się czy coś się mnie już nie uczepiło.

Czy deet działa? Ja wiem? Ale te 7 kleszczy miałem tego weekendu, co właśnie niczym się nie popsikałem.

: 11 maja 2017, 12:56
autor: viragolo
"Polecił mi więc żebym przyszedł, jak tylko zobaczę jakieś objawy" - nie wierzę, że nie polecił wykonać testów. Jeśli nie polecił Ci testów i kazał czekać na objawy to szarlatan a nie lekarz. Testy nie są drogie (2 x 45zł), jak masz obawy rób, nie czekaj, czas jest najważniejszy (100% poważnych powikłań po boreliozie to osoby które nie rozpoczęły leczenia zaraz po zarażeniu). Objawy mogą być bardzo trudne do rozpoznania. Miał rację, by nie dawać antybiotyku w ciemno, ale na 100% powinien wysłać Cię na testy.

: 11 maja 2017, 18:21
autor: Fabian
Tak, być może czekanie do końca sezonu, to niezbyt fortunne zalecenie, ale z drugiej strony diagnostyka co tydzień? W tamtym sezonie miałem kilkanaście ugryzień. I co ciekawsze większość (nie liczą 7 po biwaku w lesie) to po grzybobraniach.

: 12 maja 2017, 23:10
autor: niszka
Czy testy, o których wspominasz viragolo, to tzw ELISA, które KAŻDY, kto miał rzeczywiście do czynienia z boreliozą, odradzi Ci. Jak wychodzą dodatnie to masz zwiększone prawdopodobieństwo, że jesteś zakażony (ale nie musisz być bo nie są bardzo swoiste), a jak wychodzą ujemne, to trzeba pełniejszej i droższej diagnostyki, by zakażenie wykluczyć (czego i tak się nie da osiągnąć w stu procentach u każdego, mam tu na myśli osoby tzw. seronegatywne).

Osoby borykające się z przewlekłą boreliozą radzą nawet odsyłać KAŻDEGO KLESZCZA do badań, bo łatwiej sprawdzić u gadziny, czy był nosicielem i czego, niż to samo paskudztwo znaleźć potem w organizmie ludzkim, nieraz sprytnie pochowane w różnych tkankach, narządach, zamaskowane w cystach, biofilmie, "przepostaciowane" itd.

[ Dodano: 2017-05-12, 23:10 ]
P.S.

Z cyklu "gdzie można złapać kleszcza": W DOMU :-/

Proste: psy spacerują po trawniku -> tulisz psy -> tulisz chłopaka -> kleszcze spacerują po chłopaku. 8-)

Teraz mam wrażenie że jestem cała obleziona. Chętnie bym się zakropiła takimi kroplami jak te zwierzęce, na karczycho - w sumie to nikt mi nigdy nie wyjaśnił należycie, dlaczego nie można.

: 13 maja 2017, 09:49
autor: birken1
niszka pisze:Chętnie bym się zakropiła takimi kroplami jak te zwierzęce, na karczycho - w sumie to nikt mi nigdy nie wyjaśnił należycie, dlaczego nie można.
byl tu kiedyś dawno temu przykład ze zdjęciem. Żołnierza który obwiązał się bodaj psimi smyczami na kleszcze. Nie bardzo wiem jak szukać pamięta ktoś?

: 13 maja 2017, 10:07
autor: Sikor
Generalnie to chodzi o bezpośredni kontakt preparatu ze skórą. Wchłaniany on jest do krwiobiegu. No i pewnie, że można się czymś nasmarować, ale czy to nas nie wykończy w inny sposób? :-)

A w ogóle większość jak nie wszystkie środki dla zwierząt przeciw kleszczą działają tylko ok. miesiąca.

: 13 maja 2017, 10:35
autor: niszka
No ale skoro nie wykańcza moich psów, to czy mnie może? Kurczę, wiadomo, ze wszystkim ostrożnie, na jedno pomaga, na inne szkodzi. Kwestia wybrania "mniejszego zła". Nie namawiam oczywiście do zakrapiania się kroplami z trującą substancją wchłanianą do krwiobiegu, sama też nigdy tego nie praktykowałam i póki co nie zamierzam, bo ze względów zdrowotnych na taką próbę sobie na razie nie pozwolę - z drugiej strony nie wiem, czy w końcu postrzeganie ogółu się nie zmieni i ta drobna dawka trucizny podawana raz na czas nie stanie się profilaktyką przeciwko zakażeniu naprawdę paskudnymi, trudno wykrywalnymi i praktycznie niewyleczalnymi chorobami - które jak nie od razu, to mogą nas powoli wykańczać całe życie, po drodze znacząco pogarszać jego jakość. Chyba że wymyślą coś lepszego.

