Strona 1 z 2

Prosty sposób na parzenie kawy w terenie.

: 04 lut 2013, 15:02
autor: puchalsw
... i nie mam tutaj na myśli "parzenia" kawy rozpuszczalnej ;-)
Temat pojawił się u mnie w głowie, po tym jak przeczytałem posty o kawiarkach turystycznych, które pojawiły się tutaj:

viewtopic.php?p=94860#94860

IMHO szkoda to nosić w i tak już ciężkich plecakach. Wiem, gdyż sam też podobną kawiarkę kupiłem :-P i nosiłem dopóki nie nauczyłem się parzyć kawy na styl trapersko-kowbojski ;-) .
Wystarczy menażka lub puszka z pałąkiem, kawałek sznurka do "kręcenia młynków", i w efekcie mamy wyśmienitą aromatyczną kawę... Pamiętajcie tylko, żeby dodać kapkę zimnej wody, inaczej fusy nie opadną na dno naczynia.
Tutaj widać jak wygląda takie parzenie:


Facet trochę przynudza, ale w 1min50sec przechodzi do sedna.
No i jest jeszcze ten sposób:


Ale nie mam kiedy zabrać się do uszycia takiego woreczka... Bo parzenie "aromatycznej" kawy w skarpetce nie uśmiecha mi się...

: 04 lut 2013, 15:35
autor: yaktra
Ja jednak wolę zagotować wodę a dopiero zalać kawę nasypaną w inny pojemnik, kubek.
Odnośnie kawy zbożowej bo i taką nieraz zabieram w teren, to tak, musi być rzucona na gotującą się wodę...
odnośnie kapki zimnej wody? tylko tak, znam to z dzieciństwa, od dziadków
skarpeta??? eee Panie, jakbyś nie widział to co???
kolega ma zdjęcia ze wsi, gdzie masło (swojskie wiejskie solone) trzymała gospodyni w nocniku. Ów "gar" nigdy do niczego innego nie był używany...

: 04 lut 2013, 15:56
autor: SmileOn
W ALDI można kupić kawę mieloną porcjowaną w saszetkach jak herbata, bardzo wygodny sposób jak się nie chce mieć fusów.

: 04 lut 2013, 16:27
autor: yaktra
Puchal oprawco, wiesz co zrobię? rzucę temat żonie niech kupi kawę w ziarnkach, mam ręczny młynek, zmielę i jak ruszę w teren to se je***nę najlepszą z możliwych...
mowa o młynku ceramiczno drewnianym
Obrazek

: 04 lut 2013, 23:31
autor: Annael9
Ciekawe, mimo to a może dlatego: mam kilka pytań natury empirycznej :-)

Dlaczego kawa parzona po kowbojsku musi być następnie kręcona młynkiem? Wszak już wcześniej przeszła przez młynek gdy ją mielono?

A moja siostra ( jedna z nich ) pije tylko taką kawę, że zalewa w szklance dwie łyżeczki fusiastej kawy, słodzi i nie ma fusów w zębach. Dlaczego?

A gdyby tak kupić dziecięce skarpetki, prosto spod maszyny, pachnące bawełną :-D w tak wściekłym kolorze, że poza dzieckiem nikt by na nogi nie nałożył, to można używać.
Dlaczego ktoś miałby się sugerować tym, że producent mówi że to skarpetka jak może być nazwana ta rzecz saszetką ( nożną)

Właśnie zrobiłam eksperyment naukowy ( trochę późna pora) nasypałam łyżeczkę kawy do chusteczki higienicznej zawinęłam na zakładkę i zalałam wrzątkiem. Taki smak i bezaromat ma kawa w saszetkach, którą od kogoś dostałam ( bez zewnętrznego opakowania więc nazwy firmy podać nie mogę - okrągłe torebeczki w sreberku każda )

A czym różni się kawa zmielona w takim ręcznym młynku od kupionej mielonej?
Czy kawa niemielona jest tańsza ( to właściwie dla mnie jedyny argument ) od tej mielonej?

