Impreza bushcraftowo - survivalowa z udziałem dzieci
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
- Hiskiasz
- Posty: 273
- Rejestracja: 29 gru 2010, 19:44
- Lokalizacja: Poznań
- Tytuł użytkownika: Rafał
- Płeć:
Impreza bushcraftowo - survivalowa z udziałem dzieci
Może niech osoby z forum "posiadające" dzieci wypowiedzą się, czy interesowałaby ich taka impreza jak w tytule wątku.
Survival to sztuka przetrwania w przyrodzie, ale to czy przetrwamy ostatecznie zależy od Wszechmogącego Stwórcy i Pana tej przyrody (Psalm 121)
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
- survival-vivre
- Posty: 18
- Rejestracja: 12 paź 2011, 13:19
- Lokalizacja: Piaseczno
Fajny pomysł. Z mojej dwójki dzieci, mojego syna (5,5 roku) ciągnie do lasu , noży, łuków itp.
To mogłoby być fajne.
To mogłoby być fajne.
_____________________________
http://survival-vivre.blogspot.com
http://survival-vivre.blogspot.com
- taki robaczek
- Posty: 212
- Rejestracja: 12 wrz 2011, 19:49
- Lokalizacja: Zagłębie
- Płeć:
- Dragonfly
- Posty: 313
- Rejestracja: 06 wrz 2010, 20:53
- Lokalizacja: Mazowsze
- Tytuł użytkownika: Sceptyk
- Płeć:
A czy zdziecinniali nieco dorośli mogą się zapisać ? 

