www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nóż na szyi
Autor Wiadomość
Razowiec 


Wiek: 34
Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 91
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-20, 15:37   Nóż na szyi

Czasem noszenie noża w kieszeni nie jest najlepszym rozwiązaniem. Powody mogą być rozmaite. Ot na przykład letnie spodenki z płytkimi kieszeniami, stosunkowo duży ciężar jednego z moich scyzoryków, pokaleczona ręka, której nie ma się ochoty wciskać w kółko do kieszeni, plecak lub odzież wierzchnia utrudniające sięgnięcie do kieszeni, dłuższa podróż w pozycji siedzącej - np: pociągiem/PKS/samochodem... Takie tam.

Zaobserwowałem wielu dumnych posiadaczy noży noszących je na szyi. Wydedukowałem, że popularność takiego rozwiązania musi świadczyć o jego praktyczności. Na próbę postanowiłem więc pofunkcjonować sobie z nożem zawieszonym na szyi - Opinelem i (jak Wy to mówicie) vickiem. Przyczepione do smyczy lub w skórzanej pochewce. I kiszka. Dopóki spokojnie siedzę lub raźno toczę się przed siebie jest OK. Niestety jakiekolwiek gwałtowne ruchy powodują obijanie się o zęby lub zamaszyste majtanie się na boki we wszystkie strony. Ani z tym wliźć na drzewo/płot/bramę, ani dogonić autobus, ani normalnie pracować fizycznie. Schylić się też nie da rady, bo ustrojstwo zaraz zaczyna zasłaniać widok. Nachylenie się nad ogniskiem powoduje ciągłe niebezpieczeństwo wsadzenia noża w popiół a przenoszenie cięższych przedmiotów, wymagających oparcia na brzuchu lub biodrze niesie niebezpieczeństwo zerwania. Podsumowując - kompletny niewypał. Rodzi się więc pytanie: Robię coś źle, czy to może rozwiązanie nie na mój poziom aktywności?
Ostatnio zmieniony przez Razowiec 2011-03-20, 15:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
mwitek 
HopsasaDoLasa


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1001
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-20, 15:44   

Ja wtykam pod bluzę koszulę kurtkę jeśli jest taka możliwość, wtedy nie lata i się nie majta tak jak piszesz.

Poza tym taki ma to urok :D
_________________
 
 
     
orety 
Podróże kształcą


Pomógł: 5 razy
Wiek: 55
Dołączył: 07 Gru 2009
Posty: 430
Skąd: z innej bajki
Wysłany: 2011-03-20, 15:46   

spróbuj wyżej/na krótszej smyczy

pozdrawiam
maciek
_________________
Odmiana: orety oretego oretym poproszę.
Jestem wolny jak konik polny
 
     
hejtyniety 
Doktor Ojtam Ojtam


Pomógł: 8 razy
Wiek: 34
Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 710
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-03-20, 16:13   

albo przypnij np. do guzika od bluzy/koszuli ;-) Inna sprawa, że nie widzę sensu noszenia w ten sposób składanego noża, morę wypróbuj (od Clippera pochewka fabrycznie przystosowana jest do wieszania na guziki ;-)
_________________
double-bit axe thrower
 
     
Zirkau 


Pomógł: 18 razy
Wiek: 104
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1984
Skąd: Zirkau
Wysłany: 2011-03-20, 18:05   Re: Nóż na szyi

Razowiec napisał/a:
Czasem noszenie noża w kieszeni nie jest najlepszym rozwiązaniem. Powody mogą być rozmaite. Ot na przykład letnie spodenki z płytkimi kieszeniami, stosunkowo duży ciężar jednego z moich scyzoryków,.... ?


1. na szyi tylko mały nożyk, neck itp.
2. wiekszy nóż - pasek od spodni
3. duży nóż - nie bez przekory, oficyjerowie mają jeszcze pasek na ukos torsu, własnie do podtrzymywania cieżkiego np. pistoletu na pasie.
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-21, 18:55   

hejtyniety napisał/a:
Inna sprawa, że nie widzę sensu noszenia w ten sposób składanego noża,


dlaczego ?
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
hejtyniety 
Doktor Ojtam Ojtam