Słyszałam z ust osoby wiarygodnej i starszej, że taka gospodyni nie tylko trzymała ale i nosiła na targ takie masło w takim naczyniu jak powyżej wymieniono ale dawniej te naczynia były ceramiczne np fajansowe, to miało sens bo obecne plastyki nie skłaniają do takiego przedsięwzięcia, prawda?

A ja dostałam od koleżanki taki kubeczek z wkładką z siatki takie głębokie siteczko i przykrywkę. To do parzenia ziółek. Drobno mielona kawa rzeczywiście trochę przelatuje, ale gdyby była grubo zmielona to też rozwiązanie ale kubeczek trza nosić albo samo siteczko :-D

: 04 lut 2013, 23:51
autor: taki robaczek
Annael9 pisze:Dlaczego kawa parzona po kowbojsku musi być następnie kręcona młynkiem? Wszak już wcześniej przeszła przez młynek gdy ją mielono?
Chodzi zapewne o odwirowanie (tak jak w wirówce laboratoryjnej). Fusy opadają na dno pod działaniem siły odśrodkowej a na wierzchu pozostaje klarowna kawusia :idea:

: 04 lut 2013, 23:59
autor: Parthagas
Dawniej nocale były fajansowe, porcelanowe, metalowe wylewane, mosiądz. Innych nie widziałem (to wstęp odnośnie naczyń do kawy). Plastyczane to już czasy bardzo współczesne. Pewnie nocniki za...ne z dworu i nie wiedzieli do czego takowe naczynie służyło pierwotnie. Kawa świeżo mielona smakuje mi lepiej niż kupiona na gotowo. Zalewam wrzątkiem, który gotuje się bardzo krótko - czajnik zapiszczy, a ja ciach i już zalane. Wszystkie fusy opadają po zamiąchaniu. Z tym kręceniem spróbuję może w najbliższy weekend - mam taką małą kaneczkę z nierdzewki.

: 05 lut 2013, 08:46
autor: Zirkau
Annael9 pisze: A czym różni się kawa zmielona w takim ręcznym młynku od kupionej mielonej?
kawa zmielona w ręcznym młynku jest zawsze aromatyczna, bo świeżo mielona. A ta z torebki tylko gdy świeżo otwierasz, potem wietrzeje i traci aromat. Ziarno pełne potrafią go zachować znacznie dłużej.

: 05 lut 2013, 09:17
autor: jm48
Annael9 pisze:Ciekawe, mimo to a może dlatego: mam kilka pytań natury empirycznej :-)

Właśnie zrobiłam eksperyment naukowy ( trochę późna pora) nasypałam łyżeczkę kawy do chusteczki higienicznej zawinęłam na zakładkę i zalałam wrzątkiem. Taki smak i bezaromat ma kawa w saszetkach, którą od kogoś dostałam ( bez zewnętrznego opakowania więc nazwy firmy podać nie mogę - okrągłe torebeczki w sreberku każda )

A czym różni się kawa zmielona w takim ręcznym młynku od kupionej mielonej?
Czy kawa niemielona jest tańsza ( to właściwie dla mnie jedyny argument ) od tej mielonej?
Kto lubi zaparzoną celulozę (tak w kawie jak i w herbacie)? :shock:
Kawa świeżo zmielona ma zupełnie inny smak i aromat niż kupiona w stanie zmielonym, po miesiącach leżakowania w magazynach i na półkach. Najlepsza jest podobno mielona ręcznie - ale to już pytanie do smakoszy kawy (do których nie należę). Tak jak w kuchni nie używa się raczej mielonego pieprzu, ziarnisty świeżo mielony wprost do gara - to jest to...
Edit - ubiegli mnie :D

