Strona 1 z 9

Wegetarianizm a "survival"

: 29 wrz 2010, 11:11
autor: Młody
Od dłuższego czasu zastanawiam się nad przejściem właśnie na ten konkretny odłam wegetarianizmu, motywacja jest, chęć jest. Zastanawia mnie tylko jedno, jak wegetarianie radzą sobie z przyrządzaniem potraw w terenie. Może jest na forum ktoś kto sam jest vege. Jakieś wskazówki ? przepisy ? porady ? Będę wdzięczny za wszelkie odpowiedzi.

: 29 wrz 2010, 11:26
autor: slaq
Z warzyw to najlepiej mi podchodzi - kotlet schabowy :mrgreen: :mrgreen:

: 29 wrz 2010, 11:36
autor: Młody
Wiedziałem, że odpiszesz na mój post 8-) treści się domyślałem :D Zawsze odpisujesz niczym doktorek z pewnego serialu :D.

: 29 wrz 2010, 11:45
autor: slaq
Nie no ja jestem zadeklarowanym vege panie 8-) Tylko, że ja jako "francuski awangardzista" trochę oszukuję :mrgreen: :mrgreen:

Polecam ten film mnie on zmusił do przemyśleń:



Postępy małe, ale są 8-)

: 29 wrz 2010, 11:49
autor: Młody
Raz widziałem ten film i więcej nie mam go zamiaru oglądać. Polecam, wstrząsający dokument ukazujący brutalną prawdę dzisiejszej "cywilizacji"

: 29 wrz 2010, 12:10
autor: Ciek
Wegetarianinem nie jestem ale często jadam posiłki bezmięsne bo je zwyczajnie lubię, bez zbędnej ideologii. Pod względem turystycznym posiłki bezmięsne mają wielką przewagę nad mięsnymi; są tańsze, lżejsze, nie psują się, szybciej się przygotowują.

W terenie raczej nie jadam, jeżdżę głównie na ryby i szkoda mi czasu na gotowanie, uważam też, że dzień postu może zrobić człowiekowi dużo dobrego. Patrząc jednak na dostępne produkty to widzę, że można mieć za małe pieniądze zapas jedzenia na wiele dni, który się przez całe miesiące albo i lata nie zepsuje. Jedyne o czym warto pamiętać to kostki rosołowe :) Przydaje się też znajomość różnych przypraw; np. szczypta szafranu potrafi zmienić bezpłciową breję ryżową w całkiem fajne danie.

Konkretnych dań nie ma co opisywać, wystarczy wejść na jakąś dedykowaną stronę kucharską. Dla mnie przede wszystkim soja (zwłaszcza w postaci kotletów ale spagetti z mielonką też jest ok), kuskus (często jako samodzielna potrawa bez dodatków, ewentualnie z warzywami), różne dania mączne, makarony z różną zieleniną (zwłaszcza szpinak + serek topiony), ryż z warzywami...

Ogólnie, z tym żarciem to mi się wydaje, że dyskusje o racjach żywnościowych itp. to jest symbol naszych czasów i zniewieściałości młodych pokoleń. Pół wieku temu ludzie potrafili latami tajgę rąbać dostając dziennie pół bochenka czarnego chleba i żyją do dzisiaj, a teraz panienki obojga płci zajmują się wyliczaniem ile kalorii potrzebują na weekendowy wyjazd i są święcie przekonani, że bez nich nie dadzą rady. W naszej rzeczywistości głód to bardziej stan umysłu albo odruch psa Pawłowa niż rzeczywista potrzeba. Podobnie jak zapotrzebowanie na mięso 3 razy dziennie. Jeśli chodzi o weekendowy zapas pożywienia to 99% naszego społeczeństwa nosi go na co dzień na własnej d…e.

: 29 wrz 2010, 12:16
autor: slaq
Soja dla mężczyzn jest nie zdrowa w zbyt dużej ilości. Zawiera jakieś żeńskie hormony z tego co pamiętam i rosną cycki 8-) Także też trzeba uważać :mrgreen:

: 29 wrz 2010, 13:22
autor: Ciek
Tak samo mówią o maryśce. Poza tym, co złego jest w cycuszkach???

: 29 wrz 2010, 13:53
autor: aciepk
Jeżeli chcesz przejść na wegetarianizm ze względu na to, że kochasz zwierzątka i nie wyobrażasz sobie aby mordować je dla zaspokajania głodu to proszę Cię bardzo twój wybór.

