www.reconnet.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Nóż "łyżkowy"
Autor Wiadomość
wojtekzerek 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 45
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2008-04-17, 18:41   Nóż "łyżkowy"

Planuję kupić sobie takie narzędzie do rzeźbienia rożnych łyżek i misek w drewnie. Nie do końca wiedziałem jak to w ogóle się nazywa, a na allegro znalazłem coś takiego:

http://allegro.pl/item343...owy_frosts.html

Używał ktoś takiego noża? Jak wrażenia? Warto inwestować? I jak jest z ostrzeniem?
_________________
Carry less by knowing more.
 
 
     
Regent 


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 04 Lut 2008
Posty: 143
Skąd: Lublin/Warszawa
Wysłany: 2008-04-17, 19:56   Re: Nóż "łyżkowy"

Ray Mears potrafi czymś takim cuda zdziałać.
Jesteś pewien swoich zdolności manualnych?
Jak kupisz i podłubiesz daj znać czy to rzeczywiście tak łatwe jak w telewizji. ;)

Tutaj jest troszkę taniej:
http://www.sklep.dluta.pl...roducts_id=1245
 
     
wojtekzerek 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 45
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2008-04-17, 20:04   

No właśnie w jego programie takie narzędzie przyuważyłem. Wydziabałem ostatnio łyżkę victorem i niby wyszła całkiem całkiem jak na pierwszy raz i w sumie niedługi czas pracy (http://img179.imageshack.us/img179/9046/img0987xv8.jpg), ale struganie "komory zupnej" :D było niezbyt komfortowe, struganie miski musi być chyba jeszcze gorsze... Nie wiem, może to kwestia wprawy... Tak czy inaczej, chciałbym spróbować pobawić się takim nożykiem.
_________________
Carry less by knowing more.
 
 
     
Valdi 


Pomógł: 9 razy
Wiek: 48
Dołączył: 29 Sie 2007
Posty: 957
Skąd: Litwa-Vilnius
Wysłany: 2008-04-18, 09:32   

Ja rowniez bym sie pobawil, jak sobie pouzywasz, to podziel sie wrazeniem i doswiadczeniem :)
 
     
Dąb 


Pomógł: 12 razy
Wiek: 36
Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 961
Skąd: Gorzów
Wysłany: 2008-04-18, 09:39   

Jeżeli nie masz takiego noża to polecam wypalanie lub robienie łyżek z kory, rzeźbi się jak w maśle
Tutaj na przykład łyżka z kory topoli , http://img141.imageshack....s6300166we1.jpg
_________________
www.mjbushcraft.wordpress.com

Cała tajemnica wiedzy puszczańskiej, tkwi tylko i wyłącznie w chęci jej zdobycia. Nie są potrzebne do tego niezmierzone odmęty pierwotnej puszczy. Nie jest potrzebny super sprzęt czy ubranie rodem z kosmicznych technologi. Wystarczy chcieć, oglądać, czytać i próbować. Nie zrażać się niepowodzeniami. Proste - ale to cała tajemnica. Szkoda, że większość adeptów leśnej ścieżki nie potrafi tego zrozumieć...

"Płyń pod prąd - z prądem płyną tylko śmieci "
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2008-04-18, 09:56   

A ja wam powiem - macie okazje - to kupujcie.
Na dluta.pl oczywiscie jest taniej i wiekszy wybor tych nozyków snycerskich.

Oczywiscie warto sie tym pobawic, bo piekne rzeczy wychodza.
Zrobiłem tym nie jedną już łyżkę, miskę a dwa dni temu nawet kubeczek.

Naprawdę polecam, nawet jeśli ktoś stosuje technike wypalania to i tak na koniec warto użyć tego "wybieraka" to wygladzenia wszystkich powierzchni.

Obsluga jest latwa, choc wymaga pewnej wprawy - jak wszystko.
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
wojtekzerek 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 45
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2008-04-18, 10:25   

Hm, to chyba się skuszę, dzięki, Fredi.
_________________
Carry less by knowing more.
 