: 14 maja 2017, 19:22
autor: yaktra
Dziś zliczyłem TRZY a żona jednego. Ja jak zwykle na udzie w górnej partii czyli prawie pod pośladkiem, masakra jakaś, używamy Bross- a o niby silniejszej dawce, a do tego sok ze świeżego owocu Limonki. Wracam do stuptutów/ samoróbek które szczelnie opatulają buta. Kiedy je nosiłem to miałem spokój, żona natomiast mówi, że zacznie wkładać nogawki spodni w skarpety. Tak sobie myślę, że to jednak w większości przypadków luźne nogawki zbierają kleszcze...

: 14 maja 2017, 22:16
autor: RBT
Spodnie w skarpety obowiązkowo! Mamy więcej czasu na inspekcję. Kleszcza wędrującego pod nogawką nie da się wypatrzyć.

: 14 maja 2017, 22:20
autor: birken1
yaktra pisze:w większości przypadków luźne nogawki zbierają kleszcze...
luźne nogawki i w ogóle nogawki. Najlepszym sposobem na kleszcze są gumowce i naciągnięte na nie szczelnie śliskie spodnie. Nigdy żadnego tak nie złapałem.

: 15 maja 2017, 13:54
autor: viragolo
niszka pisze:Czy testy, o których wspominasz viragolo, to tzw ELISA, które KAŻDY, kto miał rzeczywiście do czynienia z boreliozą, odradzi Ci.
- najważniejsze moim zdaniem by działać, w jakikolwiek sposób, najistotniejsze są pierwsze dni. Każdy robi jak uważa, ja osobiście polecam dmuchać na zimne. Pracowałem z osobą która nie leczyła boreliozy (zła diagnoza), uwierzcie mi na słowo, to bardzo poważna choroba, niestety.

Wiem, że część z Was myśli "jak łapię kleszcza co 3 dni to mam robić testy co 3 dni?". Ja nie wiem jakie rozwiązanie jest najlepsze, ale wiem, że problem jest bardzo poważny i trzeba robić wszystko, by nie łapać kleszcza co 3 dni. Trzeba działać, nie wiem jak, ale najgorsze jest lekceważenie zagrożenia.

: 15 maja 2017, 21:13
autor: niszka
viragolo pisze:
niszka pisze:Czy testy, o których wspominasz viragolo, to tzw ELISA, które KAŻDY, kto miał rzeczywiście do czynienia z boreliozą, odradzi Ci.
- najważniejsze moim zdaniem by działać, w jakikolwiek sposób, najistotniejsze są pierwsze dni. Każdy robi jak uważa, ja osobiście polecam dmuchać na zimne. Pracowałem z osobą która nie leczyła boreliozy (zła diagnoza), uwierzcie mi na słowo, to bardzo poważna choroba, niestety.
Ależ ja się z Tobą w zupełności zgadzam. Wdepłam swego czasu bardziej w tę tematykę ze względu na znajomego walczącego z tą chorobą i z jej podejrzeniem u bliskiej mi osoby. To, czego się dowiedziałam, do dziś nie daje mi spokojnie spać - dosłownie... Dziś, po wczorajszych pospacernych "łowach" na psach i podłogach mieszkania, na całonocne koszmary senne wkręciły mi się kleszcze. Miałam co rusz przebudzenia, że mnie obłażą, że położyłam głowę za blisko leża psa i na mnie przechodzą itd. - schiza. Bo co się ich wczoraj ogółem na psie i po mieszkaniu naznajdywałam to niemiła zapowiedź powtórki z zeszłorocznej "rozrywki" :-/

Wszystkie wczorajsze kleszcze z psiaka udało mi się wyrwać w całości. W kilku miejscach psu został odczyn zapalny. Dziś oderwałam jeszcze jednego, niestety bez aparatu gębowego. W sumie "jeden pies", jak tak czy inaczej stan zapalny jest. Prawdę powiedziawszy... Na ten moment poważnie zaczynam myśleć, że ludzie rzadko kiedy umierają na "starość", że tak naprawdę swoje późne żniwa zbierają takie paskudztwa jak niezdiagnozowane boreliozy itd.

Sama jestem "podejrzana" i odesłana do zakaźnika - na termin poczekać sobie muszę przeszło pół roku.

