www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: puchalsw
2012-09-17, 21:40
Uroczysko Święte Ługi i okolice 2012
Autor Wiadomość
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-03-03, 15:00   Uroczysko Święte Ługi i okolice 2012

Witam

W tym wątku będę starał się sumiennie opisywać moje spacery po Świętych Ługach i okolicach w tym roku.

25-26 luty 2012

Ponieważ po mroźnych tygodniach zima nieco odpuściła i trafił się wolny weekend postanowiłem spożytkować ten czas na spacer po lesie i zdać relacje szanownemu forumowemu gremium.
Uroczysko Święte Ługi stanowi część większego kompleksu leśnego w moich okolicach, który rozcina droga nr 483 na część wschodnią i zachodnią. Część zachodnia z Uroczyskiem przyciąga więcej niedzielnych turystów i wędkarzy a wschodnia to z tego co zauważyłem miejscówka myśliwych. Ja wybrałem się pierwszego dnia na część wschodnią gdzie planowałem nocleg w paśniku z siankiem. Szedłem więc wzdłuż rzeki Pilsi. Z mapy wynika, że wzdłuż niej znajdują się stawy. Jednak jeżeli ktoś z Was tu kiedyś będzie niech ich nie wypatruje. Może i kiedyś tu były stawy ale teraz pozostały mokradła/bagna gęsto zarośnięte lub podmokłe łąki, które ściągają tu bobry.


Zmierzając w kierunku wsi Zbyszek postanowiłem odbić nieco od rzeczki i wejść głębiej w las sosnowy. Natknąłem się na sarny; ale weź tu człowieku uproś je by tak szybko nie uciekały i poczekały aż wyciągniesz aparat. Tym razem dzików nie spotkałem ale sporo wciągu całego spaceru widziałem po nich śladów.

Minąłem wieś Zbyszek i szedłem dalej odwiedzając miejsca, w których jeszcze nie byłem.


Torfowisko to częsty widok na Ługach.

Doszedłem do miejsca gdzie myśliwi mają swoją miejscówkę. Zauważyłem pewną możliwość dla reconnetowca; ale o tym później.


Kręcąc się po okolicy zlokalizowałem zniszczoną bobrową zaporę. Zastanawiam się czy bobry jednak nie są mile widziane w tych okolicach czy raczej jakieś inne naturalne czynniki miały na to wpływ.



Słońce chyliło się ku zachodowi a ja byłem już niedaleko mojej planowanej miejscówki. Okazało się jednak, że sianko wyparowało.


Wybrałem się na wypad z kaszlem, który z czasem przybierał na silę. Wokół mokro i zimno. Postanowiłem wrócić do myśliwych. Po krótkim szpiegowaniu wgramoliłem się na strych mniejszego z dwóch budynków. Trochę przysposobiło kłopotu ale jak się łazi z "połkniętą piłką" to takie przeciwności losu człowieka spotykają :mrgreen: . Ułożyłem sie w sianku i przespałem nockę w komfortowych warunkach ;-) . Dach pozbawiony gąsiorów pozwala obserwować niebo. Jedynym dyskomfortem była boląca głowa. Wiatr za dnia dał się we znaki.

Poranek u myśliwych. Dla rekonetowca to istny raj. Nawet wychodek tam mają.

Nie miałem jednak wiele czasu na poranna toaletę. Od rana wydzwaniał Grigor, z którym byłem umówiony w ramach reconnetowych Łódzkich spotkań w części zachodniej. Pomaszerowałem więc co tchu na zachód.
Mimo iż słoneczko z samego rana się uśmiechało potem olało nas i cały dzień było pochmurnie, wietrznie i mroźnie. Kierując się w stronę ośrodka kolonijnego, gdzie postanowiliśmy przygotować sobie ciepły posiłek odwiedziliśmy jeszcze lisią norę. To miejsce jest dla mnie swoistym magazynem. Zawsze znajdę tam jakieś kości do ćwiczenia wyróbki narzędzi pierwotnych. Śniadanko nieco nam się przedłużyło. Żaden z naszych paliczków na dyktę nie chciał z nami współpracować. Dopiero p długim oczekiwaniu i próbach doczekaliśmy się czegoś ciepłego. Ta strata czasu wpłynęła na zmianę planowanej trasy. Następnym razem po prostu ognisko rozpalimy.
Ruszyliśmy w kierunku bunkrów, które są częścią pozostałości po Armi Łódź. Grigor jak zobaczył okopy i bunkry złapał za patyk i do wszystkiego chciał z żołędzi strzelać. O sami zobaczcie:



Dalej ruszyliśmy w kierunku wsi Rogóźno. Po drodze planowałem odnaleźć jeszcze przejście przez bagna jednak bez skutecznie. Mapa zaprowadziła nas aż do wsi Chrząstawa.
Permanentna inwigilacja



Marsz przebiegał dość przyjemnie. Na gadkach o beleczym i planowaniu kolejnych Łódzkich eskapad. Może dołączą i Łodziaki.



Pozdrowienia z Łógów i zapraszam rekonetowców.
Kopek.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
kamykus 
Leśny Dziad


Pomógł: 5 razy
Wiek: 31
Dołączył: 25 Gru 2011
Posty: 708
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-03-03, 16:10   

Okolica piękna, na pewno niedługo wybiorę się w te regiony.

Fotki, super. Tylko mało :(
_________________
"Nie cierpię mojego rozdwojenia jaźni, jest świetne"
 
     
wolfshadow 
tuptuś leśny


Pomógł: 10 razy
Wiek: 42
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 1139
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2012-03-03, 16:22   

Fajny wypad. Ostatnio wieszanie takich tabliczek jest w modzie. ;-) :-D
_________________
.:fortes fortuna adiuvat - Terencjusz:.
.:Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem - I. Kant:.
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-03-03, 22:44   

Wypadzik zacny. Poranne słoneczko i cisza, napawające mnie chęcią do łażenia w momencie dotarcia na miejsce zamieniła się w pochmurne niebo oraz wiatr, czasem dodatkowo leciuteńki śnieżek. W oczekiwaniu na Kopka znalazłem trochę kory ze spróchniałych, leżących kłód brzozowych i zaliczyłem glebę na lodzie :oops: . Po nadejściu towarzysza dziarsko ruszyliśmy w drogę. Już od samego początku zachwycałem się większą różnorodnością ptasich odgłosów niż te które słyszę w "swoich lasach".
Po ustaleniu planu wędrówki dotarliśmy do wiaty przy ośrodku gdzie mając 13 lat przeżyłem najweselej wspominane kolonie w moim dotychczasowym życiu :-) . Walka z denaturą trwała baaardzo długo (mogłem zrobić sobie zamiast mlecznej zupki planowany niedzielny rosołek, później troszkę głód doskwierał :-P ). Na zdjęciach widać że osłona naszych maszynek była prowizoryczna, a mam kurcze w domu puszkę pod mój palniczek, ale nie wziąłem, chodź mieści się w kubek z nierdzewki.
Wizyta na bunkrach zrodziła we mnie duszę wojownika, od razu (na rozkaz Kopka o czym nie wspomniał :-P ) porwałem pepeszę i zająłem stanowisko w okopie, zdobyłem bunkier i inne takie (pepesza została na bunkrze ze względu na brak żołędzi).

Szukanie leśnego przejścia poprzez bagniska i strumienie mimo że skończyło się fiaskiem, dostarczyło trochę chaszczowania i skakania po kępach traw na podmokłej łące, choć chwilowo nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy było pouczające. Pies którego "ze strachu" nie uchwyciliśmy nie dał przejść przez mostek który skróciłby nam drogę.
Późniejsze wbieganie na górki zostały ciekawie skwitowane przez towarzysza w boju.
W dalszym etapie napotkaliśmy bardzo liczne ślady dzików (pierwszy raz widziane w moim wypadku).
Końcówka to dojście do wsi Rogóżno, pożegnanie się podczas którego po tym jak Kopek powiedział że może spróbuje stopa zrodziła się we mnie myśl o tym samym i próba realizacji owej myśli. Dziękuję tutaj dwóm studentkom uniwersytetu jadącym do Łodzi (prawdopodobnie na akademik lub do mieszkania), które ulitowały się nad losem piechura idącego już z 6km po trasie z czołówką i machającego na auta telefonem na podświetleniu :mrgreen: . Dzięki nim nie musiałem wzywać kolegi który miał swoje zajęcia.
Fotki popełnione moim aparatem :
https://picasaweb.google.com/108077635334089465199/WypadZKopkiem26022012
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-03-04, 17:11   

kamykus napisał/a:

Fotki, super. Tylko mało :(


Sukcesywnie będę dorzucał zdjęcia z moich wypadów. Fotki swoje ostatnio przebieram dość dokładnie. Nie chcę wrzucać kilkudziesięciu zdjęć ze spaceru gdzie połowa nie ostra a na niektórych nie ma tak naprawdę co pokazywać. Wcześniejsze zdjęcia z Ługów znajdziecie w mojej galerii (mieszają się z innymi):
https://picasaweb.google.com/104741303823098287225/Kopek03?authkey=Gv1sRgCM_9oNu9idCdWg
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
kamykus 
Leśny Dziad


Pomógł: 5 razy
Wiek: 31
Dołączył: 25 Gru 2011
Posty: 708
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-03-05, 01:34   

Lubię oglądać nawet te mniej ciekawe fotki, a najbardziej lubię te "obozowe" :mrgreen: Dzięki za link.
_________________
"Nie cierpię mojego rozdwojenia jaźni, jest świetne"
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-03-11, 16:50   

11 marca 2012

Tym razem kilkugodzinny niedzielny spacer po terenach na wschód od zbiornika wschodniego. Są to tereny wiosną, latem i jesienią bardzo podmokłe ale teraz, kiedy jeszcze przymrozki trzymają można spokojnie pospacerować. Spokojnie mówiąc o nas. Teren jest gęsto zarośnięty i przepleciony wszechobecnymi jeżynami. Nie jest to miłe miejsce dla niedzielnego turysty. Zwłaszcza gdy się zazieleni wydaje się nie do przebrnięcia. Spróbowałem tego pewnego sierpniowego dnia i nie szybko spróbuje po raz kolejny ;-) .



Zbiornik wschodni pokryty jeszcze taflą lodu. Nie byłem na zachodnim jednak podejrzewam, że stan jest podobny. Udało mi się znaleźć prawdopodobne przejście, które umożliwi w przyszłości zamknięcie pętli wokół zbiornika wschodniego.



Słoneczko pięknie przyświecało i stojąc od zawietrznej było całkiem przyjemnie. Skowronki już podśpiewują. Również żurawie dają koncerty. Mrówki ospale się jeszcze poruszając jednak jedno z mrowisk było naprawdę ruchliwe. Jak by się cały kopiec poruszał. Ciekawe co je tak wnerwiło?




Przy okazji tego spaceru zabrnąłem w miejsce, w którym byłem już dawno temu. I tam gdzie kiedyś leżało padło łani tym razem znalazłem wiele kości. Będzie co robić.



Jeszcze jedno zdjęcie Ługów.



Na koniec odwiedziłem lisia norę. W zeszłym roku zachowałem się jak lamer i zostawiłem w jej pobliży czaszkę dzika. Ostatnio z Grigor423'em jej nie znaleźliśmy. Postanowiłem jednak spróbować jeszcze raz. I ...



Oprócz powyższych popróbowałem rozkładania swojego hamaka z banera reklamowego i wpadłem na ciekawy pomysł, o którym nie omieszkam napisać jak go sfinalizuje.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Apo 
WATAHA Z POPRAWCZAKA


Pomogła: 6 razy
Wiek: 32
Dołączyła: 28 Lis 2011
Posty: 735
Skąd: Lasy Pomorza
Wysłany: 2012-03-11, 21:01   

Kości!! Mrau!! icon_twisted
_________________
look deep into nature and then you will understand everything better

I've got the power to fly into the wind, the power to be free to die and live again. This power's like fire, fire loves to burn!
 
