Jeździcie w kasku ?
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
No przecież są kamizelki "oddychające", wykonane z dziurkowanego - przewiewnego materiału.
Moje są przewiewne.
Moje są przewiewne.
ForumWodne.pl - Fani przygód wodnych i wszystkiego czym da się pływać.
- Parthagas
- Posty: 816
- Rejestracja: 28 sie 2007, 08:46
- Lokalizacja: Mława
- Tytuł użytkownika: kumpel staffików
- Płeć:
Nie jeżdżę w kasku ani rowerowych ciuchach, bo pedalsko wyglądają. Dodatkowo w kasku czuję się jak w koronie na głowie, pierwowzorem pewnie był orzeszek od wueski. Jeśli już bym musiał założyć to taki skate'owy, czarny mat albo oliwka.
"Mężczyzna musi mieć nałogi, najlepiej wyszukane, w przeciwnym wypadku nie ma się z czego wyzwalać."
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
- Lisu
- Posty: 160
- Rejestracja: 15 wrz 2007, 09:11
- Lokalizacja: Puszcza Knyszyńska
- Gadu Gadu: 8563757
- Tytuł użytkownika: Parła nist !
- Płeć:
Zacznij śmigać 50-70km dziennie zmienisz zdanie.Parthagas pisze:Nie jeżdżę w kasku ani rowerowych ciuchach, bo pedalsko wyglądają. Dodatkowo w kasku czuję się jak w koronie na głowie, pierwowzorem pewnie był orzeszek od wueski. Jeśli już bym musiał założyć to taki skate'owy, czarny mat albo oliwka.
Kupiłem taki czarny w deka... dla młodego, młody zadowolony był, ale w kasku jeździć nie chceParthagas pisze:Jeśli już bym musiał założyć to taki skate'owy, czarny mat albo oliwka.

ForumWodne.pl - Fani przygód wodnych i wszystkiego czym da się pływać.
- steppenwolf
- Posty: 182
- Rejestracja: 13 lip 2010, 06:47
- Lokalizacja: mazowieckie
- Płeć:
W 1975 roku jechałem rowerem do szkoły i z mojego roweru w specyficzny sposób skorzystał kolega. Był starszy i większy, więc posadził mnie na ramę i tak jechaliśmy ... aż do momentu, gdy najechał na niewielki kamień. Moja noga utkwiła na skutek tego pomiędzy obręczą koła, a widełkami, powodując ich deformację i oczywiście ... nagłą wywrotkę. Kumplowi nic się nie stało. A ja? Był bezśnieżny, lecz mroźny, marcowy dzień, nic zatem dziwnego, że miałem złamaną przegrodę nosową i przez długi czas spuchnięty nos (droga piaszczysta). To był czas, gdy nie używało się kasków i myślę, że w tej sytuacji na niewiele by się przydał; może wręcz by zaszkodził. W dorosłym życiu tylko dwa razy przeskoczyłem po wywrotce nad kierownicą. Stało się to z mojej winy, bo rowerem generalnie zimą się nie jeździ; musiałem po awarii auta dojechać do pracy.Ogólnie więc nie używam kasku i jakoś odżegnuję się od tej myśli.[Tym bardziej, że od lat nie jeżdżę rowerem].
Czy warto używać kasku? Niekiedy jest to wskazane:
Zwolennikom jazdy bez kasku, a zarazem bezpieczeństwa polecam zapoznanie się z tym materiałem: http://naprawrower.pl/aktualnosci,15,po ... zysty.html
Czy warto używać kasku? Niekiedy jest to wskazane:
Zwolennikom jazdy bez kasku, a zarazem bezpieczeństwa polecam zapoznanie się z tym materiałem: http://naprawrower.pl/aktualnosci,15,po ... zysty.html
- BRAT_MIH
- Posty: 352
- Rejestracja: 21 sty 2011, 17:29
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 5219235
- Tytuł użytkownika: Mihu
- Płeć:
Przejedź 100 km w gaciach bez pampersa i w przepoconej, zasolonej koszulce bawełnianej i zmienisz zdanie.steppenwolf pisze:Nie jeżdżę w kasku ani rowerowych ciuchach, bo pedalsko wyglądają.