Pomógł: 8 razy
Wiek: 34
Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 710
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-03-21, 19:19   

a bo dlatego że ponieważ iż:
-składany nóż nie wymaga w ogóle pochewki, a jak ma klips to idealne miejsce dla niego to kieszeń w spodniach (ręką łatwiej tam sięgnąć niż do szyi)
-składany nóż jest zwykle cięższy od tej samej wielkości noża ze stałą klingą ("mechanizm" swoje waży)
-wyjmowanie składaka z pochewki, po czym otwieranie go i praca po której następuje składanie i celowanie do pochewki jest niewygodne. Zwłaszcza, jeżeli robi się jedynie drobne cięcia


Tyle z wad składaka na szyi. Teraz zalety fixeda:
-Proste hiden tangi wielości mory są bardzo lekkie.
-Nożyk można wyjąć od razu w chwycie do pracy - odpada manewrowanie nożem w ręku
-Jeżeli nożyk ma pochewkę lejkowatą łatwo jest do niej trafić i robi się to intuicyjnie

Zdjęcie poglądowe

Jak się przyglądnąć to na wysokości brzucha wisi mi pochewka z Mory Clipper - zawieszona na guziku. Rozwiązanie rewelacyjne! Pochewka zawsze w tym samym miejscu, podczas schylania nie huśta się za bardzo no i jest stosunkowo nisko, dzięki temu nie trzeba sięgać wyżej

Jeżeli chodzi o noszenie nożyka wyżej to preferuje wyciąganie go ku dołowi (ogólnie jestem dużym fanem typowych necków i mam ich z pięć czy sześć). Łatwiej wtedy wyjąć, ale niestety schowanie na miejsce wymaga często użycia drugiej ręki co jest niestety wadą.

Odpowiedź wystarczająca :->
_________________
double-bit axe thrower
 
     
Razowiec 


Wiek: 34
Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 91
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-21, 21:14   

Dzięki za rady. Podwieszenie noża wyżej powoduje w rzeczy samej poprawę komfortu ale nie rozwiązuje wszystkich problemów.

Nie mam najmniejszego zamiaru nosić na co dzień noża ze stałym ostrzem. Szczególnie latem, kiedy ciężko nosić coś pod ubraniem. Mieszkam w dużym mieście. Ani mi to potrzebne ani akceptowalne społecznie.

Opinele ani szwajcarskie scyzoryki nie mają klipsa na pasek. Wiem, że kieszeń jest dla takich najlepszym miejscem. Tam je zawsze noszę. Ale jak mówiłem - czasem może się zdarzyć, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Spodziewałem się więc, że chociaż w tym temacie na pytanie o noszenie scyzoryka usłyszę coś mądrzejszego niż "kup sobie morę". Sorry ale... mam wrażenie, że gdzieś to już słyszałem...
 
     
mwitek 
HopsasaDoLasa


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1001
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-21, 21:35   

A jak byś spróbował przewiesić nie na szyi a przez ramię i nosić pod pachą? Powinien być stabilniejszy.
_________________
 
 
     
NumLock 
vel Numeryczny


Pomógł: 15 razy
Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 494
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 2011-03-21, 21:38   

Razowiec napisał/a:
szwajcarskie scyzoryki nie mają klipsa na pasek

Jesteś tego pewien? :-) KLIK
Poza tym skromne, elegancie pochwy na Victorki nawet w mieście nie wzbudzają zbytniego zainteresowania.
_________________
"Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego, że są nieme dla jego tępej percepcji" - Mark Twain.
 
     
hejtyniety 
Doktor Ojtam Ojtam


Pomógł: 8 razy
Wiek: 34
Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 710
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-03-21, 21:42   

Wiesz, ja też mieszkam w dużym mieście, ale forum jest bardziej skoncentrowane na łażeniu po lasach, gdzie społeczna akceptacja ma trzeciorzędne znaczenie...

Na necki miejskie polecam ringery od CRKT. Wygodne, nie są kojarzone od razu z nożem - całe wakacje przelatałem z takim na szyi i mało kto zwracał uwagę na to co to w ogóle jest... Spełniają założenie wspomniane wcześniej, a mianowicie wychodzą z pochewki ku dołowi, więc tym samym mogą być krótko założone (jak mam tak, żeby łańcuszek przechodził przez głowę).

A parząc jeszcze raz na Twoje problemu z pierwszego postu wygląda na to, że po prostu masz źle dobrany nóż. Dobór wcale nie jest taki prosty jakby się wydawało...