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-03-28, 07:12   

Spacer 24-25 marca 2012

Uroczysko Święte Ługi opływają dwie rzeki. A może raczej rzeczki. Pilsia i Chrząstawa. Obie płyną ze wschodu na zachód i są prawobrzeżnymi dopływami Widawki, która łączy się później z Wartą w Parku Krajobrazowym Międzyrzecza Warty i Widawki. Wspomniane dwie rzeczki pozwalają jednak na realizacje różnych pomysłów „wodno-pływackich”. Stąd zrodził się pomysł projektu Pilsia I. W planie miałem wykonanie stelażu kształtem przypominającego kajak i owinięcie go streczem oraz siatką tynkarską. Ale po kolei.
Wyruszyłem w sobotę rano. Ale nie bez problemów. Najpierw samochód obraził się i strzelił focha. Zadzwoniłem więc do teścia z prośbą o pomoc. Podłączenie jednak drugiego akumulatora nic nie dało. Zaproponował podwózkę na ługi. Gd tylko wyjechaliśmy z miasta okazało się, że telefon zostawiłem w swoim aucie kiedy do niego dzwoniłem. W sumie na nic mi ten telefon potrzebny nie jest potrzebny ale moja potem by mi żyć nie dała.
Po dwóch falstartach znalazłem się wreszcie w lesie i ruszyłem w zaplanowane miejsce. Obejrzałem brzeg i możliwości wodowania oraz miejsce na polową stocznie i dostępność materiału. Przystąpiłem do prac. Szybko okazało się, że zrobienie wręg z brzozy jest bardzo trudne. Poradziłem sobie olchą. Później miałem się jeszcze przekonać, że wiele w budowaniu takiego kajaka wybacza solidna taśma klejąca. Polecam ten sposób mocowania. Kiedy zabrałem się za szykowanie kolejnych elementów stelaża dołączył do mnie Grigor423. Od tej chwili pracowaliśmy razem.



Stelaż wyszedł nam mocny i solidny oraz większy niż przewidywałem.





Słoneczko dopisywało. Czas mijał bardzo przyjemnie w doborowym towarzystwie. Jedynie najazd straży pożarnej tuż za rzeką spowodował, że trochę zaczęliśmy się martwić o naszą miejscówkę. Komuś wypalanie traw wymknęło się spod kontroli co zaalarmowało chłopaków strażaków. Rach ciach przyjechali i wodą polali.



Dalej przystąpiliśmy do owijania stelaża streczem.





Potem siatka.



I tu zaczęły się schody. Okazało się, że niedoszacowałem ilości strecza. Co prawda starczyło go na porycie stelaża jednak szczelność zaczęła budzić nasze obawy. No i …





Humory jednak dopisywały. Nasz kajak upłynął może 30 cm. Stelaż wykonaliśmy solidnie. Jednak poszycie to już inna bajka. Folia z siatką została zdemontowana i przywieziona do cywilizacji. Stelaż ukryłem i może (taką mam nadzieje) napiszę tu o Projekcie Pilsia I – Reaktywacja.
Grigor423 pojechał do domu i zostałem sam. Pogoda nadal rozpieszczała. Ale nie ze mną te numery brunet. Już raz tak się dałem nabrać a potem marzłem całą noc. Nazbierałem suchej trawy, której było pełno dookoła. Ułożyłem sobie zgrabny materacyk. Narzuciłem na niego folie i karimatę BW. Do pokrowca od śpiwora napchałem również sianka i uformowałem zgrabną podusie. Dodatkowo z materiału (baner reklamowy), którego używam czasem jako hamaka, zrobiłem skromną kołderkę. Ułożyłem sianko i związałem na rogach i bokach. Jak się okazało w nocy przyszła mgła i zrobiło się zimno. Kołderka się przydała. (Hmm. Czas rozejrzeć się za jakimś śpiworkiem).



Przed zmrokiem przed moim obozem wylądowały bażanty :) , a rano odwiedził mnie lis. Niby to krótkie spotkania ale jak cieszą serce :) . Poza tym mogłem podziwiać otaczająca przyrodę nie wychodząc ze śpiwora.
Od rana koncert dawały żurawie. Próbowałem zrobić zdjęcia ale wiecie jakie one są nietowarzyskie. W planie na kolejny dzień było zwiedzenie leśnych terenów północnych. Zanim tam jednak się skierowałem obszedłem kilkaset metrów wzdłuż brzegów Pilsi i skrajem wsi Marcelów. Poniżej wrzucam jeszcze kilka zdjęć, które udało mi się zrobić przed tym jak aparat odmówił współpracy.