Ten kołnierz jest ciekawą sprawą, ale kto w Polsce kupi to w cenie 1200 zł ? I komfort termiczny jest raczej minimalny, zapocić się idzie.
"Nie ma nikt na świecie domu jak my mamy, jest zielony latem , zimą śnieżnobiały, mamy dach z gałęzi, z mchu miękkiego łóżko, lampą jest nam księżyc ponad leśną dróżką. Idą, idą leśni, kompas mają z gwiazd ... "
Jeździłbyś zimą, nauczyłbyś się. Generalnie nie widzę powodu by zimą odstawiać rower.steppenwolf pisze:Stało się to z mojej winy, bo rowerem generalnie zimą się nie jeździ; musiałem po awarii auta dojechać do pracy.
Bratu, ja również nie lubię pampersów. 100 km żaden problem bez pampersa. Kiedyś regularnie tak jeździłem. Po prostu siodełko trochę inaczej należy dobrać. A koszulki termo to bardzo polubiłem

Odkąd napadliśmy na Irak i przerzuciłem się na rower cała rodzinka jeździ przez okrągły rok.
Uważam że w tzw. okresach przejściowych kiedy na ulicach zalega chlapa i błoto łatwiej i lepiej jest przedostać się przez miasto na rowerze, suchą stopą
Uważam że w tzw. okresach przejściowych kiedy na ulicach zalega chlapa i błoto łatwiej i lepiej jest przedostać się przez miasto na rowerze, suchą stopą

ForumWodne.pl - Fani przygód wodnych i wszystkiego czym da się pływać.
- Lisu
- Posty: 160
- Rejestracja: 15 wrz 2007, 09:11
- Lokalizacja: Puszcza Knyszyńska
- Gadu Gadu: 8563757
- Tytuł użytkownika: Parła nist !
- Płeć:
Dokładnie, ja zimą nie zsiadam z roweru, jedynie spuszczam trochę powietrza dla lepszej przyczepności, choć za wiele nie jeździłem bo 700km tylko się udało.
Na ostatniej wyprawie rowerowej zrobiłem 400km bez gaci z pampersem na tym oto siodełku dla dzieci http://allegro.pl/siodlo-rowerowe-do-ro ... 50446.html jest naprawdę mega wygodne (nie tylko ja je zachwalam za wygodę), po 2 latach nie widać zużycia czy zniszczenia, trzyma się kupy mimo niskiej ceny.
Na ostatniej wyprawie rowerowej zrobiłem 400km bez gaci z pampersem na tym oto siodełku dla dzieci http://allegro.pl/siodlo-rowerowe-do-ro ... 50446.html jest naprawdę mega wygodne (nie tylko ja je zachwalam za wygodę), po 2 latach nie widać zużycia czy zniszczenia, trzyma się kupy mimo niskiej ceny.
- steppenwolf
- Posty: 182
- Rejestracja: 13 lip 2010, 06:47
- Lokalizacja: mazowieckie
- Płeć:
BRAcie MIH, to nie moje słowa.BRAT_MIH pisze:steppenwolf napisał/a:
Nie jeżdżę w kasku ani rowerowych ciuchach, bo pedalsko wyglądają.
[ Dodano: 2012-08-15, 19:15 ]
Przejechałem dzisiaj 101 km, tyle że autem. W Augustowie widziałem młodego człowieka wędrującego rowerem z całym ekwipunkiem po rejonie (potem przejechał obok mnie w Lipsku nad Biebrzą, a następnie zmierzał w kierunku Dąbrowy Białostockiej). Ubrany był w sposób nie rzucający się w oczy, tzn. bez kolorowej rowerowej odzieży, lecz stosownie do pogody. Miał na głowie kask. Na całej trasie (pominąwszy "drogę śmierci", tj. Białystok - Augustów) widziałem też i innych turystów rowerowych. MIELI KASKI NA GŁOWIEZirkau pisze:Przejedź 100 km w gaciach bez pampersa i w przepoconej, zasolonej koszulce bawełnianej i zmienisz zdanie.