Ale jeżeli chodzi o zdrowie to nie ma chyba większej bzdury niż wegetarianizm. Otóż tak się składa, że nieco "uszkodziłem" sobie wątrobę i dostałem skierowanie do dietetyka, który ułożył mi taką dietę by nie męczyć wątroby i dać jej motywację do regeneracji. I co się okazało? Soja to istne dzieło szatana i w moim przypadku jest ona absolutnie zakazana.
Poza tym jedząc mięso dostarczasz swojemu organizmowi aminokwasów egzogennych i innych składników odżywczych, pośród których są takie których nie znajdziesz w żadnym pokarmie bezmięsnym.

A jeżeli chodzi o survival, to wydaje mi się, że w sytuacji kryzysowej łatwiej zdobyć mięso, którym się nie otrujemy niż jakąś zjadliwą i odżywczą roślinkę. Bo jednak w świecie roślin sporo jest gatunków, które potrafią w najlepszym przypadku rozpętać w żołądku III wojnę światową, a w najgorszym doprowadzić do zejścia.
Ciek pisze:Poza tym, co złego jest w cycuszkach???
Jeżeli ma je jakaś fajna kobitka to nic, ale jeżeli miałyby wyrosnąć facetowi to chyba jednak coś nie bangla :-D

: 29 wrz 2010, 14:49
autor: wolfshadow
A jeżeli chodzi o survival, to wydaje mi się, że w sytuacji kryzysowej łatwiej zdobyć mięso, którym się nie otrujemy niż jakąś zjadliwą i odżywczą roślinkę.
Krótki okres czasu można przetrwać na roślinach. Wszystko zależy od tego co szamamy. W dłuższej perspektywie taka ograniczona dieta spowoduje wyeksploatowanie organizmu.
Najpierw spalimy tkankę tłuszczową, później mięśnie. Przy rozważaniu jak długo można sie utrzymać trzeba by było uwzględnić:
- strefę klimatyczną, porę roku (wydatek energetyczny na budowę schronienia, pozyskanie opału itp.)
- energię włożoną w poszukiwanie/pozyskanie i przetwarzanie roślin
- wartość odżywczą zbieranych części roślin
- rasę (lub zapotrzebowanie osobnicze)
- mobilność (zbieramy dużo pokarmu czy nabijamy kilometry).

: 29 wrz 2010, 15:04
autor: Młody
aciepk pisze:jeżeli chodzi o zdrowie to nie ma chyba większej bzdury niż wegetarianizm.
każdy ma inny organizm, mam paru znajomych którzy od wielu lat są vege i prowadzą żywienie z każdego odłamu wegetarianizmu, nikt z nich nie ma problemów zdrowotnych z tego powodu. Co więcej czują się lepiej od kiedy przestali korzystać z pokarmu zwierzęcego i jego pochodnych. Może po prostu z Tobą coś jest nie halo ( wcale nie chcę Cię obrazić)

Wszelkie niedobory idzie uzupełniać suplementami diety czy tam innymi takimi bajerami z których do tej pory nie korzystałem.

wolfshadow, Dzięki za wyczerpującą odpowiedź od strony "taktycznej" Myślę, że podczas kilku dniowych wypadów nie doprowadzę organizmu do skraju wyczerpania. A wyjeżdżać na dłużej raczej nie będzie mi dane :-(

: 29 wrz 2010, 15:43
autor: Okruch
Młody pisze:Co więcej czują się lepiej od kiedy przestali korzystać z pokarmu zwierzęcego i jego pochodnych.
Radość neofity. Normalne, podobnie dzieje się po rytuałach oczyszczenia, kiedy żyjesz w zgodzie ze swoimi normami moralnymi.