 
     
qawsed
Bartosz ateista


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 04 Kwi 2008
Posty: 41
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-04-18, 20:29   

A sie przez Was sam nakrecilem na tego 'haka' :mrgreen:
 
     
Yoggi 
włóczykij z odpustu


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 158
Skąd: z Poznania
Wysłany: 2008-04-18, 21:38   

Ja raz takiego używałem na zajęciach- fajne tylko wojtekzerek- raczej tym miski nie wyskrobiesz, chyba że masz naprawdę duże zawzięcie, ale potrwa to wieki.
Łyżkę to tak z 20-30min się skrobie
_________________
Czytaj linijkę niżej.
Czytaj linijkę wyżej.
 
     
wojtekzerek 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 45
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2008-04-18, 21:40   

Miski nie skrobałbym przecież od zera, tylko najpierw wypalił.
_________________
Carry less by knowing more.
 
 
     
Yoggi 
włóczykij z odpustu


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 158
Skąd: z Poznania
Wysłany: 2008-04-18, 21:43   

mimo wszystko długo zajmie
_________________
Czytaj linijkę niżej.
Czytaj linijkę wyżej.
 
     
wojtekzerek 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 45
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2008-04-18, 21:44   

No ale i tak raczej najszybciej z możliwych opcji ;-)
_________________
Carry less by knowing more.
 
 
     
Yoggi 
włóczykij z odpustu


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 158
Skąd: z Poznania
Wysłany: 2008-04-18, 21:46   

owszem- chociaż niektórym wypalenie i zeskrobanie małej powłoki zwykłym nożem wystarcza.
Ale ładnie wyskrobana miska z pewnością będzie powodem do dumy :)
_________________
Czytaj linijkę niżej.
Czytaj linijkę wyżej.
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2008-04-18, 22:51   

Yoggi - albo nie probowales, albo brak ci silnej woli.

o jak dużej misce rozmawiamy?

ja przed chwilą skończyłem skrobać miseczkę, podłużna, ok. 10cm szer. , kilkanaście długości i ok. 5 cm wys. - skrobałem ją 2 godziny oglądając film.
to chyba nie są wieki?
to chyba żadna sztuka?

po pierwsze - najważniejsze jest wybranie komory, czy to na miske, łyżke, ....whatever..
resztę robimy zwyczajnym nożem i tu pełna dowolność, można zaokrąglać, a można zostawić tak jak było... zależy to od nas.

po drugie - wyżłobanie środka wcale nie trwa wieki, trzeba tylko chcieć to zrobić i spróbować.

po trzecie - to zajęcie całkiem dobrze relaksuje po ciężkim dniu :) .
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
Yoggi 
włóczykij z odpustu


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 158
Skąd: z Poznania
Wysłany: 2008-04-18, 23:25   

no ja raz tylko próbowałem łyżkę skrobac na zajęciach na zlocie. Masakrycznie wolno to szło- ale możliwe że to wina tępego noża- byliśmy którąś z kolei grupą- może się stępił?- Nie wiem
_________________
Czytaj linijkę niżej.
Czytaj linijkę wyżej.
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2008-04-19, 09:47   

ano - nóż musi być ostry :)
a może było nieodpowiednie (czyt. twarde) drewno?
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
Vick 


Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 17
Skąd: środek polski
Wysłany: 2008-04-19, 10:27   