- BRAT_MIH
- Posty: 352
- Rejestracja: 21 sty 2011, 17:29
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 5219235
- Tytuł użytkownika: Mihu
- Płeć:
Drugi raz mi się coś dzieje z cytowaniem :/ Zaznaczam dobrze, a pokazuje kogoś innego. Czary 

"Nie ma nikt na świecie domu jak my mamy, jest zielony latem , zimą śnieżnobiały, mamy dach z gałęzi, z mchu miękkiego łóżko, lampą jest nam księżyc ponad leśną dróżką. Idą, idą leśni, kompas mają z gwiazd ... "
- Parthagas
- Posty: 816
- Rejestracja: 28 sie 2007, 08:46
- Lokalizacja: Mława
- Tytuł użytkownika: kumpel staffików
- Płeć:
Robiłem i 50 i 90 km i nie było problemu. Jedynie, co mi dolega, to piekące barki.
"Mężczyzna musi mieć nałogi, najlepiej wyszukane, w przeciwnym wypadku nie ma się z czego wyzwalać."
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
http://prymitywnetechnikiprzetrwania.blogspot.com/
- BRAT_MIH
- Posty: 352
- Rejestracja: 21 sty 2011, 17:29
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 5219235
- Tytuł użytkownika: Mihu
- Płeć:
Znalazłem dzisiaj na Bikestats opowieść pewnego rowerzysty o wypadku i rehabilitacji po nim. Samego wypadku nie pamięta, kask uratował mu życie:
http://bujnor.bikestats.pl/761068,Pecho ... padek.html
http://bujnor.bikestats.pl/761068,Pecho ... padek.html
"Nie ma nikt na świecie domu jak my mamy, jest zielony latem , zimą śnieżnobiały, mamy dach z gałęzi, z mchu miękkiego łóżko, lampą jest nam księżyc ponad leśną dróżką. Idą, idą leśni, kompas mają z gwiazd ... "
A że tak zapytam? Dlaczego przyklejasz mojego nicka do obcej wypowiedzi? Ja jej nie autoryzuję :569:steppenwolf pisze: [ Dodano: 2012-08-15, 19:15 ]Przejechałem dzisiaj 101 km, tyle że autem.Zirkau pisze:Przejedź 100 km w gaciach bez pampersa i w przepoconej, zasolonej koszulce bawełnianej i zmienisz zdanie.
[ Dodano: 2012-09-09, 16:52 ]
Bracie Steppenwolf, to nie moje słowasteppenwolf pisze:BRAcie MIH, to nie moje słowa.

Ciekawa w ogóle sytuacja, że nie wiadomo co się stało. Może chwilowo się mózg mu wyłączył? Moja siotra tak miała kilka razy. Ot idzie i nagle jak by ktoś ją wyłączył. 3 sekundy później wstaje i nie pamięta co się działo. Lekarze nic nie zdiagnozowali, nawet rezonansem magnetycznym.
A patrząc na zakres obrażeń musiał się ciepnąć o coś z niezłą prędkością jak na rower. (moze być suma prędkości ale to dotyczy zderzenia centralnego a nie tylko wytrącenia z równowagi). Fakt ten sugeruje chociażby tylko ten cytat:
". Styl jazdy po prostu sportowy, a więc kask, rękawiczki z długimi palcami i zbroja byłaby już wskazana. byle tylko nie wpadał na innych.
A patrząc na zakres obrażeń musiał się ciepnąć o coś z niezłą prędkością jak na rower. (moze być suma prędkości ale to dotyczy zderzenia centralnego a nie tylko wytrącenia z równowagi). Fakt ten sugeruje chociażby tylko ten cytat:
i dane z komputera pokładowego?Tego dnia nogi były mocne. Mogłyby wykręcić o wiele więcej
Ze strony tego gościa wynika że w ogóle prędkość średnia jaką się porusza to 23.50 km/h - to przestaje mi być go żal. jest po prostu "jednym z tych co rozjeżdżają w parku babcie z wózkiem dziecięcymprędkość średnia: 26.01 km/h,
prędkość maks: 37.00 km/h

Średnia? Jesli jeżdże samochodem z prędkością około 100-120 km w normalnym ruchu miasto-miasto (tak jak większość tj. nie wyprzedzam, nie tarasuję), to komp. pokładowy pokazuje mi prędkość średnią na poziomie 60-70 kmh, wyjątkiem jest średnia z autostrady, gdzie przez 150 km trasy jadę z niemal stałą prędkością.kubush pisze:Bez przesady... szybkość 23.50 km/h nie jest kosmiczna... ja tyle jadę bez pedałowania jak mnie pies ciągnie na rowerze...