: 29 wrz 2010, 16:06
autor: aciepk
Młody pisze:każdy ma inny organizm, mam paru znajomych którzy od wielu lat są vege i prowadzą żywienie z każdego odłamu wegetarianizmu, nikt z nich nie ma problemów zdrowotnych z tego powodu. Co więcej czują się lepiej od kiedy przestali korzystać z pokarmu zwierzęcego i jego pochodnych. Może po prostu z Tobą coś jest nie halo ( wcale nie chcę Cię obrazić)
Zgadzam się, że każdy ma inny organizm, ale moje problemy zdrowotne nie są spowodowane wegetarianizmem. I tak poza tym to czuję się dobrze, jeno wyniki badań krwi świadczą o stanie mojego organizmu. Podobnie może być z twoimi znajomymi, może i czują się dobrze, ale kto wie może mają niedokrwistość albo coś?
Młody pisze:Wszelkie niedobory idzie uzupełniać suplementami diety czy tam innymi takimi bajerami z których do tej pory nie korzystałem.
Wątpię by te specyfiki były w stanie uzupełnić absolutnie wszystkie niedobory, zwłaszcza niektórych aminokwasów.

Nie wiem, dlaczego zacząłeś się zastanawiać nad wegetarianizmem, ale jeżeli chodzi Ci o zdrowie to sobie odpuść. Opierając się na wiedzy z lekcji biologii wiem, że człowiek lepiej wyjdzie na dobraniu odpowiednich proporcji pokarmów mięsnych i roślinnych (na dodatek w odpowiedni sposób przyrządzanych) niż całkowicie zrezygnuje z mięsa.

: 29 wrz 2010, 16:18
autor: Młody
Okruch zgadzam się z Tobą, jest wiele zalet przejścia na vege, chociażby świadomość, że dzięki mnie i mojego trybu żywieniowego mogę pomóc światu i sobie. Jako przykłady mogę podać te najbardziej znane i oczywiste:

1 - dzięki mnie nie zostanie zamordowanych wiele zwierząt które tak samo jak ja mają prawo chodzić po naszej wspólnej planecie

2 - Zdrowie - mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory, choroby serca i układu krążenia

3 - przyczynię się do ochrony środowiska, tego chyba nie muszę tłumaczyć.

4 - Przyczynię się do zmniejszenia głodu na świecie, w dzisiejszych czasach produkujemy tyle roślinności żywieniowej, że starczyła by dla wszystkich mieszkańców naszej planety. Natomiast w dzisiejszych czasach żywność która mogła by trafić na talerze ląduje w korytach dla zwierząt. O wodzie raczej nie muszę wspominać, koncerny produkujące mięso pobierają takie ogromne ilości wody (ok 75%) Według mnie lepiej tą wodę dać potrzebującym niż podać ją zwierzynie która trafia na nasz talerz. Tylko i wyłącznie z naszego widzimisie...

: 29 wrz 2010, 16:36
autor: aciepk
Po tym co teraz napisałeś wnioskuję, że chcesz przejść na wegetarianizm z powodów ideologicznych. Twoja sprawa i na tym zakończę dyskusję o plusach i minusach wegetarianizmu bo nie jest to odpowiedni dział.

: 29 wrz 2010, 17:40
autor: rumcajs
A ja jestem za naturą.Gdyby natura chciała abym nie jadł mięsa to by mnie przystosowała tylko do roślin tak jak innych roślinożerców.Uzębienie człowieka jednoznacznie wskazuje że jesteśmy wszystko żerni.A jeśli chodzi o surwiwal to człowiek nie był by w stanie przeżyć w naszych warunkach bez mięso bo skąd by w zimie brał odpowiednie ilości kalorii jak nasza natura bardzo uboga w te rośliny.Jest kilka określeń Wegetarianizmu,jedni nie uznają ani mięsa ani produktów z zwierząt czyli mleka i wszelkiego nabiału a nawet jajek.Inni znów nie jedzą tylko mięsa ale mleko piją i jajka jedzą a jeszcze inni uznają tylko ryby.Więc uważam że źle jest gdyby człowiek zrezygnował z nabiału i wszelkiego mięsa.Gdybym był vege to soję wolał bym zastąpić roślinami strączkowymi i ziarnami traw(zboża).

: 29 wrz 2010, 18:03
autor: Okruch
Chodzi mi o to, że ludzie uważają że dobrze się czują, bo jedzenie wegetariańskie jest zgodne z ich przekonaniami. Gdybym ja miał jeść potrawy wegetariańskie mógłbym stracić zdrowie, ponieważ mięso mi smakuje i jedzenie go daje mi "radość".