Panowie, a co to za różnica czy to trwa 10 minut, czy 3 godziny?
Przecież jak się do lasu pójdzie na dwa albo trzy dni, to czasu jest aż nadto. Ja jak chodzę z kumplami, to czas wypełnia się głównie gadaniem, ale jak poszedłem sam, to miałem tyle wolnego czasu, że nie wiedziałem co z nim robić.
Inna sprawa, gdy robi się to w domu, gdzie zawsze "nie ma się na nic czasu", ale po co mi taka miska w domu? w domu mam metalowe i szklane, nie potrzebuję strugać drewnianej.
Zaś struganie miski jest moim zdaniem fajne gdy pójdzie się do lasu, znajdzie odpowiedni kawałek drewna, wystruga, a potem użyje swojej miski. Wtedy nie ma znaczenia ile czasu to zajmie. Jeśli ktoś uprawia bushkraft, survival, czy nie wiem co jeszcze z zegarkiem na ręku i pod presją czasu, to szczerze współczuję, ja bym tak nie mógł.
 
     
w0jna 


Pomógł: 21 razy
Wiek: 98
Dołączył: 26 Sie 2007
Posty: 692
Skąd: Inąd.
Wysłany: 2008-04-19, 13:20   

No nie wiem...
Zima np. to jest wyscig z czasem zeby zrobic jakies schronienie zanim zrobi sie ciemno.
_________________
Są takie rzeczy na niebie i ziemi, o których się jezuitom nie śniło, mój panie.
 
     
wojtekzerek 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 30
Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 45
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2008-04-19, 13:30   

No to zależy do charakteru wypadu, nie? Jak robisz zimą długi marsz, finiszujesz przed zmrokiem, to wiadomo, że nie będziesz siadał i strugał michy.
_________________
Carry less by knowing more.
 
 
     
Yoggi 
włóczykij z odpustu


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 158
Skąd: z Poznania
Wysłany: 2008-04-19, 18:37   

Vick napisał/a:
Panowie, a co to za różnica czy to trwa 10 minut, czy 3 godziny?
Przecież jak się do lasu pójdzie na dwa albo trzy dni, to czasu jest aż nadto. Ja jak chodzę z kumplami, to czas wypełnia się głównie gadaniem, ale jak poszedłem sam, to miałem tyle wolnego czasu, że nie wiedziałem co z nim robić.
Inna sprawa, gdy robi się to w domu, gdzie zawsze "nie ma się na nic czasu", ale po co mi taka miska w domu? w domu mam metalowe i szklane, nie potrzebuję strugać drewnianej.
Zaś struganie miski jest moim zdaniem fajne gdy pójdzie się do lasu, znajdzie odpowiedni kawałek drewna, wystruga, a potem użyje swojej miski. Wtedy nie ma znaczenia ile czasu to zajmie. Jeśli ktoś uprawia bushkraft, survival, czy nie wiem co jeszcze z zegarkiem na ręku i pod presją czasu, to szczerze współczuję, ja bym tak nie mógł.

A jeśli jesteś baaaaardzo głodny a nie masz w czym zrobi jedzenia? :p
 
     
Vick 


Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 17
Skąd: środek polski
Wysłany: 2008-04-19, 19:14   

Yoggi napisał/a:
A jeśli jesteś baaaaardzo głodny a nie masz w czym zrobi jedzenia? :p

Jeżeli naprawdę będziesz głodny, to zaręczam Ci że nie będziesz się nad taką drobnostką zastanawiał.
 
     
Rojek 
PISS


Pomógł: 12 razy
Dołączył: 01 Lut 2008
Posty: 328
Skąd: Przemyśl
Wysłany: 2008-04-21, 09:57   

Vick napisał/a:
Yoggi napisał/a:
A jeśli jesteś baaaaardzo głodny a nie masz w czym zrobi jedzenia? :p

Jeżeli naprawdę będziesz głodny, to zaręczam Ci że nie będziesz się nad taką drobnostką zastanawiał.


Zgadzam się, poza tym cywilizacja..... mi wystarczy znaleziona puszka od piwa.
 
     
Vick 


Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 17
Skąd: środek polski
Wysłany: 2008-04-21, 13:20   

Rojek napisał/a:
Vick napisał/a:
Yoggi napisał/a:
A jeśli jesteś baaaaardzo głodny a nie masz w czym zrobi jedzenia? :p

Jeżeli naprawdę będziesz głodny, to zaręczam Ci że nie będziesz się nad taką drobnostką zastanawiał.