Na rowerze podobnie. By utrzymać średnią na poziomie 23 kmh to przelotówki muszą być powyżej 30-35 kmh. A to jest prędkość przy której już mozna się zdrowo potłuc.
- kamykus
- Posty: 700
- Rejestracja: 25 gru 2011, 19:47
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
- Tytuł użytkownika: Leśny Dziad
- Płeć:
Parę dni temu spotkałem kolegę który miał kask za 450zł, wywrócił się przy 35km/h
Kask się rozpadł a kawałek plastiku wbił się w głowę. Miałem kupić kask, ale teraz to już nie wiem ile trzeba by na niego wydać żeby faktycznie uratował życie przy upadku.
Kask się rozpadł a kawałek plastiku wbił się w głowę. Miałem kupić kask, ale teraz to już nie wiem ile trzeba by na niego wydać żeby faktycznie uratował życie przy upadku.
"Nie cierpię mojego rozdwojenia jaźni, jest świetne"
- BRAT_MIH
- Posty: 352
- Rejestracja: 21 sty 2011, 17:29
- Lokalizacja: Szczecin
- Gadu Gadu: 5219235
- Tytuł użytkownika: Mihu
- Płeć:
Mogła się rozpaść czaszka :/ Te droższe są lepiej wentylowane. Wycinając więcej styropianu trzeba pozostałość wzmocnić odpowiednio i to zwiększa koszty.Kask się rozpadł a kawałek plastiku wbił się w głowę.
"Nie ma nikt na świecie domu jak my mamy, jest zielony latem , zimą śnieżnobiały, mamy dach z gałęzi, z mchu miękkiego łóżko, lampą jest nam księżyc ponad leśną dróżką. Idą, idą leśni, kompas mają z gwiazd ... "
Szosowcy, nawet amatorzy, miewają średnie powyżej 30 km/godz. Sam, za dobrych lat, wykręciłem kiedyś w pojedynkę na trasie W-wa - G. Kalwaria - W-wa 33 km średniej (w tym przejazd przez miasto). Nic więc dziwnego, że nie dajemy się spychać na "ścieżki rowerowe" które tak naprawdę są dobre dla matek z dziećmi. Rowery (szosowe) wymagają dobrych szos!!!Ze strony tego gościa wynika że w ogóle prędkość średnia jaką się porusza to 23.50 km/h - to przestaje mi być go żal. jest po prostu "jednym z tych co rozjeżdżają w parku babcie z wózkiem dziecięcym"
Te średnie dla różnego rodzaju tras i stylu jazdy będą się różnić, ale nawet krótkie wolniejsze odcinki bardzo tę średnią obniżają. 23 km/godz. jest łatwe do utrzymania nawet w mieście, poza godzinami szczytu, rzecz jasna.Zirkau pisze:By utrzymać średnią na poziomie 23 kmh to przelotówki muszą być powyżej 30-35 kmh.
Zapewne wbił się niegroźnie kawałek zewnętrznej skorupy. Ale kask, mimo iż się rozpadł swoje zadanie spełnił. Chodzi nie tylko o bezpośrednią ochronę przed urazami zewnętrznymi, lecz także o amortyzację. Stąd powszechnym materiałem konstrukcyjnym jest styropian.Kask się rozpadł a kawałek plastiku wbił się w głowę.
ale to juz jazda sportowa. i szosowcy chyba "od zawsze" jeździli w kaskach. Szczególnie malownicze są niektóre kraksy w peletonie.RBT pisze: Szosowcy, nawet amatorzy, miewają średnie powyżej 30 km/godz.
Ale kask, mimo iż się rozpadł swoje zadanie spełnił. Chodzi nie tylko o bezpośrednią ochronę przed urazami zewnętrznymi, lecz także o amortyzację. Stąd powszechnym materiałem konstrukcyjnym jest styropian.[/quote]Kask się rozpadł a kawałek plastiku wbił się w głowę.