: 29 wrz 2010, 19:36
autor: Młody
Okruch pisze:Gdybym ja miał jeść potrawy wegetariańskie mógłbym stracić zdrowie, ponieważ mięso mi smakuje i jedzenie go daje mi "radość".
A pomyślałeś o tym czemu ludzie jedzą mięso ? odpowiedź jest prosta, od tysiącleci rasa ludzka jadła mięso i utarł się schemat,że mięso się je bo zawsze się jadło.

Trzeba szukać innych rozwiązań, inaczej sami doprowadzimy do swojego swojego wyginięcia. Tylko wspólnoty wegetariańskie mają szanse na przetrwanie. Natury nie oszukasz. Fakt, że człowiek jest wszystkożercą jest niezaprzeczalny, stało się to na drodze ewolucji czasowej. Jednak dalej posiadamy cechy typowe dla roślinożerców.

A OTO DOWODY :

Zęby drapieżników mają słabo rozwinięte siekacze, podczas gdy trzonowce są ostre, długie i szpiczaste. Natomiast zęby orangutana, podobnie jak zęby ludzkie, mają dobrze rozwinięte siekacze, zaś trzonowce są płaskie, przystosowane do rozgniatania i rozcierania pokarmu roślinnego.
Ślina mięsożerców ma skład przystosowany do trawienia białka zwierzęcego - nie zawiera ptialiny, przeznaczonej do trawienia skrobi, jej odczyn jest kwaśny. Natomiast ślina owocożercy jest przystosowana do trawienia skrobi i cukrów złożonych. Taki też jest skład śliny ludzkiej.
Żołądek mięsożercy ma kształt okrągłego woreczka i wydziela 10 razy więcej kwasu solnego niż żołądek zwierząt roślinożernych. Kształt żołądka roślinożercy jest zupełnie inny, podłużny, zwinięty z dwunastnicą - taki sam jak u człowieka. Jelita mięsożercy są tylko trzykrotnie dłuższe niż jego tułów, natomiast jelita roślinożernych są dłuższe od tułowia dwanaście razy. I tyleż razy dłuższe od tułowia są jelita ludzkie.
Wątroba niektórych roślinożernych podobnie jak u człowieka, posiada zdolność do eliminowania tylko niektórych ilości kwasu moczowego, który jest produktem ubocznym rozkładu białka. Natomiast wątroba mięsożerców jest o wiele bardziej aktywna, zdolna do usuwania z organizmu 10-15 razy więcej kwasu moczowego, niż wątroba szympansa i człowieka.
Skóra drapieżników, w przeciwieństwie do skóry owocożernych, nie ma porów i nie wydziela potu. Człowiek jak wiadomo poci się.
Język drapieżników jest szorstki, a owocożernych- gładki.
Ręce małp, podobnie jak ręce ludzkie są zaopatrzone w długie, ruchliwe palce, dobrze przystosowane do zrywania owoców, podczas gdy kończyny drapieżników są zakończone są tępo, mają tylko twarde, ostre pazury, służącego zabijania ofiary i rozdzierania jej ciała.

: 29 wrz 2010, 20:15
autor: Okruch
Broń Boże nie mam zamiaru wywoływać świętej wojny!

- hominidy na drapieżniki nadają się słabo, ale padlinożerność nie była obca naszym przodkom;
- jeżeli człowiek był gustującym w owocach roślinożercą, jak przetrwał epoki lodowcowe i co mają powiedzieć w kwestii budowy swoich przewodów pokarmowych Eskimosi (Inuici)?

: 29 wrz 2010, 20:15
autor: kalyk3
Młody pisze:1 - dzięki mnie nie zostanie zamordowanych wiele zwierząt które tak samo jak ja mają prawo chodzić po naszej wspólnej planecie

Ja osobiście uważam, że te zwierzęta i tak zostaną zamordowane, czy tego chcesz, czy nie. Po prostu na półkach w supermarketach będzie zalegać więcej mięsa.

Inaczej ma się sprawa, gdy kupujesz zwierzę jeszcze żywe i płacisz za sprawienie go, albo robisz to samemu.

: 29 wrz 2010, 20:16
autor: orety
rumcajs pisze:Gdybym był vege to soję wolał bym zastąpić roślinami strączkowymi i ziarnami traw(zboża).
soja to strączkowe: http://www.google.com/search?q=soja&sou ... f8&oe=utf8
przepraszam

pozdrawiam
maciek

: 29 wrz 2010, 20:22
autor: thrackan
... żebyśmy tak jeszcze trawili celulozę... (rozmarzony)... i chitynę...