Odszedł Jon Lord, jeden z największych herosów rocka, mistrz organów Hammonda. Ku pamięci - http://tinyurl.com/yzbkwyk
Mistyk wystygł, wynik - cynik...
Mistyk wystygł, wynik - cynik...
pomysł jak znalazł, dzisiaj dzieciaki nie zapisują się do Zuchów, to i nie wiedzą jak las od środka wygląda.
a dla rodziców taka drobna dygresja - trzeba mieć plan B co zrobić z dziećmi jak się rozpada i się zrobi mało romantycznie.
Parę lat temu byłem na zlocie w Bornym Sulinowie i jakoś wielu moich kolegów postanowiło po raz pierwszy wyruszyć z rodzinami - wiecie żony, dzieciaki, stoliki, krzesełka, Kubuś Play, pampersy, mleko modyfikowane, husteczki nawilżone, kuchenki turystyczne itd - cała wielka logistyka jak dla kompanii wojska. Zajechaliśmy w piątek wieczorem, wszystko fajowo, jest ognisko, rozłożyliśmy sprzęt imprezka się rozkręca ale zaczyna kropić. I jak tak zaczeło lać w piątek o 19 to skończyło w niedziele o 7 rano. późnym wieczorem w piątek pobojowisko wyglądało tak - żony na fotelikach pod plandeką złe jak diabły, dzieciaki na kolanach żon (Mamo ja chce do domu!!!!), ojcowie rodzin rozdarci między super zabawą a koniecznością zapewnienia minimum komfortu swoim rodzinom, itepe itede. Sobota rano - odwrót w panice, całe to towarzystwo zmoknięte, zmarznięte, płaczące i poobrażane na wszystkich i wszystko, załadowało się do aut i długa jak Napoleon spod Moskwy. Pozostało na zlocie z połowa uczestników, w sobotę grało TSA i było super fajowo, moja córka miała niedaleko nas obozowisko partyzantów z końmi, w związku z czym jak mogła iść do koni to nawet deszcz jej nie przeszkadzał (nosiła na sobie namiastkę goretexu - reklamówkę z dziurami na głowę i ręce)
de facto problem nie leżał w pogodzie, tylko w tym że żony i dzieci nie były nastawione na taką aurę - nie miały odpowiednich ciuchów, kaloszy, czołówek i przede wszystkim, nigdy nie były w takich warunkach w nocy poza domem, za dużo psychicznych blokad do przełamania.
a dla rodziców taka drobna dygresja - trzeba mieć plan B co zrobić z dziećmi jak się rozpada i się zrobi mało romantycznie.
Parę lat temu byłem na zlocie w Bornym Sulinowie i jakoś wielu moich kolegów postanowiło po raz pierwszy wyruszyć z rodzinami - wiecie żony, dzieciaki, stoliki, krzesełka, Kubuś Play, pampersy, mleko modyfikowane, husteczki nawilżone, kuchenki turystyczne itd - cała wielka logistyka jak dla kompanii wojska. Zajechaliśmy w piątek wieczorem, wszystko fajowo, jest ognisko, rozłożyliśmy sprzęt imprezka się rozkręca ale zaczyna kropić. I jak tak zaczeło lać w piątek o 19 to skończyło w niedziele o 7 rano. późnym wieczorem w piątek pobojowisko wyglądało tak - żony na fotelikach pod plandeką złe jak diabły, dzieciaki na kolanach żon (Mamo ja chce do domu!!!!), ojcowie rodzin rozdarci między super zabawą a koniecznością zapewnienia minimum komfortu swoim rodzinom, itepe itede. Sobota rano - odwrót w panice, całe to towarzystwo zmoknięte, zmarznięte, płaczące i poobrażane na wszystkich i wszystko, załadowało się do aut i długa jak Napoleon spod Moskwy. Pozostało na zlocie z połowa uczestników, w sobotę grało TSA i było super fajowo, moja córka miała niedaleko nas obozowisko partyzantów z końmi, w związku z czym jak mogła iść do koni to nawet deszcz jej nie przeszkadzał (nosiła na sobie namiastkę goretexu - reklamówkę z dziurami na głowę i ręce)
de facto problem nie leżał w pogodzie, tylko w tym że żony i dzieci nie były nastawione na taką aurę - nie miały odpowiednich ciuchów, kaloszy, czołówek i przede wszystkim, nigdy nie były w takich warunkach w nocy poza domem, za dużo psychicznych blokad do przełamania.
- Hiskiasz
- Posty: 273
- Rejestracja: 29 gru 2010, 19:44
- Lokalizacja: Poznań
- Tytuł użytkownika: Rafał
- Płeć:
szable > Kurcze nieźle się usmiałem haha. Ja pi***, już sobie to wyobrażam co się tam działo. Kiedyś pamiętam jak ludzie z plaży wiali klapiąc w deszczu w swoich plastikowych klapkach, niosąc nadmuchane delfinki i inne tego typu gady i poganiając swoje przerażone dzieci, bo zaczęło kropić. Ja kiedyś zabrałem dzieci na plażę o 5 rano podczas deszczu. Jakie fantastyczne było wtedy to miejsce i jakie inne niż ten cały kram jaki tam typowo jest w słoneczny dzień.
Myślę, że jak będziemy taką imprezę dla dzieci organizować to trzeba będzie zadbać o plan B, choć w sumie, z założenia chyba, cała ta impreza dobrze jeśli byłaby jednym wielkim planem B. W końcu miałaby być zorganizowana nie jako jeszcze jedne typowe wakacje dla dzieci typu kolonie, ale jako pewną przygodę, gdzie będą różne trudności do pokonania.
Myślę, że może warto zastanowić się już po mału nad jakąś formułą. Czyli miejsce, termin, kwestia czy robimy to po kosztach we własnym zakresie, nieco jak zloty? Czy to ma mieć formę obozu wędrownego czy jakiś zajęć stacjonarnych, lub czegoś mieszanego? Wtedy każde dziecko przyjeżdża z własnym rodzicem, który jest za nie odpowiedzialny.
Ja osobiście optowałbym za jakimś obozem wędrownym bez ciśnienia na kilometry (tak by nawet mniejsze dzieci dały radę), ale za to z poznawaniem terenu, roślin jadalnych itp. Wtedy z natury rzeczy minimalizuje się ilość sprzętu, co też jest formą nauki.
Myślę, że jak będziemy taką imprezę dla dzieci organizować to trzeba będzie zadbać o plan B, choć w sumie, z założenia chyba, cała ta impreza dobrze jeśli byłaby jednym wielkim planem B. W końcu miałaby być zorganizowana nie jako jeszcze jedne typowe wakacje dla dzieci typu kolonie, ale jako pewną przygodę, gdzie będą różne trudności do pokonania.
Myślę, że może warto zastanowić się już po mału nad jakąś formułą. Czyli miejsce, termin, kwestia czy robimy to po kosztach we własnym zakresie, nieco jak zloty? Czy to ma mieć formę obozu wędrownego czy jakiś zajęć stacjonarnych, lub czegoś mieszanego? Wtedy każde dziecko przyjeżdża z własnym rodzicem, który jest za nie odpowiedzialny.
Ja osobiście optowałbym za jakimś obozem wędrownym bez ciśnienia na kilometry (tak by nawet mniejsze dzieci dały radę), ale za to z poznawaniem terenu, roślin jadalnych itp. Wtedy z natury rzeczy minimalizuje się ilość sprzętu, co też jest formą nauki.
Survival to sztuka przetrwania w przyrodzie, ale to czy przetrwamy ostatecznie zależy od Wszechmogącego Stwórcy i Pana tej przyrody (Psalm 121)
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
- puchalsw
- Posty: 1742
- Rejestracja: 07 lis 2009, 13:36
- Lokalizacja: Zielona Białołęka
- Tytuł użytkownika: Skandynawski Oprawca
- Płeć:
szable, bo żon się do lasu nie zabiera z zasady. Jak łyżka dziegciu w beczce miodu, potrafią dzieciakom popsuć humory biegając za nimi i obcierając nosy, obciągając bluzy na plecach, utyskując na spocenie, robale, późna porę. Dzieciaki też mają tendencję do "mięknięcia" kiedy mamusie są w pobliżu...
Hiskiasz:
Ja bym optował za obozem stacjonarnym z wycieczkami. Wiem, że Ty i Twoja dziatwa jesteście zaprawieni, ale w większej grupie nie można zakładać takiego optymistycznego wariantu. Idąc dalej. Ze względu na dzieciaki ekwipunek na plecach dorosłego będzie dwa razy większy. My sobie możemy minimalistyczne wyjścia uskuteczniać, ale z dzieciakami to już inaczej wygląda.
Co do planu B. Mam sporo materiałów skautowskich z różnego rodzaju opisami zabaw, podchodów, konkursów. no i jest jeszcze (aż)
Wujek MIKI.
Hiskiasz:
Ja bym optował za obozem stacjonarnym z wycieczkami. Wiem, że Ty i Twoja dziatwa jesteście zaprawieni, ale w większej grupie nie można zakładać takiego optymistycznego wariantu. Idąc dalej. Ze względu na dzieciaki ekwipunek na plecach dorosłego będzie dwa razy większy. My sobie możemy minimalistyczne wyjścia uskuteczniać, ale z dzieciakami to już inaczej wygląda.
Co do planu B. Mam sporo materiałów skautowskich z różnego rodzaju opisami zabaw, podchodów, konkursów. no i jest jeszcze (aż)