Dobrze jest gdy kasku to co ma pękać, pęka ale nie rozpada się zbyt łatwo. Ogólnie się uważa, że po większej kraksie, gdy kask swoje zadanie spełnił, mimo że wyglada dobrze nalezy i tak uznać go za rozbity. Zewnętrzna powłoka może po prostu dobrze wyglądać ale wewnętrznie juz jest zepsuty.
Amatorzy, na wyścigach tak. Ale wynikało to z narzuconych przez PZKol przepisów. Na treningach jeździli już bez kasków. Szczególnie długotrwały opór stawiali zawodowcy. UCI kilkukrotnie próbowała przeforsować zmianę przepisów i narzucić konieczność używania kasków podczas wyścigów. Dopiero po tragicznej śmierci Kivilieva udało się przepisy zmienić. A i tak nie do końca - zawodowcy wywalczyli pewne odstępstwo zezwalające na zdjęcie kasku na kilka (chyba pięć) kilometrów przed metą, gdy ta poprzedzona jest długim podjazdem.
- Dragonfly
- Posty: 313
- Rejestracja: 06 wrz 2010, 20:53
- Lokalizacja: Mazowsze
- Tytuł użytkownika: Sceptyk
- Płeć:
Bracie Mihu ! Ledwo usiadłem przed kompem i wszedłem na forum - już się ubawiłem !
Zapewniam Cię, że zrobiłem niejedną setkę km (w jednym przebiegu) bez pampersa (jak żyję nie używałem) i w bawełnianej koszulce. Owszem często zasolonej, ale czy z termoaktywnej sól zawarta w pocie paruje ? Z moich - nie, są tak samo zasolone, jak bawełniane...
Zresztą, częściej niż pupcia, bolały mnie nadgarstki lub dłonie.
Z tym, że jeżdżę po polnych drogach, gruntówkach, lasach a z rzadka po asfalcie, preferuję ciekawe miejsca raczej niż przebieg, czy średnia prędkość. Stąd często z roweru zsiadam, kawałkami rower prowadzę, więc pupcia mi odpoczywa. Po dwudziestu kilometrach pedałowania asfaltówką chce mi się rzygać z nudów. Przy takim stylu uprawiania cyklingu nie widzę potrzeby ani używania kasku, ani stosowania jakiegoś ekstra ubioru rowerowego. Dla mnie rower to wolność wyboru drogi i łatwość dotarcia do interesujących miejsc a nie rodzaj siłowni na wolnym powietrzu.
Oczywiście, w innej sytuacji są "szosowcy", jeżdżący relatywnie szybko, po asfalcie i w ruchu drogowym.
Zapewniam Cię, że zrobiłem niejedną setkę km (w jednym przebiegu) bez pampersa (jak żyję nie używałem) i w bawełnianej koszulce. Owszem często zasolonej, ale czy z termoaktywnej sól zawarta w pocie paruje ? Z moich - nie, są tak samo zasolone, jak bawełniane...
Zresztą, częściej niż pupcia, bolały mnie nadgarstki lub dłonie.

Z tym, że jeżdżę po polnych drogach, gruntówkach, lasach a z rzadka po asfalcie, preferuję ciekawe miejsca raczej niż przebieg, czy średnia prędkość. Stąd często z roweru zsiadam, kawałkami rower prowadzę, więc pupcia mi odpoczywa. Po dwudziestu kilometrach pedałowania asfaltówką chce mi się rzygać z nudów. Przy takim stylu uprawiania cyklingu nie widzę potrzeby ani używania kasku, ani stosowania jakiegoś ekstra ubioru rowerowego. Dla mnie rower to wolność wyboru drogi i łatwość dotarcia do interesujących miejsc a nie rodzaj siłowni na wolnym powietrzu.
Oczywiście, w innej sytuacji są "szosowcy", jeżdżący relatywnie szybko, po asfalcie i w ruchu drogowym.
Odszedł Jon Lord, jeden z największych herosów rocka, mistrz organów Hammonda. Ku pamięci - http://tinyurl.com/yzbkwyk
Mistyk wystygł, wynik - cynik...
Mistyk wystygł, wynik - cynik...