www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie pomogłem....
Autor Wiadomość
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-17, 20:39   

PanJa napisał/a:
Z tego co pamietam , wozic poszkodowanego mozna wlasnym autem, mozna wtedy zlamac nawet przepisy ruchu drogowego i policja nie powinna wystawic za to mandatu jesli ktos zostanie zlapany ( jesli wlepia to nie przyjmujemy tylko grocki ) .


Jest to jednak transport medyczny. A co jeśli poszkodowany zejdzie z tego świata w Twoim samochodzie?
Btw. co to są grocki? :shock:

Cytat:
Z tego co rowniez pamietam nigdy nie czyscimy ran jesli wiemy ze zaraz pojawi sie pogotowie.
PS. Ratownicy w karetkach nigdy nie czyszcza ran , chyba ze wymaga tego stan poszkodowanego.
Od czyszczenia sa chirurdzy itd.


Ja bym też nie szorował rany szczotką :mrgreen:

Cytat:
Tak przynajmniej jest z tego co wiem i to w naszym kraju.

PS.2. Jesli wieziemy poszkodowanego a bedziemy w szpitalu szybciej niz pogotowie ( w ta i spowrotem ) pierwszy napodkany patrol policyjny ma obowiazek* odstawic nas na sygnalach pod szpital i utorowac nam droge.

* z tym roznie bywa bo zyjemy w gownianym kraju.


To - jak już poszkodowany zejdzie - to patrol gdzie ma eskortować na kogutach? Na cmentarz czy do zakładu pogrzebowego?
Pamiętasz jaja jest pierwsza zasada w ratownictwie?
Najpierw bezpieczeństwo własne, więc nie należy dążyć do stania się ofiarą prokuratora.
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-17, 21:17   

ape napisał/a:
A co jeśli poszkodowany zejdzie z tego świata w Twoim samochodzie?

Wtedy możesz mieć problemy (np. prokuratora), dlatego ja bym uważał z tym zabieraniem (szczególnie kiedy to my jesteśmy uczestnikami zdarzenia w którym drugiej osobie stała się krzywda). Bo próbując pomóc możemy sami sobie zaszkodzić. Co z tego że chcieliśmy dobrze jak nas będą ciągać po komisariatach i sądach. Może to zabrzmi brutalnie ale w Polsce nie warto mieć własnej inicjatywy. Lepiej dzwonić tylko na pogotowie i też tylko wtedy kiedy możemy na nie poczekać, bo inaczej postawią nam zarzut nieudzielenia pomocy (za nie poczekanie, a nie za nie zadzwonienie).
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-18, 00:34   

Coś w tym jest o czym piszesz.
Przede wszystkim robię to co potrafię i na co mi pozwalają okoliczności.
W każdym bądź razie transport medyczny nie należy do mnie. Jeśli wiem co to znaczy - to mogę jedynie ewakuować poszkodowanego ze strefy zagrożenia, a jest to bardzo szerokie pojęcie ;)
Co do inicjatywy w ratownictwie - Polska jest o wiele bardziej liberalna od USA. Vide przypadek owsiakowej ratowniczki sprzed kilku laaty w stanach. Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami :)
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2009-04-18, 09:00   

Ape: przypomnij sytuację z owsiakowa ratowniczką.......bo nic nie kojarze :(
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-18, 09:33   

No, dziewczyna z pokojowego patrolu pojechała sobie na trochę do Stanów. Udzieliła tam pierwszej pomocy medycznej zgodnie z nabytą wiedzą, a potem musiała się gęsto tłumaczyć policji, bo nie miała żadnego certyfikatu przy sobie. Sprawa była głośna w całym światku ratowniczym. Dopiero po tym wypadku zrozumiałem dlaczego Jurek wszedł w AHA, a nie w ERC. Po prostu Europejska Rada Resuscytacji wypuszcza kursantów z certyfikatem formatu A4, a American Heart Association wystawia licencje wielkości karty kredytowej.
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-18, 20:45   

ape napisał/a:
Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami

Mój kolega miał taką sytuację, jadąc do pracy zadzwonił po pogotowie do poszkodowanego. Ofiara była obstąpiona przez kilku gapiów, więc z czystym sumieniem pojechał dalej żeby nie złapać spóźnienia. Tego samego dnia zadzwoniła do niego policja i powiedziała, że zostanie postawiony mu zarzut nieudzielenia pomocy. W konsekwencji żadnych zarzutów koledze nie postawili, ale chłopak trochę nerwów stracił nie mówiąc już o zmarnowanym czasie na komendzie.