Na zakończenie.
Na skraju lasu w okolicy wsi Wola Pszczółecka znalazłem pogruchotaną czaszkę dzika. Początkowo ucieszyłem się. Kolejna okazja na pozyskanie kłów. Po chwili jednak okazało się, że kości jest co najmniej na dwie czaszki. Pomyślałem, że to może czaszki świni hodowlanej. Znalazłem jednak charakterystyczną dla dzika szczecinę. Cały widok jednak dalej mi nie pasował. Przeszukałem miejscówkę i odkryłem, że czaszki wraz z szczeciną zostały przywiezione w workach foliowych po nawozach. A całość prawdopodobnie porozrzucały lisy itd. Dziwne dla mnie to wszystko. Podejrzewam jakieś nielegalne polowania. Ale i tak nie rozumiem. Ja bym to po prostu zakopał.

Tak czy inaczej wypad bardzo udany i pouczający :) .

Aha. Do domu wróciłem z lokatorem. Sezon na kleszcze należy uznać za otwarty
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-03-28, 08:44   

Wypadzik fajny, Kopkowi współczuj marcowej kąpieli za sprawą naszego Titanica :-P . Patrząc na zainteresowanie towarzysza ostatnimi czasy na forum pływadłami spodziewałem się że będziemy budować coś w podobnie do projektów forumowych typu "Bóbr". Ciekawe doświadczenie, porażkę wg mnie zawdzięczamy tylnej wrędze na oparciu która z kształtu okrągłego po zatonięciu zamieniła się w trójkąt, prawdopodobnie była nadłamana podczas budowy i transportu i nie wytrzymała obciążenia. Zmiana kształtu spowodowała opuszczenie burt i zalanie załoganta :mrgreen: . Jako że szkielet został ukryty w znanym mi miejscu to przy odrobinie wolnego czasu spróbuję namówić qmpli (których chcę trochę wkręcić w nasze klimaty) na pomoc w reperacji i ponownym założeniu poszycia, przewiduję folię budowlaną. Jak się leniom nie będzie chciało jechać na takie zacne tereny jakimi są lasy pod Szczercowem to może zbudujemy coś u siebie :-) .
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
Mr. Wilson 


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 445
Skąd: xyz
Wysłany: 2012-03-28, 14:46   

Ciekawa relacja z wypadu. Podoba mi się wasz pomysł na kajak, no i kołderka jak się patrzy :)
Ja od tamtego roku knuję coś podobnego, na poszycie mam zamiar wykorzystać plandekę budowlaną 2x3 m, której używam jako zadaszenie na nocleg. Kajak ma być mały, 1-osobowy, myślę teraz nad sposobem szybkiego montażu i demontażu plandeki z rusztowania kajaka.
_________________
Las moim domem i najlepszym przyjacielem
 
     
kamykus 
Leśny Dziad


Pomógł: 5 razy
Wiek: 31
Dołączył: 25 Gru 2011
Posty: 708
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-03-28, 15:10   

Wypadzik widzę się udał, szkoda że "Canoe" zatonęło niczym Kursk razem z załogą, ale przynajmniej "Canoe" da się reanimować, a i załoga jedynie podmoknięta :) Mam nadzieję że się wam uda w końcu popłynąć tym jahtem!
_________________
"Nie cierpię mojego rozdwojenia jaźni, jest świetne"
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-03-28, 15:59   

Cytat:
Ciekawa relacja z wypadu. Podoba mi się wasz pomysł na kajak, no i kołderka jak się patrzy
Ja od tamtego roku knuję coś podobnego, na poszycie mam zamiar wykorzystać plandekę budowlaną 2x3 m, której używam jako zadaszenie na nocleg. Kajak ma być mały, 1-osobowy, myślę teraz nad sposobem szybkiego montażu i demontażu plandeki z rusztowania kajaka.