: 05 lut 2013, 09:47
autor: puchalsw
Annael9 pisze:Dlaczego kawa parzona po kowbojsku musi być następnie kręcona młynkiem?
:mrgreen: :mrgreen: Moja wina! Moje potoczne wyrażenie "kręcić młynka" wprowadziło Cię w błąd :D
Dokładnie tak jak napisał taki robaczek: koniec mocnego sznurka, linki zaczepiasz do pałąka menażki, i kręcisz nią "młynki", wirujesz, tak jak procą pasterską.
Wtedy fusy z kawy zbierają się na dnie naczynia, i możesz cieszyć się mocną i aromatyczną kawą.
Annael9 pisze:A czym różni się kawa zmielona w takim ręcznym młynku od kupionej mielonej?
Czy kawa niemielona jest tańsza ( to właściwie dla mnie jedyny argument ) od tej mielonej?
Jest aromatyczniejsza. Zmielona, paczkowana szybko traci zapach. Kiedy mielisz kawę w młynki, i następnie parzysz, smak jest zdecydowanie lepszy. IMHO
Tak, kupując kawę ziarnistą, płacisz mniej za ten sam gatunek.
Annael9 pisze:A ja dostałam od koleżanki taki kubeczek z wkładką z siatki takie głębokie siteczko i przykrywkę. To do parzenia ziółek. Drobno mielona kawa rzeczywiście trochę przelatuje, ale gdyby była grubo zmielona to też rozwiązanie ale kubeczek trza nosić albo samo siteczko
Kawę zawsze mielę nieco grubiej, smak jest delikatniejszy i nie ma tej "smółki" na dnie kubka. Trzeba ją jednak nieco dłużej zagotować.
No i grubo mielona nie traci tak szybko smaku, jak kawa zmielona na pył.

Co do smaku mielonej kawy.. To może wypowie się tutaj Morg (jeśli zagląda). Ostatnio poiłem go kawą parzoną w taniej wyciskarce z IKEA (tzw. french press), i chyba mu smakowało :D
Jak raz spróbujesz Annael9, kawy parzonej ze świeżego przemiału, to już paczkowana nie będzie Ci tak smakowała. Oczywiście mielenie kawy w terenie to już inny problem. Ja zabieram ze sobą już zmieloną kawę. W 2-3 dni nie traci aromatu, jeśli jest szczelnie zawinięta.

: 05 lut 2013, 10:16
autor: Zirkau
w terenie to powinnismy szukać lisich bobków. Wyłuskiwać z nich ziarna, wyprażyć przy ognisku, zmielić na kamiennym żarnie i delektować się najlepszą na świecie kawą ..... zbożową :D

: 05 lut 2013, 10:23
autor: Morg
Zirkau pisze:w terenie to powinnismy szukać lisich bobków. Wyłuskiwać z nich ziarna, wyprażyć przy ognisku, zmielić na kamiennym żarnie i delektować się najlepszą na świecie kawą ..... zbożową :D
Polski kopi luwak? :D

Wiadomo, że świeża kawka jest najlepsza, a rozpuszczalna chemia nijak się do niej ma.

: 05 lut 2013, 12:18
autor: yaktra
Cały pic z mieleniem kawy w ręcznym młynku a elektrycznym polega na wolnych ruchach, czego w elektrycznym nie uświadczycie. Kawa mielona w młynku elektrycznym (gdzie standardowo mają one około 500 obr/ min) pali kawę i tyle. To też zależy od ułożenia tzw. żarna, im drobniej tym szybciej spalisz ziarno.
Młynki tradycyjne, ręczne, nie palą ziarna. Może się ktoś ze mną nie zgodzić ale jestem wychowany właśnie na ziarnistej kawie. Mielone pojawiły się tak jakoś później a młynki elektryczne to był rynkowy bum. Moja babcia za "chiny" nie wypiła kawy zmielonej na młynku elektrycznym. Aromat kawy mielonej ręcznie to inny "klimat"...
baaa, przepaść...