W podanej przez Ciebie ustawie nic nie znalazłem o czekaniu na przybycie ratowników medycznych. Czy mam przez to rozumieć ze jeżeli nie ma nic napisane o czekaniu to nie trzeba czekać? Niestety interpretacje prawa nie stanowi każdy obywatel z osobna, dlatego jeśli wprost nie ma napisane, że po wezwaniu pomocy można sobie pójść to lepiej chyba poczekać.
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-22, 23:00   

thralll napisał/a:
ape napisał/a:
Co do wzywania pomocy - poczytaj ustawę o państwowym ratownictwie medycznym, a zobaczysz, że nie masz racji z tym czekaniem i zarzutami

Mój kolega miał taką sytuację, jadąc do pracy zadzwonił po pogotowie do poszkodowanego. Ofiara była obstąpiona przez kilku gapiów, więc z czystym sumieniem pojechał dalej żeby nie złapać spóźnienia. Tego samego dnia zadzwoniła do niego policja i powiedziała, że zostanie postawiony mu zarzut nieudzielenia pomocy. W konsekwencji żadnych zarzutów koledze nie postawili, ale chłopak trochę nerwów stracił nie mówiąc już o zmarnowanym czasie na komendzie.


Też umiem opowiadać bajki nie z tej ziemi.

Cytat:
W podanej przez Ciebie ustawie nic nie znalazłem o czekaniu na przybycie ratowników medycznych. Czy mam przez to rozumieć ze jeżeli nie ma nic napisane o czekaniu to nie trzeba czekać? Niestety interpretacje prawa nie stanowi każdy obywatel z osobna, dlatego jeśli wprost nie ma napisane, że po wezwaniu pomocy można sobie pójść to lepiej chyba poczekać.


Masz wezwać pomoc skuecznie. Ot i wszystko.
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-24, 19:03   

ape napisał/a:
Też umiem opowiadać bajki nie z tej ziemi.

Dlaczego też skoro ja nie umiem opowiadać?

Nikt nie każe Ci wierzyć w to co napisałem, ale z drugiej strony nic nie pozwala na stwierdzenie na 100%, że to nieprawda dlatego następnym razem powstrzymaj się od głupich komentarzy.
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-24, 19:17   

thralll napisał/a:
ape napisał/a:
Też umiem opowiadać bajki nie z tej ziemi.

Dlaczego też skoro ja nie umiem opowiadać?

Nikt nie każe Ci wierzyć w to co napisałem, ale z drugiej strony nic nie pozwala na stwierdzenie na 100%, że to nieprawda dlatego następnym razem powstrzymaj się od głupich komentarzy.


Mało istotne czy sam wymyśliłeś tę bajkę czy bezmyślnie powtórzyłeś ją za swoim kolegą. Jednak jest to z całą pewnością historia mało zgodna z prawdą. Dlatego następnym razem powstrzymaj się od opowiadania głupot.
 
     
mgr_scout


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 431
Skąd: inąd
Wysłany: 2009-04-24, 21:34   

ape, byłeś przy zdarzeniu że wiesz że to kłamstwo? czy tylko opierasz sie na swych domniemaniach? jeśli nie znasz takich sytuacji to słaby z Ciebie medicoach z pasją ;-)
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-24, 22:01   

mgr_scout napisał/a:
ape, byłeś przy zdarzeniu że wiesz że to kłamstwo? czy tylko opierasz sie na swych domniemaniach? jeśli nie znasz takich sytuacji to słaby z Ciebie medicoach z pasją ;-)


Zdarzenie z wianuszkiem gapiów mogło mieć niestety miejsce. Jednak telefon "od policji" to fikcja do kwadratu.
Btw. poznam Twoją (mniemam, iż jedynie słuszną) definicję dobrego medicoacha z pasją?
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-24, 22:13   

ape napisał/a:
Mało istotne czy sam wymyśliłeś tę bajkę czy bezmyślnie powtórzyłeś ją za swoim kolegą. Jednak jest to z całą pewnością historia mało zgodna z prawdą.

Ani nie zmyśliłem, ani nie powtórzyłem po prostu bylem jej świadkiem. Nie posiadam dokumentu, który stwierdza postawienie zarzutów mojemu koledze, bo policja takich nie wydaje. Jestem człowiekiem i czasami zdarza mi się popełniać błędy w tym wypadku jestem pewien co widziałem i słyszałem. Nie jestem w stanie tego udowodnić i nie mam żadnego celu w wprowadzaniu innych forumowiczów w błąd. Jeśli jesteś taki wszechwiedzący i znasz lepiej całą sprawę niż bezpośredni świadkowie to udowodnij to w jakikolwiek sposób, choćby przez zaprzeczenie implikacji. Nienawidzę ludzi nieomylnych i z monopolem na rację dlatego jeśli Twoją odpowiedzą ma być obrażanie mnie lub stwierdzenie "nie, bo nie" odpuść sobie i poszukaj bardziej łatwowiernych rozmówców, widzących w tobie autorytet, bo ja nie będę miał zamiaru kontynuować rozmowy.

ape napisał/a:
Jednak telefon "od policji" to fikcja do kwadratu.