F..k it, I'll Do It Myself!
- Qasz
- Posty: 463
- Rejestracja: 19 paź 2010, 22:14
- Lokalizacja: Jaworzno
- Gadu Gadu: 1987028
- Tytuł użytkownika: Tata psychopata
- Płeć:
Muszę przyznać że też bym się z chęcią przykulał, nie mam dzieci ale mogę się zająć całodobowym gotowaniem, morze Miki mi pomoże od czasu do czasu jak mu się zachce
. Ogólnie to mam po prostu parcie na imprezę bezalkoholową, a dzieciaki skutecznie odetną skutecznie każdemu obecnemu możliwość picia czegoś innego niż herbata czy kawa
.
, koniec września - takie drugie krótkie wakacje dla dzieciaków, ale to wolna dygresja, wy decydujecie bo to wy macie pociechy 


Puchal czy nie lepiej wczesna wiosna, dzieciaki szybciej podczas snu oddają ciepło, a jak przymrozek przyjdziepuchalsw pisze:Czas: późna wiosna


Lotus Turbo Challenge II
Don't Fak-up, Pack-up and Let's go!
Don't Fak-up, Pack-up and Let's go!
-
- Posty: 277
- Rejestracja: 10 lut 2010, 08:48
- Lokalizacja: Kraków
- Płeć:
- Hiskiasz
- Posty: 273
- Rejestracja: 29 gru 2010, 19:44
- Lokalizacja: Poznań
- Tytuł użytkownika: Rafał
- Płeć:
Puchalsw Wiesz ja tak rzuciłem luźną tą propozycję z tym obozem wędrownym, ale faktycznie może zrobić tak jak sugerujesz. W tym przypadku musiałoby być jednak jakieś legalne miejsce gdzie można spokojnie się rozlokować. Ja teraz robię tak, że idę sobie grzecznie i jak się robi ciemno to myk w bok w krzaki a zwijam się zaraz o świcie, w nocy siedząc cicho, ale taka stacjonarna impreza z dziećmi to co innego. Ktoś wspominał kiedyś chyba o jakimś miejscu, do którego dostęp ma Miki
Nie znam szczegółów, ale może by ten temat pociągnąć?
Termin (wczesna - późna wiosna) i tak nie zagwarantuje na 100% pogody. Teraz mamy listopad i ciepło jak czasami w sierpniu bywa. Dobrze jak nie będzie ujemnych temperatur, ale z drugiej strony jak będzie zimno to też można się zabezpieczyć. A może wokoło 1-3 maja któryś weekend? W zasadzie jakby zrobić sobie 2 dni wolne od roboty to tworzy się fajny blok 6 dni wolnych, a przy trzech dniach wolnych nawet 9 dni.