Opinel i Vicek to akurat bardzo słaby przykład ergonomii używania - nie otworzysz tego jedną ręką (oprócz OH, ale to osobny temat), niewygodne blokady i ogólna potrzeba używania obu rąk IMO mija się z celem noszenia necka, którego traktuje jako nożyk łatwego dostępu który nie wala się po obozowisku tylko zawsze jest pod ręką i czeka na pracę.

I jeszcze jedno: to że ja używam mory nie znaczy, że innych noży nie da się tak nosić! Po prostu mora to bardzo dobry przykład. Temat dotyczy tak samo wszystkich innych lekkich nożyków, kwestia przerobienia pochewki.
_________________
double-bit axe thrower
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-21, 21:53   

hejtyniety napisał/a:
Odpowiedź wystarczająca :->
nie ;)


hejtyniety napisał/a:
-składany nóż nie wymaga w ogóle pochewki, a jak ma klips to idealne miejsce dla niego to kieszeń w spodniach (ręką łatwiej tam sięgnąć niż do szyi)


To że nie wymaga nie oznacza ,że używanie z pochewką nie jest lepsze i wygodniejsze. A dlaczego ?
Mi mój opinel 10 niszczył niemiłosiernie kieszenie. Do tego "leżąc" luzem właśnie w kieszeni często układał się niewygodnie z reguły przy siedzeniu (musiałem go ręka poprawiać). Do tego nóż składany z klipsem czy tez bez dużo trudniej wyjąć jest z kieszeni gdy się siedzi niż gdy jest w pochewce na pasku czy szyi. Jak pochewka będzie na pasie będzie wygodniej nóż wyjąć niż gdy wisi na szyj ,ale znów pochewka na szyi jest wygodniejsza przy siedzeniu.

Także ten argument nie trafia do mnie wcale. I uważam ,że składak w pochewce to dużo lepsze i wygodniejsze rozwiązanie niz kieszeń. A czy będzie na szyi czy pasku to już zależy od chęci i preferencji użytkownika ( ja np. woła roboczego w postaci vicka noszę w pochewce na pasku ,a opinela na szyi)

hejtyniety napisał/a:
-składany nóż jest zwykle cięższy od tej samej wielkości noża ze stałą klingą ("mechanizm" swoje waży)


dobrze ,że napisałeś zwykle ;) . Bo nie każdy składak ma super ciężki mechanizm no i wydaje mi się ,że kawałek głowni w full tangach schowany w rękojeści będzie zawsze cięższy niż jakikolwiek mechanizm w składaku. Mniejsza z ciężarem ,a składak zawsze jest dużo krótszy od noża ze stała głownią co wpływa na wygodę noszenia czy to na pasku czy szyi.

hejtyniety napisał/a:
-wyjmowanie składaka z pochewki, po czym otwieranie go i praca po której następuje składanie i celowanie do pochewki jest niewygodne. Zwłaszcza, jeżeli robi się jedynie drobne cięcia


cóż na pewno z pochwy wyjmiemy szybciej gotowy do użycia nóż ze stałą głownią niż jakikolwiek składak ale czy te ułamki sekund na rozkładanie czy składanie są tak istotne ? Co do celowania to chowanie jest tak samo "niewygodne" jak w nożach ze stałym ostrzem ale na pewno bezpieczniejsze.

hejtyniety napisał/a:
-Proste hiden tangi wielości mory są bardzo lekkie.


zgadza sie ale są i lekkie składaki

hejtyniety napisał/a:
-Nożyk można wyjąć od razu w chwycie do pracy - odpada manewrowanie nożem w ręku


żeby otworzyć składaka też nie trzeba jakoś strasznie manewrować szczególnie gdy mamy składaka otwieranego jedną ręką (ja swojego opinela jak jest suchy otwieram z "nadgarstka" a jak jest "spuchnięty" co zdarzy się bardzo bardzo rzadko to przy użyciu środkowego palce i kciuka i nie wymaga to jakiegoś manewrowania nożem w ręku

hejtyniety napisał/a:
-Jeżeli nożyk ma pochewkę lejkowatą łatwo jest do niej trafić i robi się to intuicyjnie
)

tak samo przy składakach.