: 05 lut 2013, 12:21
autor: katon1900
W pewnej podkrakowskiej wsi, w latach pewnie 60 ubiegłego wieku w prawie każdym domu był pewnie mały młynek do pieprzu i żarna w stodole albo na strychu. Młynka do kawy jednak pewnie w całej wsi by nie uświadczył. Kawę piło się rzadko, ale dla niedzielnych gości być musiała jako dodatek do kołacza.
Zawijało się więc porcję kawy ziarnistej [innej nie było] w czystą ściereczkę, zapewne lnianą wtedy, dawało dzieciakowi młotek do ręki i wysyłało na kamienny próg co to przy klapie do piwnicy był :) Kawa była nie mielona ale tłuczona :) Właściwego stopnia gradacji pilnowała gospodyni i jakoś ta kawa "tłuczona", robiona jak typowa parzącha nie odbiegała jakością od mielonej w sklepie [tak, był to czas kiedy wiele sklepów zwłaszcza w miastach miało na stanie młynki do kawy].
W lesie pewnie młotek może zastąpić obuch siekierki, szmatka niewiele waży, to zabrać można, kamienie bywają a i czasem dzieciak jako "napęd" tego zestawu się znajdzie ;-)

: 05 lut 2013, 13:10
autor: yaktra
Równie dobrze można walić cepem. Jeśli już, kawę należy rozcierać. Posłuży do tego mały gładki kamień (prawdziwek) mieszczący się w dłoni. Rozcierane ziarna należy rzucić na większy kamień (również tzw. prawdziwek) i najlepiej kiedy ma lekkie zagłębienie. Oczywiście, może to być próg chałupy tylko to raczej niehigieniczne, choć stosowane, ale nie młotek...
Tradycyjny ręczny młynek musi być ceramiczny a spód i szufladka z drewna olchowego (patrz. moja fota) młynek kupiony na "pchlim targu" orginalny z Brazylii, choć powinien być chyba z Etiopii...
Polska kawa domowa to tak naprawdę napój sporządzony z żołędzi palonych na kuchennej płycie, jeśli się nie mylę pokazany ostatnio w TVN- nie...

[ Dodano: 2013-02-05, 13:15 ]
Picie kawy w szklankach czy innych "pojemnikach" to również kiszka, porcelana powinna być, ewentualnie ceramiczne kubki lub tzw. fajans...

: 05 lut 2013, 13:54
autor: katon1900
"Prosty sposób na parzenie kawy w terenie."

OK. Pewnie masz rację... jak zacznie się dla mnie sezon łażenia z kijem, to zabiorę ten serwis miśnieński i atestowany młynek ;-) Dzięki za rady.

: 05 lut 2013, 15:07
autor: rob30
yaktra pisze:Picie kawy w szklankach czy innych "pojemnikach" to również kiszka, porcelana powinna być, ewentualnie ceramiczne kubki lub tzw. fajans...
Normalnie kabaret :), surfajfal jak ta lala... (u konia pod brzuchem! :P )

Tak się kawę pije:

: 05 lut 2013, 15:49
autor: puchalsw
yaktra pisze:Polska kawa domowa to tak naprawdę napój sporządzony z żołędzi palonych na kuchennej płycie,
... głowa mnie po niej boli.
rob30 pisze:Normalnie kabaret
Te! Synu Albiona! A tobie się czasami "ti tajm" już nie zaczął? :-P

: 05 lut 2013, 16:15
autor: yaktra
katon1900 pisze: to zabiorę ten serwis miśnieński i atestowany młynek
taki robaczek pisze:Podczas picia z filiżanki, pod żadnym pozorem nie odginać nienaturalnie małego palca !!!!! :591:

rob30 pisze:Normalnie kabaret
ojojoj, tekściarze :-P
puchalsw pisze:... głowa mnie po niej boli.
se proszka weź...
:-P