Termin (wczesna - późna wiosna) i tak nie zagwarantuje na 100% pogody. Teraz mamy listopad i ciepło jak czasami w sierpniu bywa. Dobrze jak nie będzie ujemnych temperatur, ale z drugiej strony jak będzie zimno to też można się zabezpieczyć. A może wokoło 1-3 maja któryś weekend? W zasadzie jakby zrobić sobie 2 dni wolne od roboty to tworzy się fajny blok 6 dni wolnych, a przy trzech dniach wolnych nawet 9 dni.
Survival to sztuka przetrwania w przyrodzie, ale to czy przetrwamy ostatecznie zależy od Wszechmogącego Stwórcy i Pana tej przyrody (Psalm 121)
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
Co roku na początku lipca robimy dla dzieciaków Obóz Łowców Przygód - za miejscówkę płacimy, symboliczną kwotę, ale warto. Można połączyć jedno z drugim - miejscówka ma kilkanaście hektarów, leży tuż przy wale przeciwpowodziowym Wisły, za wałem jest kilkusetmetrowy pas "ziemi niczyjej", idealny na wyprawy "w nieznane". Goście mogą się rozbić daleko od obozowiska Łowców. Jednak pamiętać należy, że to nie suchy las sosnowy na piaszczystej wydmie, w razie deszczu jest tam mokro, ślisko i błotniście. W tym roku lało prawie non stop, mimo to obóz wyszedł świetnie, jak zwykle 
Niemniej równie dobrze wyjdzie taka impreza na miejscówce zlotowej na rembertowskim poligonie, albo na terenie Wioski Indiańskiej w Kampinosie - choć tam nie ma lasu. Ale do lasu jest rzut beretem, a miejscówka legalna i bezpłatna.

Niemniej równie dobrze wyjdzie taka impreza na miejscówce zlotowej na rembertowskim poligonie, albo na terenie Wioski Indiańskiej w Kampinosie - choć tam nie ma lasu. Ale do lasu jest rzut beretem, a miejscówka legalna i bezpłatna.
- Qasz
- Posty: 463
- Rejestracja: 19 paź 2010, 22:14
- Lokalizacja: Jaworzno
- Gadu Gadu: 1987028
- Tytuł użytkownika: Tata psychopata
- Płeć:
Lehh masz rację, tak to jest jak sie pisze posty po nocce o 7-mej rano O.osylwester2091 pisze:Qasz, chyba Ci się troszkę pomyliło to i owo
Więc niech będzie wczesne lato

Lotus Turbo Challenge II
Don't Fak-up, Pack-up and Let's go!
Don't Fak-up, Pack-up and Let's go!
- orety
- Posty: 402
- Rejestracja: 07 gru 2009, 09:50
- Lokalizacja: z innej bajki
- Tytuł użytkownika: Podróże kształcą
- Płeć:
oj skad ja to znam...puchalsw pisze:szable, bo żon się do lasu nie zabiera z zasady. Jak łyżka dziegciu w beczce miodu, potrafią dzieciakom popsuć humory biegając za nimi i obcierając nosy, obciągając bluzy na plecach, utyskując na spocenie, robale, późna porę. Dzieciaki też mają tendencję do "mięknięcia" kiedy mamusie są w pobliżu...
dopisuje sie do listy z 6,5 letnim na teraz pomiotem plci meskiej z lasem i woda nieco przy mnie obytym
pozdrawiam z Hiszpanii
maciek
Odmiana: orety oretego oretym poproszę.
Jestem wolny jak konik polny
Jestem wolny jak konik polny
- Qasz
- Posty: 463
- Rejestracja: 19 paź 2010, 22:14
- Lokalizacja: Jaworzno
- Gadu Gadu: 1987028
- Tytuł użytkownika: Tata psychopata
- Płeć:
Puchal zrób proszę w pierwszym liście Hiszkasz'a listę chętnych - będzie potem łatwiej.logistykę żywieniową zrobić (no i widać kto jedzie
)