Mam nadzieje że zbyt nie namotałem :mrgreen:

Myślę ,że minusy i plusy które wymieniłeś wynikają z Twoich przyzwyczajeń i preferencji nie z faktycznej wyższości używania noża wiszącego na szyi o głowni stałej.
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
SmileOn 
the violinist


Pomógł: 6 razy
Wiek: 31
Dołączył: 12 Lut 2010
Posty: 804
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2011-03-21, 21:59   

To może pochewka pozioma do pasa? Przy nie dużych nożach się sprawdza i nie odstaje zbytnio.
_________________
SmileOn
"O to chodzi jedynie,
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej, niż się chciało."
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-21, 22:17   

na pewno ale ja nie chcę nosić dwóch pochewek na pasku. Dlatego jedna powędrowała na szyję
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
hejtyniety 
Doktor Ojtam Ojtam


Pomógł: 8 razy
Wiek: 34
Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 710
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-03-22, 07:23   

Na początek tak: Opinel to specyficzny przykład noża składanego, więc nie brałbym go jako przykład. To są bardzo delikatne noże i głównie dlatego są takie lekkie. Piszą "wielość" nie miałem na myśli jedynie długości klinki, ale także ogólną geometrię, czyli grubość, szlify i tak dalej.
Robi się nam z tego akademicka dyskusja, więc ustalmy czy mówimy o noszeniu po mieści czy w terenie?

Prowler napisał/a:

To że nie wymaga nie oznacza ,że używanie z pochewką nie jest lepsze i wygodniejsze. A dlaczego ?
Mi mój opinel 10 niszczył niemiłosiernie kieszenie. Do tego "leżąc" luzem właśnie w kieszeni często układał się niewygodnie z reguły przy siedzeniu (musiałem go ręka poprawiać). Do tego nóż składany z klipsem czy tez bez dużo trudniej wyjąć jest z kieszeni gdy się siedzi niż gdy jest w pochewce na pasku czy szyi. Jak pochewka będzie na pasie będzie wygodniej nóż wyjąć niż gdy wisi na szyj ,ale znów pochewka na szyi jest wygodniejsza przy siedzeniu.

Także ten argument nie trafia do mnie wcale. I uważam ,że składak w pochewce to dużo lepsze i wygodniejsze rozwiązanie niz kieszeń. A czy będzie na szyi czy pasku to już zależy od chęci i preferencji użytkownika ( ja np. woła roboczego w postaci vicka noszę w pochewce na pasku ,a opinela na szyi)


Wiesz, w teren ubieram się tak, żeby mieć wygodne spodnie z dużymi kieszeniami. W lesie nie ma zwykle stolików na których można zostawić rzeczy. Kładzenie ich na podłodze może skończyć się zgubieniem.

W mieście noszę na klipsie w kieszeni. Nie mam najmniejszego problemu z wyjęciem, może to kwestia masy ciała, może po prostu używasz inny krój spodni. Nie wiem, w każdym razie i tak bardzo rzadko korzystam z noża "na siedząco".

Prowler napisał/a:

dobrze ,że napisałeś zwykle ;) . Bo nie każdy składak ma super ciężki mechanizm no i wydaje mi się ,że kawałek głowni w full tangach schowany w rękojeści będzie zawsze cięższy niż jakikolwiek mechanizm w składaku. Mniejsza z ciężarem ,a składak zawsze jest dużo krótszy od noża ze stała głownią co wpływa na wygodę noszenia czy to na pasku czy szyi.


Tu się bardzo mylisz. Przy tej samej geometrii cięższy będzie składak. Dochodzi blokada, linersy, i tak dalej (Oprócz opineli których największą wadą jest delikatna klinga oraz brak automatycznej blokady). Bardzo trudno znaleźć nóż składany który miałby takie spektrum zastosowań jak fixed.

Prowler napisał/a:

cóż na pewno z pochwy wyjmiemy szybciej gotowy do użycia nóż ze stałą głownią niż jakikolwiek składak ale czy te ułamki sekund na rozkładanie czy składanie są tak istotne ? Co do celowania to chowanie jest tak samo "niewygodne" jak w nożach ze stałym ostrzem ale na pewno bezpieczniejsze.


Jeżeli te parę sekund Cię nie zbawi to traci także sens Twój argument początku. Przecież można wstać i wyjąc nożyk - parę sekund Cię nie zbawi. Tyle, że tu znów nasuwa się pytanie czy to miasto czy las? W mieście zwykle wyciągamy nóż, robimy jedno ciecie i możemy chować, ale w lesie czynności które się wykonuje zwykle zajmują chwilę więcej, więc otwieranie i SKŁADANIE co chwile robi się bardzo niewygodne.