: 06 lut 2013, 11:47
autor: yaktra
Nie mówię tu Asan o zabieraniu młynka w teren czy porcelany, zaznaczyłem tylko, że zachowując pewne "elementy" taka kawa najlepiej smakuje. Ranczerskie czy kowbojskie (zwał jak zwał) sposoby na parzenie kawy są dobrym pomysłem, a to tylko dlatego, że gotowanie wody odbywało się na ogniu a nie na gazie (nie myśleć o innych gazach) czy w elektrycznym czajniku.
Równie dobrze można się przyczepić do wody, kranówka, mineralna a fee, zapewne powinna być z potoku lub studni. Heh studnia, ludzki wymysł, zatem zostaje rzeka, strumień, potok...
wróćmy do tematu, Puchal najchętniej zapodaj filmik dla tych co na warsztatach nie będą, ja nie ogarniam języka anglo, zatem po polskiemu bym wolał...

: 06 lut 2013, 12:28
autor: puchalsw
W najbliższym czasie mamy zamiar zThrackanem udać się do lasu na kręcenie plenerów. Nie widzę problemu z nakręceniem krótkiego filmu instruktażowo-szkoleniowego ;-) z parzenia kawy. Może i temat wydaje się błahy, ale każdy z pewnością doceni zapach prawdziwej kawy, jej smak, i brak kawowych fusów pomiędzy zębami.. tfu! tfu!

: 06 lut 2013, 14:24
autor: Mr.Bogus
Ale kombinujecie "jak konie pod górkę" z tą kawą ...

Wystarczy zabrać ze zobą fitry do kawy ...

Filtr do kubeczka i zawijamy na brzegi.
Do filtra świeżo mielona kawusia.
Zalewamy, parzymy, wyciągamy, ociekamy.

Pijemyyy :one:

Chyba że ktoś woli zapach świeżej skarpety, zamiast zapachu celulozy - to nie musi brać filtrów ze sobą.... :D

: 06 lut 2013, 15:11
autor: SmileOn
Albo taki zaparzacz na łańcuszku, i trochę grubiej zmielona kawa.

http://allegro.pl/zaparzacz-do-herbaty- ... 76964.html

: 06 lut 2013, 15:50
autor: Abscessus Perianalis
Nie chcę się czepiać, ale czy nie można po prostu wsypać kawy do kubeczka i zalać wrzątkiem? Jeśli chcecie mieć pewność, że fusy ładnie opadną, a kawka się zaparzy jak trza, to najpierw rozgrzewasz kubeczek (jak nie możesz ordynarnie wepchnąć do ognia, to zalewasz wrzątkiem na kilka chwil), potem doń wlewasz wrzątek na kawę i przykrywasz. Wsjo ładnie opada, jak i smakuje.

Jeśli miałbym już z czymś kombinować, to taki tygielek i trzykrotne zagotowywanie (zdejmuje się tuż przed wrzeniem sensu stricto):

Obrazek

Ew. taki ekspresik:

Obrazek

: 06 lut 2013, 16:05
autor: puchalsw
Abscessus Perianalis, ale sposób tutaj opisany (pomijam patent ze skarpetą) to prawie to co Ty pokazujesz. Czyż nie? Przy czym, "nakapanie" zimnej wody lepiej wytrąca fusy, niż sposób opisany przez Ciebie (znam, sprawdzałem).
Jednak, to co wydaje mi się jest pomijane w tym opisie, przez wiele osób, to to, że kawy się nie zalewa wrzątkiem, ale po zaparzeniu, pozwala na krótko zagotować.
To jak i wirowanie (wirowanie, ma zastosowanie przy gotowaniu większej ilości kawy, w menażce, czy czajniku) sprawia, że smak i armat kawy jest inny, niż typowej "fusiarki",. która włazi w zęby podczas picia.
Wybacz, ale pomysł targania maszynki espresso do lasu to chyba nie teges... Tutaj chodzi o prostotę. Parzysz w menażce, puszce, trangi - naczyniach które i tak ze sobą nosisz.
SmileOn, ma też taką bombkę :D Jakoś średnio wygodna mi się wydaje IMHO. Nie ma problemu z herbatą czy ziołami. Kawa jednak się wypłukuje z tych sitek.