Dlaczego? Pogotowie przekazało policji wiadomość, że nie zastało wzywającego pomoc, a ta postawiła zarzut nie udzielenia pierwszej pomocy. Podobna sytuacja ma miejsce gdy wezwie się pogotowie do rannego którego nie ma, wtedy wzywający pomoc musi pokryć koszty niepotrzebnego wyjazdu pogotowia i gęsto się tłumaczyć. Wtedy raczej nie dzwoni do niego dyspozytorka, żeby łaskawie zapłacił za paliwko.
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-24, 22:42   

Podaj miejsce, datę i godzinę zdarzenia. Tak się składa, że na terenie woj, Łódzkiego także mogę mieć dostęp do danych z wypadków, więc mogę sprawdzić jak to wyglądało.
Btw. mało mnie interesuje do kogo żywisz rujnujące psychikę wielu ludzi uczucie nienawiści. Raczej podziel się tym problemem z psychologiem.
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2009-04-24, 23:21   

Chłopaki, wrzucić jałowy bieg....bo oktanów z paliwa odbiorę....
sprzeczkę kontynuować w kulturalniejszy sposób na priwie a tutaj prosimy o zweryfikowany już konkret!
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-25, 15:17   

Jasne szefie, już wysłałem PW.
 
     
mgr_scout


Pomógł: 16 razy
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 431
Skąd: inąd
Wysłany: 2009-04-25, 20:57   

ape, dobry medicoach z pasją? najpierw pozna i wysłucha argumenty adwersarza i postara się w sposób obiektywny zweryfikować sytuację, a nie autorytatywnie zakłada że ktoś kłamie.
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-27, 10:53   

mgr_scout napisał/a:
ape, dobry medicoach z pasją? najpierw pozna i wysłucha argumenty adwersarza i postara się w sposób obiektywny zweryfikować sytuację, a nie autorytatywnie zakłada że ktoś kłamie.


Nie pomyliłeś czasem miedcoacha z sędzią lub psychoterapeutą? ...a i oni nie mają obowiązku ważyć wszystkiego poza sądem czy gabinetem.
Ja wykorzystuję i przekazuję swoją wiedzę oraz pasję na szkoleniach (najczęściej za wynagrodzeniem) oraz na miejscu zdarzenia (również bezpłatnie). W innych przypadkach mam pełne prawo wyrażać swoje opinie w dowolny sposób i nikomu nic do tego. Z mojej strony EOT :D
 
     
Gryf 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Wrz 2007
Posty: 1092
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 6/4/6
Wysłany: 2009-04-27, 11:49   

ape napisał/a:
mgr_scout napisał/a:
ape, dobry medicoach z pasją? najpierw pozna i wysłucha argumenty adwersarza i postara się w sposób obiektywny zweryfikować sytuację, a nie autorytatywnie zakłada że ktoś kłamie.


Nie pomyliłeś czasem miedcoacha z sędzią lub psychoterapeutą? ...a i oni nie mają obowiązku ważyć wszystkiego poza sądem czy gabinetem.
Ja wykorzystuję i przekazuję swoją wiedzę oraz pasję na szkoleniach (najczęściej za wynagrodzeniem) oraz na miejscu zdarzenia (również bezpłatnie). W innych przypadkach mam pełne prawo wyrażać swoje opinie w dowolny sposób i nikomu nic do tego. Z mojej strony EOT :D
Andrzej, to, że coś Ci się wydaje nieprawdopodobne, niebywałe, tni nie znaczy, że nie miało miejsca.
Oczywiście możesz pleść co Ci ślina na język przyniesie ale zastanów się nad konsekwencjami. Sądzę, że znalazłeś się w sytuacji, z której nie zabardzo potrafisz się wyplątać. Teraz to Ty, zarzucając koledze kłamstwo, stajesz się niewiarygodny.
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-27, 12:32   

Gryf napisał/a:
ape napisał/a:
mgr_scout napisał/a:
ape, dobry medicoach z pasją? najpierw pozna i wysłucha argumenty adwersarza i postara się w sposób obiektywny zweryfikować sytuację, a nie autorytatywnie zakłada że ktoś kłamie.