Lotus Turbo Challenge II
Don't Fak-up, Pack-up and Let's go!
Don't Fak-up, Pack-up and Let's go!
- Hiskiasz
- Posty: 273
- Rejestracja: 29 gru 2010, 19:44
- Lokalizacja: Poznań
- Tytuł użytkownika: Rafał
- Płeć:
Ja może zrobię taki plik jak był przy zlocie i podam haslo i login. Ale to jeszcze jest trochę czasu.Qasz pisze:Puchal zrób proszę w pierwszym liście Hiszkasz'a listę chętnych - będzie potem łatwiej.logistykę żywieniową zrobić (no i widać kto jedzie)
Survival to sztuka przetrwania w przyrodzie, ale to czy przetrwamy ostatecznie zależy od Wszechmogącego Stwórcy i Pana tej przyrody (Psalm 121)
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
- makaron
- Posty: 141
- Rejestracja: 05 kwie 2011, 20:19
- Lokalizacja: Poznań
- Tytuł użytkownika: Być jak Tarahumaras
- Kontakt:
my robimy cos tam dla dzieciakow raz po raz - chetnie sie z naszymi przylaczymy, mozna śledzić na surwiwal.org.pl aktualne akcje dla małych
- puchalsw
- Posty: 1742
- Rejestracja: 07 lis 2009, 13:36
- Lokalizacja: Zielona Białołęka
- Tytuł użytkownika: Skandynawski Oprawca
- Płeć:
Taka wstępna lista. Jeśli kogoś pominąłem, to dopiszcie proszę.
1. Puchalsw + synalek 6l.+
2. survival-vivre + synek 5.5. - wstępnie zainteresowany, zrozumiałem?
3. Hiskiasz + reszta gromady?
4. Qasz + no właśnie? Proszę uzupełnić
5. mango + synalek 6l
6. orety + synalek 6.5l
7. birkoff + synalek 4.5l

W Rembridż jest fajna miejscówka z miejscem na legalne ognisko, gdzie można odgrzać bigos, usmażyć kiełbadrony. A o ile pamiętam, to jedna droga leśna jest otwarta dla samochodów, i jest gdzie pociągnąć sanki.
1. Puchalsw + synalek 6l.+
2. survival-vivre + synek 5.5. - wstępnie zainteresowany, zrozumiałem?
3. Hiskiasz + reszta gromady?
4. Qasz + no właśnie? Proszę uzupełnić
5. mango + synalek 6l
6. orety + synalek 6.5l
7. birkoff + synalek 4.5l
Super pomysł. Ja już w zeszłym roku proponowałem kulig, to większość Panów (z kolegą Orety na czele) wolała zostać przy kotle z białogłowami i się nimi opiekować...mango pisze:Może nie ma co czekać do wiosny i warto zrobić jednodniowe spotkanie integracyjno-leśne???

W Rembridż jest fajna miejscówka z miejscem na legalne ognisko, gdzie można odgrzać bigos, usmażyć kiełbadrony. A o ile pamiętam, to jedna droga leśna jest otwarta dla samochodów, i jest gdzie pociągnąć sanki.
F..k it, I'll Do It Myself!
- taki robaczek
- Posty: 212
- Rejestracja: 12 wrz 2011, 19:49
- Lokalizacja: Zagłębie
- Płeć:
MODO EDZIA: to się dopisz! Kontol+Ce, Kontrol+Fał, dopisujesz się, i "Wyślij"...[/b] Sorki ... jakoś po ciemku nie zauważyłem tego co było na początku Twojego posta
Wstępna lista (dopisywać się proszę).
1. Puchalsw + synalek 6l.+
2. survival-vivre + synek 5.5. - wstępnie zainteresowany, zrozumiałem?
3. Hiskiasz + reszta gromady?
4. Qasz + no właśnie? Proszę uzupełnić
5. mango + synalek 6l
6. orety + synalek 6.5l
7. birkoff + synalek 4.5l
8. taki robaczek + synalek 8,5l + córa 5l + żona w charakterze wsparcia technicznego

Wstępna lista (dopisywać się proszę).
1. Puchalsw + synalek 6l.+
2. survival-vivre + synek 5.5. - wstępnie zainteresowany, zrozumiałem?
3. Hiskiasz + reszta gromady?
4. Qasz + no właśnie? Proszę uzupełnić
5. mango + synalek 6l
6. orety + synalek 6.5l
7. birkoff + synalek 4.5l
8. taki robaczek + synalek 8,5l + córa 5l + żona w charakterze wsparcia technicznego

Ostatnio zmieniony 17 lis 2011, 12:24 przez taki robaczek, łącznie zmieniany 2 razy.
Kocham zwierzęta.
Są takie pyszne ......
Są takie pyszne ......