Prowler napisał/a:

żeby otworzyć składaka też nie trzeba jakoś strasznie manewrować szczególnie gdy mamy składaka otwieranego jedną ręką (ja swojego opinela jak jest suchy otwieram z "nadgarstka" a jak jest "spuchnięty" co zdarzy się bardzo bardzo rzadko to przy użyciu środkowego palce i kciuka i nie wymaga to jakiegoś manewrowania nożem w ręku


Jak jest suchy - jaką masz pewność, że po nocy w lesie będzie dalej suchy? A co jak spuchnie i trzeba będzie używać dwóch rąk? Jak już pisałem znaleźć w lesie stolik to nie takie łatwe.

W jaki sposób masz umieszczonego tego opinela w pochewce? aż tak luźno w niej jest, że nie musisz przytrzymać pochewki?

Prowler napisał/a:

tak samo przy składakach.

Nie tak samo, bo składaki bardzo rzadko mają kształt stożka (są zwężane w którymś kierunku). Odpada co prawda ryzyku przecięcia czegoś jeżeli nie trafimy, ale do funkcjonalności pochewek w stylu skandynawskim duuużo brakuje.

Prowler napisał/a:

Myślę ,że minusy i plusy które wymieniłeś wynikają z Twoich przyzwyczajeń i preferencji nie z faktycznej wyższości używania noża wiszącego na szyi o głowni stałej.


Właśnie odnoszę wrażenie, że Ty próbujesz wmówić wszystkim, że składaki są lepsze :-P Jest to inne podejście, ale musisz przyznać, że pod kontem funkcjonalności fixed w lesie nie ma sobie równych.

A jeżeli chcemy bawić się w dublowanie sprzętu i mieć na szyi jeden, na pasie jeden i w plecaku jeden nóż to nie widzę sensu w tej dyskusji. Do lasu staram się minimalizować graty które biorę i są to zwykle sprawowane sprzęty (np. Mora + siekierka, vicek + 9"wy nóż, gruby 5"iec + piła) którymi porobię wszystko co trzeba.
_________________
double-bit axe thrower
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-22, 11:18   

hejtyniety napisał/a:
Właśnie odnoszę wrażenie, że Ty próbujesz wmówić wszystkim, że składaki są lepsze :-P Jest to inne podejście, ale musisz przyznać, że pod kontem funkcjonalności fixed w lesie nie ma sobie równych.


o tym ,że fixed jest bardziej użytkowy i wytrzymały chyba wie każdy. Ale tu rozmawiamy o nożu na szyi i o zaletach i wadach takiego noszenia noża nie zaś o zaletach i wadach samych noży. I moim zdaniem przy noszeniu na szyi równie dobrze sprawdzi się składak jak fixed.
A czy jest sens nosić dwa takie same narzędzia ? No cóż może i to są dwa noże ale vickiem bym sobie kanapki nie zrobił ze względów higienicznych (tak jak napisałem jest to mój wół roboczy a nie zawsze mam możliwość umyć go po pracy), czy do lasu potrzebne jest coś więcej niż składaki ? Ja tam zabieram zwykle morkę ale czy jest niezbędna ? Te same prace wykonał bym składakiem bez problemu.

hejtyniety napisał/a:
. Przecież można wstać i wyjąc nożyk - parę sekund Cię nie zbawi.


ale to już kwestia wygody tak jak pisałem.

hejtyniety napisał/a:
Jak jest suchy - jaką masz pewność, że po nocy w lesie będzie dalej suchy? A co jak spuchnie i trzeba będzie używać dwóch rąk? Jak już pisałem znaleźć w lesie stolik to nie takie łatwe.


jak go zostawię w kałuży to pewnie spuchnie ;) . Ale jak będzie leżał tam gdzie jego miejsce (w pochewce na szyi) to mam 100% pewność ,że będzie suchy. Napiszę jeszcze raz bardzo bardzo rzadko puchnie mi rączka i nigdy na tyle ,żebym nie mógł otworzyć go jedną ręką.

hejtyniety napisał/a:
W jaki sposób masz umieszczonego tego opinela w pochewce? aż tak luźno w niej jest, że nie musisz przytrzymać pochewki?