Mr. Wilson Sama żółta siatka służąca za wzmocnienie poszycia dna kadłuba miała 4 m długości w naszym wypadku. Kiedyś też myślałem o plandece, lecz z tej budowy wyciągam wnioski że ciężko by było zrobić pływadło w którym poszyciem byłoby standardowe zielone ustrojstwo 2x3m które kitramy do lasu jako zadaszenie. Niemniej jednak nie neguję możliwości stworzenia takiego cosia, który byłby w stanie chopa na wodzie unieść, a pokryciem kadłuba byłby w.w. materiał. Zachęcam do prób. ;-)
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
mwitek 
HopsasaDoLasa


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 996
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-03-28, 19:33   

No fajnie kurde balans muszę w końcu w Twe rewiry Kopku zawitać
_________________
 
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-03-29, 06:32   

Cała budowa mimo, że nie zakończyła się sukcesem pozwoliła nam wiele się nauczyć. W tym roku na pewno podejmę jeszcze temat budowy jakiegoś pływadełka. Może jak Chloru nad Sulejów zawita. Postaram się jeszcze w najbliższym czasie wyskoczyć na parę godzin by owinąć folią budowlaną ukryty, gotowy już stelaż i spróbować choć kawałek się przepłynąć.

mwitek, Zapraszam. Także innych forumowiczów.

Mr. Wilson, My budowaliśmy stelaż na zaczynając od wręg. Zastanawiam się czy nie lepiej było by związać ze sobą siedmu kijów na kończach a potem dopiero wciskać rozpurki i wręgi. Było by chyba szybciej.
_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-03-29, 18:42   

Kurcze zacząłem się rozglądać za folią na pływadło a tu pogoda sie spsuła :-/
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
Mr. Wilson 


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 445
Skąd: xyz
Wysłany: 2012-04-14, 23:42   

Grigor napisał/a:
Kiedyś też myślałem o plandece, lecz z tej budowy wyciągam wnioski że ciężko by było zrobić pływadło w którym poszyciem byłoby standardowe zielone ustrojstwo 2x3m które kitramy do lasu jako zadaszenie.


https://lh5.googleusercontent.com/-Ka0Nl-wFT0Q/T4n7h0X4PLI/AAAAAAAAG0o/WPtNZIgO4wM/s400/232.JPG
https://lh6.googleusercontent.com/-bfr2OMFIpNo/T4n7gKvwj8I/AAAAAAAAG0g/aars3TYqa7g/s400/240.JPG

Poszycie z plandeki 2x3 m.
Niedokończone, zabrakło mi taśmy, ale i tak sobie popływałem :)
Nazwałem go KOPEK II, nie wiem czy mogę ?

Mam pomysł na kajak z poszyciem ze strecz folii, ale to jak cieplej się zrobi, bym sobie spływ kilkukilometrowy rzeką zrobił ;-)
_________________
Las moim domem i najlepszym przyjacielem
Ostatnio zmieniony przez Mr. Wilson 2012-04-14, 23:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
soohy 


Pomógł: 5 razy
Wiek: 24
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 949
Skąd: Małopolskie, Brzesko
Wysłany: 2012-04-14, 23:45   

No to pięknie... Już wiem do czego wykorzystam w przyszłości moją folię przeźroczystą co ma kilka dobrych metrów :)
_________________
http://mybushcraftsoohy.blogspot.com/
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-04-15, 11:25   

Mr. Wilson mógłbyś podać jakieś szczególiki dotyczące budowy? wymiary mniej więcej i jak tam łączyłeś wszystko. Jakoś nie mogłem sobie wyobrazić plandekowego pływadła a tu proszę :oops: . Chylę czoła i sam zabieram się do prób w czasie najbliższym.
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
Mr. Wilson 


Pomógł: 7 razy
Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 445
Skąd: xyz
Wysłany: 2012-04-15, 18:14   

Za kilka dni na bloga wrzucę więcej zdjęć i coś skrobnę.
_________________
Las moim domem i najlepszym przyjacielem
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-04-16, 06:26   

Mr. Wilson napisał/a:
Nazwałem go KOPEK II, nie wiem czy mogę ?