: 29 wrz 2010, 20:38
autor: rumcajs
Młody, ale czy ty nie jesz tylko mięsa czy również nabiału i jajek?
Jako przykład to podam ci świnię.Otóż domowa świnia jest głównie karmiona roślinami,a zęby ma podobne do człowieka.W naturalnym stanie to dzika świnia żywi się zarówno zwierzętami wszelakimi i padliną.Kiedyś mieliśmy taką świnię żarłoczną,mimo że była żywiona roślinnością przez całe życie to jak wpadła do niej kura to nią nie pogardziła i ani piórek z niej nie zostało.Po prostu natury się nie da oszukać,i wszelkie badania przez wegan niczego tu nie dają.

: 29 wrz 2010, 20:48
autor: Młody
kalyk3, wyobraź sobie, że nagle ot tak pokarm mięsny przestaje jeść średniej wielkości miasteczko. Co za tym idzie ? Spada zapotrzebowanie na mord niewinnych zwierząt przeznaczonych na potrzeby ludzi. Po pewnym czasie właściciel "obozów" w których jest przeprowadzany holocaust zwierząt stwierdza,że zamyka ten krwawy interes bo nie przynosi mu to zysku, w ten sposób przestaje mięso trafiać na sklepowe półki.

Wiadomo, że sytuacja taka nie nastąpi nagle więc promowanie wegetarianizmu jest ważną i kluczową sprawą dla gatunku ludzkiego który sam doprowadza się do ruiny.

REWOLUCJA ZACZYNA SIĘ OD KROMKI CHLEBA.

: 29 wrz 2010, 21:07
autor: wolfshadow
Człowiek jest wszystkożercą. Ba. Nawet budową narządów wewnętrznych przypominamy świnie. Współcześnie można obyć się bez mięsa i tłuszczu pochodzenia zwierzęcego ale coś za coś. Wszystkie niezbędne potrzeby zaspokajamy bez większego wysiłku. Żeby wykarmić rodzinę wsiadamy w samochód i jedziemy sobie do marketu. Na małej powierzchni występuje tyle papu, że głowa boli. Po powrocie przekręcamy przycisk i cieple domowego ogniska gotujemy przy elektrycznym świetle strawę. Mamy sypki cukier i cenną kiedyś jak złoto sól. Do tego dach nad głową, termoizolację, że o ciuchach hi-tec nie wspomnę. W takich warunkach można przeżyć na substytutach mięsa.
Młody pisze:Tylko wspólnoty wegetariańskie mają szanse na przetrwanie.
Oj nie bardzo. Gdy głód zagląda w oczy ludzie potrafią pokazać swoje pierwotne oblicze.
Widziałeś "Dramat w Andach"?

Gdyby globalnie spojrzeć na dietę to można zauważyć ciekawą zależność. Im dalej od równika w kierunku biegunów tym udział mięsa w diecie wzrasta.
Co do wyłącznej hodowli roślin. Coś za coś. Np. na kiszonce z łodyg kukurydzianych wyżywisz bydło. Ale przejście na jedzenie samych roślin (kolb) oznacza albo wyrąbanie dodatkowych hektarów lasów pod nowe uprawy albo zwiększenie produktywności poprzez zastosowanie GMO. W każdym razie zbędna słoma i tak pójdzie z dymem a nawozy będą walone miliardami ton w glebę.
Na BBC Knowledge emitowana jest ciekawa seria "Jimmy i globalne zbiory". Traktuje właśnie o współczesnym rolnictwie (w tym o małych samowystarczalnych i naturalnych gospodarstwach).

Osobiście przeżyłem w latach 80'tych czasy gdzie kulinarnym szaleństwem był niedzielny rosół z kury. A w tygodniu non stop jajka sadzone z ziemniakami, ryż z jabłkami, ziemniaki z kwaśnym mlekiem, żur na kościach. Mieliśmy świnkę , owce, kury i króliki ale trzymało się inwentarz na spożycie "od wielkiego święta". Żeby to utrzymać trzeba się było narobić i przy samym inwentarzu i przy polu, łące coby paszę zabezpieczyć. Oprócz tego dziadek i ojciec fizycznie pracowali w państwowych zakładach i żeby mieć energię jedli więcej mięsa.
Z tego powodu wegetarianizm uważam po prostu za współczesną modę.