Pochewkę mam dość dopasowaną, nóż wyjmuje w dół i nie ma też kłopoty z chowaniem jedną ręką.
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
Dąb 


Pomógł: 12 razy
Wiek: 36
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 962
Skąd: Gorzów
Wysłany: 2011-03-22, 16:56   

Prowler napisał/a:
o tym ,że fixed jest bardziej użytkowy i wytrzymały chyba wie każdy.

zależy od czego, jeśli chodzi o typowego foldera ta na pewno. Ale biorąc pod uwagę też scyzoryk z kilkoma narzędziami to już można by się o tą użytkowość spierać.
Podchodziłem kilka razy do tematu noszenia noży na szyi. Czego bym nie robił, jeśli nóż nie jest pod koszulą, lata jak żyd po pustym sklepie. Do tego latem sznurek może powodować lekkie otarcia w okolicach karku.
_________________
www.mjbushcraft.wordpress.com

Cała tajemnica wiedzy puszczańskiej, tkwi tylko i wyłącznie w chęci jej zdobycia. Nie są potrzebne do tego niezmierzone odmęty pierwotnej puszczy. Nie jest potrzebny super sprzęt czy ubranie rodem z kosmicznych technologi. Wystarczy chcieć, oglądać, czytać i próbować. Nie zrażać się niepowodzeniami. Proste - ale to cała tajemnica. Szkoda, że większość adeptów leśnej ścieżki nie potrafi tego zrozumieć...

"Płyń pod prąd - z prądem płyną tylko śmieci "
 
     
Razowiec 


Wiek: 34
Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 91
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-22, 23:42   

Cytat:
Opinel i Vicek to akurat bardzo słaby przykład ergonomii używania - nie otworzysz tego jedną ręką (oprócz OH, ale to osobny temat), niewygodne blokady i ogólna potrzeba używania obu rąk

Może. Ale nie mój. ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=BWbnpz3GJi0
Blokada jest bardzo wygodna w obsłudze jedną ręką. Wystarczy mieć odrobinę wprawy, zręczne paluszki i być mańkutem.
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-23, 00:12   

Dąb napisał/a:
Ale biorąc pod uwagę też scyzoryk z kilkoma narzędziami to już można by się o tą użytkowość spierać.


oczywiście. Chodziło mi raczej o moc noży ze stała głownią jeśli ktoś chce rąbać batonować czy podważać czy robić jeszcze inne rzeczy do których nóż nie został stworzony
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
mwitek 
HopsasaDoLasa


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1001
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-23, 09:50   

razowy patrzę na ten filmik przewijam jeszcze raz i jeszcze raz i nie wierzę :D
_________________
 
 
     
hejtyniety 
Doktor Ojtam Ojtam


Pomógł: 8 razy
Wiek: 34
Dołączył: 08 Maj 2010
Posty: 710
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-03-23, 10:44   

a nie lata Ci ostrze na boki? Bo viroblock pionowe luzy niweluje, ale bocznne to już tak średnio..
_________________
double-bit axe thrower
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-23, 11:46   

otwieram w ten sam sposób swojego opinelka jak Razowiec, i żadnych luzów bocznych nie stwierdzam.
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
Razowiec 


Wiek: 34
Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 91
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-23, 11:56   

Nie lata, bo bez zaciągania blokady też nie ma takich luzów, żeby coś klekotało.
Rozłożyłem nóż na części pierwsze, wygotowałem w pokoście (zasmradzając cały dom) i dopasowałem minimalnie zeszlifowując przestrzeń między "widełkami" . Nowy nit został zaklepany z wyczuciem (przysługa kolegi zajmującego się amatorsko kuciem) i wszystko chodzi ładnie. Jedyny mankament, to chyba zbyt krótki czas gotowania, bo kontakt z wodą powoduje jednak, że ciężej się to otwiera, czasem trzeba mocniej szarpnąć a jeśli wpadnie do wody to nawet trochę pomóc drugą ręką. Ale nie jest to rzecz, której jeszcze nie można poprawić.
 
     
Prowler 
motórzysta


Pomógł: 7 razy
Wiek: 36
Dołączył: 28 Wrz 2009
Posty: 791
Skąd: Białystok
Wysłany: 2011-03-23, 12:10   

mój jest bez żadnych rozbiórek. Jedynie kilkanaście razy natarłem go olejkiem wazelinowym
_________________
Podobno grzeczni chłopcy idą do nieba, a niegrzeczni idą ... tam gdzie chcą
"boga nie ma jest motór"
kanał yt https://www.youtube.com/u...ew=0&shelf_id=0
 
     
Razowiec 


Wiek: 34
Dołączył: 05 Sty 2011
Posty: 91
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-03-23, 12:14   

Ja musiałem się trochę nakombinować, bo fabrycznie chodził bardzo ciężko.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 10