Jedyne, viragolo, co chciałam zaznaczyć komentując wcześniej Twój post to to, że ABSOLUTNIE NIE MOŻNA DOWIERZAĆ standardowo wykonywanym w polskich realiach na NFZ testom typu Elisa. Znawcy boreliozy wychodzą również z założenia, że rumień = stan zapalny w miejscu ZAKAŻENIA czyli PEWNA INFEKCJA, a więc z marszu obowiązkowo antybiotyk. I że 3 tyg antybiotyku mało komu cokolwiek da więcej, jak "uśpienie" borelli, niestety.

: 17 maja 2017, 10:14
autor: viragolo
Wszystko się zgadza poza jednym. Napisałaś "I że 3 tyg antybiotyku mało komu cokolwiek da więcej, jak "uśpienie" borelli, niestety." - nie jest to prawda. Antybiotyk przyjęty szybko (max kilka dni od zarażenia) ratuje życie! Jeśli choroba już się rozwinęła to faktycznie, nawet antybiotyk jej nie pokona niestety. Ale jeśli minęło tylko kilka dni antybiotyk potrafi zdziałać cuda, znam wiele osób, w tym ja osobiście, które szybko przyjęły antybiotyk i nie mają żadnych najmniejszych objawów (puk puk), a rumień miałem ogromny.

Niestety jeśli choroba już się rozwinęła walka z nią jest bardzo trudna i długa, wtedy tak jak piszesz sam antybiotyk już jej nie pokona.

: 17 maja 2017, 11:26
autor: niszka
viragolo pisze:Wszystko się zgadza poza jednym. Napisałaś "I że 3 tyg antybiotyku mało komu cokolwiek da więcej, jak "uśpienie" borelli, niestety." - nie jest to prawda.
Małe sprostowanie, napisałam:
Znawcy boreliozy wychodzą również z założenia, że (...) 3 tyg antybiotyku mało komu cokolwiek da więcej, jak "uśpienie" borelli, niestety.
- to nie jest moje zdanie, tzn nie nacięłam się na nieskuteczność antybiotyku przy leczeniu, bo go po prostu nigdy na okoliczność złapania kleszcza nie brałam. Ale, faktycznie, myślę, że info powyżej może wprowadzać w błąd, toteż małe sprostowanie:

- pisząc "znawcy" miałam na myśli wypowiedzi osób dotkniętych problemem osobiście lub w rodzinie, wypowiadających się na grupie na fb zrzeszającej osoby chore - często nikt lepiej się nie zna na jednostce chorobowej jak sami chorzy, "starzy wyjadacze", a lekarze POZ w Polsce na dzień dzisiejszy dopiero nadganiają zaległości informacyjne w tym temacie;

- 3 tyg antybiotyku wg powszechnej wiedzy nic nie zdziała przy starych, przechodzonych zakażeniach. W przypadku błyskawicznej interwencji, gdy bakteria nie zdąży się roznieść z krwiobiegiem po całym organizmie, na etapie miejscowego stanu zapalnego, zgodnie ze stanem wiedzy na dzień dzisiejszy (chyba brakuje wieloletnich obserwacji, żeby to móc stwierdzić na 100%) , możemy zwalczyć infekcję.
Grunt to szybkie działanie - usunięcie kleszcza zaraz po wkłuciu, by nie zdążył wytworzyć sztywnego połączenia, co stwarza potem problem z usunięciem go w całości, usunięcie go bez uprzedniego wymęczenia kleszcza - chodzi o to, by nie zwymiotował zassaną treścią wraz z całym pakietem syfu, który nosi w sobie, a potem obserwacja miejsca wkłucia (jak się pojawia rumień czy cokolwiek innego to wio do lekarza) a najlepiej profilaktyka w postaci podania antybiotyku zawczasu (ale lekarze często sceptycznie podchodzą do tegoż, czasem w ogole nie wierzą w boreliozę, ale to inna bajka...)


Historii domowych ciąg dalszy: na wszystkie ostatnie kleszcze usunięte psiakowi, dwa ostatnie, namierzone na głowie "dzień po", już nie poszły łatwo i sprawnie. Pierwszy oderwany bez aparatu gębowego, drugi niby wyszedł w całości, ale trzymał się mocno. W obu miejscach psiakowi urosły twarde, zaognione, zaczerwienione "gule". Dodatkowo je podrażnił tarciem o wszystko co mógł, także nie wiem, jakby wyglądały "bez wspomagania". Nie podam mu antybiotyku bo dopiero co brał (jako osłonę przed zabiegiem sanacji pyska). Smaruję miejscowo Tribiotic'kiem. Po nocy wygląda to nieco lepiej.