Zgadzam się, poza tym cywilizacja..... mi wystarczy znaleziona puszka od piwa.


Dokładnie.

Ja mam system podobny, prosty i skuteczny:
Na wypad zabieram konserwę mięsną. Zjadam ją zawsze jako pierwszy posiłek, dzięki temu dostaję stalową puszkę z resztkami konserwy w środku. W puszce tej następnie przez cały wypad gotuję zupy.

Miski drewnianej jeszcze nie strugałem, zazwyczaj jem bezpośrednio z gorącej puszki, aby bezpiecznie wyciągnąć ją z ognia i następnie trzymać podczas jedzenia używam skórzanych rękawiczek. Można niby wyciągnąć patykiem, ale wygodniej w rękawiczkach i mniejsze prawdopodobieństwo że nam się wyleje.

Zaś struganie własnych naczyń to fajna sprawa i ciekawe zajęcie podczas obozowania. Jedyne co do tej pory strugałem to pałeczki do jedzenia, ale miskę też muszę kiedyś spróbować. (Pałeczki to kolejny "patent", najłatwiej się je robi, dużo łatwiej niż łyżkę czy widelec, wymagają niestety wprawy - trzeba trenować w chińskich restauracjach, albo kupić sobie takie i próbować w domu, nie jest to takie trudne jak się wydaje, ja się nauczyłem, więc można. Oczywiście nie wszystko da się zjeść pałeczkami, zupy niestety nie).
 
     
Fredi 
Fredne Zło..


Pomógł: 18 razy
Wiek: 42
Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 1016
Skąd: Skierniewice
Wysłany: 2008-04-21, 18:29   

Po pierwsze: skoro można pałeczki zrobić na obozie, to dlaczego nie w domu? (po co kupować?)

Po drugie: wszystko da się zjeść pałeczkami - nawet zupy - wyjadasz gęste, potem wypijasz rzadkie.

Po trzecie - niewiele potrzebujesz do jedzenia, skoro to mieścisz w puszce po konserwie...


A jeśli chodzi o struganie naczyń w sytuacjach ekstremalnych....to proszę Was....
Po pierwsze nie ma na to czasu
Po drugie nie ma na to siły
Po trzecie i najważniejsze - po co?
_________________
"Nie sztuką jest umrzeć, znacznie trudniej jest żyć."
 
     
Vick 


Dołączył: 07 Kwi 2008
Posty: 17
Skąd: środek polski
Wysłany: 2008-04-21, 19:45   

Fredi napisał/a:
Po pierwsze: skoro można pałeczki zrobić na obozie, to dlaczego nie w domu? (po co kupować?)


"Kupne" są równiutkie w przeciwieństwie do robionych, równymi dużo łatwiej się posługiwać, szczególnie we wstępnym okresie nauki. Poza tym nie trzeba kupować, można je dostać do posiłku w niektórych restauracjach i zamiast wyrzucić po jedzeniu zabrać ze sobą.

Fredi napisał/a:
Po drugie: wszystko da się zjeść pałeczkami - nawet zupy - wyjadasz gęste, potem wypijasz rzadkie.

Na upartego się da, ale śliski makaron z zupy trudniej nabrać niż suchy.

Fredi napisał/a:
Po trzecie - niewiele potrzebujesz do jedzenia, skoro to mieścisz w puszce po konserwie...

"Chińska zupka" z torebki się mieści. Poza tym jak się nie mieści można ugotować na dwie raty, albo w dwóch konserwach.

Fredi napisał/a:

A jeśli chodzi o struganie naczyń w sytuacjach ekstremalnych....to proszę Was....
Po pierwsze nie ma na to czasu
Po drugie nie ma na to siły
Po trzecie i najważniejsze - po co?

Zgadza się. Co innego bushkraft dla przyjemności, a co innego survival z konieczności.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9