Haha. No pewnie. Będzie mi miło. Tylko czemu II?
Gratuluję popagajowania :)

Mr. Wilson napisał/a:
na bloga wrzucę

Bloga :?:

[ Dodano: 2012-06-29, 15:12 ]
Kolejny spacer po Ługach miał miejsce w ostatni weekend maja (26-27 V 2012). Dopiero teraz jednak mogę skrobnąć kilka zdań.
Wspólnie z Grigorem zrobiliśmy trasę turystyczną wokół zbiornika zachodniego, odwiedziliśmy okoliczne bunkry i poszukiwaliśmy miejscówki dla wędrowca rekonnetowca niedostępnej dla każdego niedzielnego turysty. Ale po kolei.
Po dotarciu na umówione miejsce spotkania i określeniu celów wypadu ruszyliśmy przed siebie. Czasu mieliśmy sporo a trasy niewiele więc tępo było spacerowe. Po drodze smakowaliśmy kwiaty akacji i podziwialiśmy kwitnące Ługi wiosną.
Pierwszy przystanek i późne śniadanko zrobiliśmy sobie na legalnej miejscówce na pd-zach od w/w zbiornika.



Dalej ruszyliśmy ścieżką dydaktyczną. Poniżej na zdjęciu widać "rozśpiewaną" wyspę obwarowaną przez mewy.



Kolejna fotka to już szlak na kolejny z bunkrów. Pozostałe bunkry można znaleźć w mojej galerii lub przyjechać do nas. Zapraszam.



Tu wrzucam fotkę bunkru ochrzczonego jako GRUNWALD. W pobliżu rozstawiony był namiot. Pewnie przez którychś mieszkańców pobliskiej wsi Faustynów. Nie było gospodarza.



Dalej kolejne bunkry. Po krótkim odpoczynku odszukaliśmy rzeczkę Chrząstawkę i ruszyliśmy na rekonesans w poszukiwaniu sensownej lokalizacji na stacjonarną miejscówkę.



Ścieżką wydeptaną przez dziki brnęliśmy coraz dalej w bagno.





Pogoda dopisywała. Postanowiliśmy zdjąć buty i iść wodą.





Co jakiś czas wchodziliśmy na brzeg i rozważaliśmy co by tu ...
W pewnym momencie nie dało się już iść rzeczką. Powalone drzewa itp. skutecznie to uniemożliwiały. Ruszyliśmy więc na przełaj przez las. Dalej boso. Było tak grząsko, że czasem niemal do kolan się zapadaliśmy. Doszliśmy do rozlewiska/mokradeł/bagna. Sam nie wiem jak to nazwać.



Tym razem już w butach ruszyliśmy zalaną ścieżką na przełaj przez ten teren.





Robiąc kółeczko wróciliśmy do miejsca, w którym rozpoczęliśmy poszukiwanie miejscówki. Postanowiliśmy się wykąpać i na jednym z poznanych wcześniej brzegów zrobić popas.



Pojedli, popili i udali się na planowane miejsce noclegu. A było nim tym razem sklepienie bunkra GROŹNY.



W nocy było troszkę chłodno i twardo ;-) .
Poranek.



Spacerując spokojnie drogą powrotną doszliśmy znów do wczorajszej legalnej miejscówki gdzie rozpaliliśmy ognisko i usmażyliśmy placki z pokrzywami.


Tu taki patent na miskę z kapelusza.





To chyba wszystko co ważniejsze z tego co pamiętam ze spaceru.
Pozdrowienia z UŚŁ

_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-06-29, 18:52   

Zapewne relacja Kopka była by obszerniejsza i szybciej wystawiona gdyby nie moje zaniedbanie w przesyłaniu zdjęć za co publicznie przepraszam :oops: . Od siebie mogę dodać tyle że próbowaliśmy jeszcze pałki wodnej na surowo (w niewielkich ilościach aby uniknąć ewentualnego posiedzenia lub innych komplikacji). Czas mijał leniwie przy opowieściach o zlocie który mnie ominął i bardzo tego żałuję. Spacerek jak najbardziej na +. Jako taką orientację w tych terenach (pomimo ciągłego braku mapy) zaczynam mieć. A gospodarzowi wyprawy nocnej po bunkrach na którą prawdopodobnie nie będę mógł przybyć radzę, by w przypadku złego zachowania gości, przeciągnął ich przez tą ścieżkę na mokradłach, na pewno spokornieją :diabel2:
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
Dragonfly 
Sceptyk