: 17 maja 2017, 22:07
autor: Apo
birken1 pisze:
yaktra pisze:w większości przypadków luźne nogawki zbierają kleszcze...
luźne nogawki i w ogóle nogawki. Najlepszym sposobem na kleszcze są gumowce i naciągnięte na nie szczelnie śliskie spodnie. Nigdy żadnego tak nie złapałem.
Jakoś nie widzi mi się opatulać od stóp do głów w gumę, gdy jest 30 st. C w cieniu... ;)

: 17 maja 2017, 22:25
autor: niszka
Apo, jest też inna metoda, jaką praktykuje facet, z którym pracowałam, a który leczy przewlekłą boreliozę - w ogóle zrezygnować z chodzenia :-P ...trochę się nabijam, ale fakt jest taki, że gościu wydał MAJĄTEK na (wyniszczające organizm) leczenie, tj: wizyty u specjalistów i końskie dawki antybiotyków dożylnie (jeździł na kroplóweczki regularnie, po których był wyłączony z użycia przynajmniej dzień), ścisła, naprawdę beznadziejnie ścisła :-/ dieta w celu zwalczenia wszystkiego grzyba, co przy okazji tej wielomiesięcznej (!) kuracji abx mu się przypałętał, leki przeciwgrzybiczne, witaminki... jak spojrzeć na to wszystko, to łatwiej unikać przechodzenia na przełaj miejskich trawników i omijać szerokim łukiem drzewa.

: 08 cze 2017, 17:57
autor: yaktra
Odświeżę kotleta. Powiedzcie mi, czy może jest tak jak z komarami. Większe BUM co jakiś czas, czy jednak to letnie stałe zjawisko...

: 09 cze 2017, 09:00
autor: niszka
Nie, yaktra - kleszcze pojawiają się masowo w nowych miejscach, psy przynoszą ich na sobie dziesiątkami, nie pojedyncze sztuki. Jest ich zdecydowanie więcej. W sumie tak - z rozmnażaniem mogą szaleć, bo już nie trudno znaleźć drugiego osobnika, przyrost jest przez to na pewno nie liniowy. Dwa - mamy chwilowo takie lata, że nie wymraża ich jak powinno. Trzy - nie za bardzo mają naturalnych wrogów.

Ale z przyjemnością poczekam sezonu, który zaprzeczy tym obserwacjom i będę mogła odetchnąć i przyznać się do pochopnych wniosków z obserwacji. :)

: 09 cze 2017, 13:17
autor: hycek
Kupiłem oprysk draker na komary i kleszcze,chemia ale koniec z tymi stworzeniami.Skład: cypermetryna 10 g/100 g, tetrametryna 2 g/100 g, butotlenek piperynolu (PBO) 10 g/100 g

: 10 cze 2017, 17:17
autor: pocieszny
rozumiem, że to nie do stosowania bezpośrenio na skóre

: 10 cze 2017, 17:37
autor: Tanto
hycek pisze:chemia ale koniec z tymi stworzeniami.
...i wszystkimi innymi też ;-)
"Szczególnie polecany do zwalczania owadów latających i biegających", a nigdzie nie znalazłem informacji "bezpieczny dla pszczół i innych owadów pożytecznych".

: 10 cze 2017, 17:38
autor: hycek
pocieszny pisze:rozumiem, że to nie do stosowania bezpośrenio na skóre
Raczej nie,ogród,ubranie,tarp/namiot i okolice spryskać.Lepiej działa niż wszystko inne na skóre.
(no może Deet też działa ale kontrowersyjny jest)

: 10 cze 2017, 19:41
autor: Mr.Bogus
hycek pisze:
pocieszny pisze:rozumiem, że to nie do stosowania bezpośrenio na skóre
Raczej nie,ogród,ubranie,tarp/namiot i okolice spryskać.Lepiej działa niż wszystko inne na skóre.
(no może Deet też działa ale kontrowersyjny jest)
Na skórę zdecydowanie nie!
Na ubranie też raczej nie - poczytaj.

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q= ... _qYJ7hHoKg

Wiadomo, jak mawiał Paracelsus - wszystko zależy od dawki...

: 10 cze 2017, 19:53
autor: hycek
Fakt eko to to nie jest .ALE DZIAŁA:-)

Nie stosujcie na ubranie i skórę, zgodnie z tym co znalazł Boguś tylko tarp/namiot i teren wokoło.No i pamiętajcie to nie jest Off czy inna paść na bazie cytryny z pobliskich sklepów to profesjonalna chemia a więc zachowujemy ostrożność.





ps. ja nogawki prysnę