Nie pomyliłeś czasem miedcoacha z sędzią lub psychoterapeutą? ...a i oni nie mają obowiązku ważyć wszystkiego poza sądem czy gabinetem.
Ja wykorzystuję i przekazuję swoją wiedzę oraz pasję na szkoleniach (najczęściej za wynagrodzeniem) oraz na miejscu zdarzenia (również bezpłatnie). W innych przypadkach mam pełne prawo wyrażać swoje opinie w dowolny sposób i nikomu nic do tego. Z mojej strony EOT :D
Andrzej, to, że coś Ci się wydaje nieprawdopodobne, niebywałe, tni nie znaczy, że nie miało miejsca.
Oczywiście możesz pleść co Ci ślina na język przyniesie ale zastanów się nad konsekwencjami. Sądzę, że znalazłeś się w sytuacji, z której nie zabardzo potrafisz się
wyplątać. Teraz to Ty, zarzucając koledze kłamstwo, stajesz się niewiarygodny.


Zatem uporządkujmy fakty, Rafale, bo chyba idziemy nie w tym kierunku:

1. Z tego co wiem - to kolega kolegi jechał środkiem komunikacji publicznej i zauważył poszkodowanego na przystanku i zadzwonił po pomoc, a następnie pojechał dalej tramwajem lub autobusem. Świadkiem tego był kolega.
2. Nie negowałem ani nie neguję nadal stwierdzenia, że sytuacja mogła mieć miejsce i poszkodowany był otoczony wianuszkiem gapiów,
3. Stwierdziłem, że należy wezwać skutecznie pomoc. Skoro pogotowie się pojawiło - to warunek - wymagany przez ustawę o państwowym ratownictwie medycznym oraz przez kodeks karny - został spełniony,
4. Skoro kolega kolegi nie był uczestnikiem ruchu, a jedynie pasażerem nie uczestniczącym w wypadku - to zarzut dotyczący pogwałcenia ustawy prawo o ruchu drogowym też tu nie ma racji bytu,
5. Nie zarzuciłem koledze kłamstwa, a jedynie stwierdziłem, że albo on opowiada bajki o telefonie z policji albo jego kolega, a on je tylko powtórzył,
6. Wątek już se od dawna toczy na PW i nie pozabijaliśmy się jeszcze.
Nie zaplątałem się więc w żadnym momencie i pozdrawiam :)
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-27, 15:45   

ape napisał/a:
1. Z tego co wiem - to kolega kolegi jechał środkiem komunikacji publicznej i zauważył poszkodowanego na przystanku i zadzwonił po pomoc, a następnie pojechał dalej tramwajem lub autobusem. Świadkiem tego był kolega.
(...)
3. Stwierdziłem, że należy wezwać skutecznie pomoc. Skoro pogotowie się pojawiło - to warunek - wymagany przez ustawę o państwowym ratownictwie medycznym oraz przez kodeks karny - został spełniony,

Chyba trochę źle się zrozumieliśmy: Kolega przyszedł (na nogach :) ) na przystanek zobaczył poszkodowanego, wezwał pomoc i przed przyjazdem pogotowia wsiadł do autobusu, który w międzyczasie podjechał. Cała sprawa toczyła się właśnie o oddalenia się z miejsca wezwania pogotowia przed przyjazdem ratowników.
ape napisał/a:
6. Wątek już se od dawna toczy na PW i nie pozabijaliśmy się jeszcze.

Potwierdzam! Jednak jesteśmy w sytuacji patowej, bo nikt z nas nie może niepodważalnie udowodnić drugiej stronie, że ma rację.
ape napisał/a:
5. Nie zarzuciłem koledze kłamstwa, a jedynie stwierdziłem, że albo on opowiada bajki o telefonie z policji albo jego kolega, a on je tylko powtórzył,

Szczerz mówiąc to mi się już nie chce! Mogę przystać na bycie bajarzem byleby nikt nie nazwał mnie kłamcą.
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-27, 19:18   

Sytuacja jest rzeczywiście nie do rozwiązania.
Kłamcą nie miałem i nadal nie mam zamiaru Ciebie nazywać.
Proponuję więc zakończyć ten wątek
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2009-04-28, 14:04   

Thralll i Ape : mam dla was propozycję, nie do odrzucenia :D

Zamiast kombinować, który z Was ma rację, lepiej przyjmijcie, że obaj tej racji nie macie i będzie spokój :D
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
ape 

Dołączył: 01 Kwi 2009
Posty: 34
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-04-28, 15:04   

Hmmmm, Fredi. Ja myślałem, że temat już zakończyliśmy i to właśnie bez rozstrząsania o racji :lol:
 
     
thralll 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 87
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-04-28, 15:20   

Dokładnie! Już ogłosiliśmy remis :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 10