Wiek: 64
Dołączył: 06 Wrz 2010
Posty: 318
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2012-06-29, 20:14   

No, Kopecki, toś się rozpanoszył na tych Ługach swoich ! :-)

Co Wy z tym kajakiem ? Poszycie z folii a nawet z plandeki skończy się niemal na każdej przeszkodzie. Na bieżącą wodę - rzekę - to fatalny pomysł a na zamkniętych akwenach też nie rokuje najlepiej. Duże ryzyko umoczenia pupci albo, co gorsza, zrobienia sobie krzywdy... Zabawy z wodą najbezpieczniejsze są w aquaparkach. Na dzikim akwenie zawsze jest niebezpiecznie. Siedząc w konstrukcji utrudniającej ruch, mogącej zaczepić się o ubranie, można utopić się na wodzie po kolana...

Tanim, niewielkim a w miarę bezpiecznym środkiem przeprawowym jest dętka (najlepiej od dużego koła traktorowego :-) ) z wepchniętą w środek plandeką, coby pupci nie odmoczyć. Osobiście spłynąłem na czymś takim Skrwę i kilka pomniejszych rzeczek. Wprawdzie pupcię odmoczyłem, bo w plandece były mikrootworki jakieś i podsączała się woda, ale plecakowi, trzymanemu na kolanach uszło na sucho. A jaka wygoda !!! :-)

Kajak o konstrukcji szkieletowej (w odróżnieniu od skorupowej), wbrew pozorom, to dosyć złożona struktura na którą działa wiele sił, niektóre mogą być wprost potężne. Nie lepiej zbudować jakiś prosty środek przeprawowy - coś w rodzaju kosza ?
Kajaka zdolnego do efektywnego pływania nie da się zrobić z dykty i sznurowadel - żywot takiej konstrukcji potrwa kwadrans, może czasem nieco dłużej. To ślepa uliczka... :-)
_________________
Odszedł Jon Lord, jeden z największych herosów rocka, mistrz organów Hammonda. Ku pamięci - http://tinyurl.com/yzbkwyk
Mistyk wystygł, wynik - cynik...
 
     
Kopek 
TRAMPek łikendowy


Pomógł: 5 razy
Wiek: 36
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 832
Skąd: Z największej dziury
Wysłany: 2012-07-03, 07:11   

Grigor napisał/a:
gdyby nie moje zaniedbanie w przesyłaniu zdjęć za co publicznie przepraszam :oops:

Zostaje Ci wybaczone ;-)

Grigor napisał/a:
A gospodarzowi wyprawy nocnej po bunkrach na którą prawdopodobnie nie będę mógł przybyć radzę, by w przypadku złego zachowania gości, przeciągnął ich przez tą ścieżkę na mokradłach, na pewno spokornieją :diabel2:

szszszszsz icon_twisted

Dragonfly napisał/a:
No, Kopecki, toś się rozpanoszył na tych Ługach swoich ! :-)

a co się bede ...

Ta dętka to fajny pomysł. Grigor, kombinuj jakieś dwie gumy u siebie na wsi.

A tak poza tym to na ostatnim spacerku nazbierałem "kotków" świerkowych i popełniłem syropik :mrgreen: Ale będę zdrowy tej zimy ;-)

_________________
"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.

www.kopsegrob.blogspot.com
 
     
Grigor 


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 168
Skąd: Łask- Łódzkie
Wysłany: 2012-07-03, 17:55   

Ooo panie, gdzie ja tu teraz takie gumy znajdę, popytać mogę, a i owszem ale głowy nie daję. A swojego esa nie będę z kół obierał przeca :-P

Z tymi buteleczkami zacnie Ci wyszło muszę przyznać, tylko gdzie banderole na tym "syropiku" ? ;-)
_________________
Prawdziwą porażką jest nie przegrać, lecz w ogóle nie podjąć walki.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 11