Życie w dziczy
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
Życie w dziczy
Ostatnio rozmyślałem czy jest możliwe w Polsce żyć z dala od tego wszystkiego, zaszyć się i mieszkać w dziczy, co wy myślicie na ten temat? Czy to jest jeszcze możliwe w naszym kraju?
Dzika Kuchnia http://www.youtube.com/channel/UCK48Eox ... Oyg/videos
Jest możliwe, nawet w lesie niedaleko mojego domu kiedyś w ten sposób żył pewny pan. Z tego co wiem to za młodych lat siedział w więzieniu a kiedy wyszedł został sam bez niczego. Mieszkał w ziemiance pozostałem po dawnym gospodarstwie, kiedyś nawet z kolegami poszliśmy do niego żeby zrobił nam łuki okazał się bardzo miły i zaprosił do swojej ziemianki i pokazał co i jak z tym łukiem. Z tego co wiem to obecnie maluje obrazy naścienne i żyje normalnie, czasem nawet go widuje jak jedzie rowerem do lasu.
W naszym kraju 'w dziczy' raczej ciężko, mieszkać w lasku można, ale już nic nie upolujesz legalnie, na rybki też nie można bez karty zostaje zielsko na cały rok. Chyba, że ktoś jest ryzykantem. Życie w dziczy wyobrażam sobie prędzej gdzieś na Syberii, bo tam nikogo nie obchodzi będziesz obchodził, albo przynajmniej trudniej się na kogoś natknąć (w końcu trochę tych kilometrów jest).
- puchalsw
- Posty: 1742
- Rejestracja: 07 lis 2009, 13:36
- Lokalizacja: Zielona Białołęka
- Tytuł użytkownika: Skandynawski Oprawca
- Płeć:
Kiedy rozpoczyna się merytoryczną dyskusję, na temat hipotetycznej sytuacji należy dokładnie określić co będzie jej przedmiotem. Należy określić warunki brzegowe, ograniczenia, uwarunkowania, itd.
Rzuciłeś temat z cyklu "Global survival" (już tutaj dokładnie omawiany). Nie wyjaśniając dokładnie o co ci chodzi, zostawiasz pole do bezładnej, i chaotycznej dyskusji.
Co rozumiesz przez "czy jest możliwe w Polsce żyć z dala od tego wszystkiego, zaszyć się i mieszkać w dziczy"?
Czy masz na myśli ukrycie się, zaszycie się, i minimalny kontakt z cywilizacją, ale przy korzystaniu w pewnym zakresie z jej dobrodziejstw? Czyli taki model "traperski"; Mieszkamy w jakiejś głuszy, ale od czasu do czasu dokonujemy aprowizacji, mamy jakiś "nieokreślony" miesięczny dochód, źródło utrzymania, który umożliwia nam zakup podstawowych materiałów, żywności, itd...
Czy może chodziło ci o kompletne odcięcie się od cywilizacji, znajomych, naszego środowiska, otoczenia, rodziny? Pełna samowystarczalność, bez dostępu do jakichkolwiek źródeł utrzymania, i utrzymywanie się ze zbieractwa, czy prymitywnego rolnictwa?
Rzuciłeś temat z cyklu "Global survival" (już tutaj dokładnie omawiany). Nie wyjaśniając dokładnie o co ci chodzi, zostawiasz pole do bezładnej, i chaotycznej dyskusji.
Co rozumiesz przez "czy jest możliwe w Polsce żyć z dala od tego wszystkiego, zaszyć się i mieszkać w dziczy"?
Czy masz na myśli ukrycie się, zaszycie się, i minimalny kontakt z cywilizacją, ale przy korzystaniu w pewnym zakresie z jej dobrodziejstw? Czyli taki model "traperski"; Mieszkamy w jakiejś głuszy, ale od czasu do czasu dokonujemy aprowizacji, mamy jakiś "nieokreślony" miesięczny dochód, źródło utrzymania, który umożliwia nam zakup podstawowych materiałów, żywności, itd...
Czy może chodziło ci o kompletne odcięcie się od cywilizacji, znajomych, naszego środowiska, otoczenia, rodziny? Pełna samowystarczalność, bez dostępu do jakichkolwiek źródeł utrzymania, i utrzymywanie się ze zbieractwa, czy prymitywnego rolnictwa?
F..k it, I'll Do It Myself!
-
- Posty: 5
- Rejestracja: 22 gru 2010, 17:08
- Lokalizacja: Mazury
- Tytuł użytkownika: Piroman
- Płeć:
Strasznie ogólne pytanie.
Jeżeli chodzi o alienację od ludzi, cywilizacji oraz samowystarczalność w tej sytuacji to wydaje mi się że w Polsce to niemożliwe.
Nawet jeżeli udało by Ci się znaleźć miejsce na uboczu to w końcu byś kogoś spotkał a całkiem możliwe że wtedy by się rozniosło że jakiś "czubek" mieszka w lesie i odpowiednie służby by się pojawiły.
Kolejną sprawą jest zdobywanie pożywienia i wody. To też jest problem na dłuższą metę.
Jeżeli chodzi o alienację od ludzi, cywilizacji oraz samowystarczalność w tej sytuacji to wydaje mi się że w Polsce to niemożliwe.
Nawet jeżeli udało by Ci się znaleźć miejsce na uboczu to w końcu byś kogoś spotkał a całkiem możliwe że wtedy by się rozniosło że jakiś "czubek" mieszka w lesie i odpowiednie służby by się pojawiły.
Kolejną sprawą jest zdobywanie pożywienia i wody. To też jest problem na dłuższą metę.
i to ogrodzony, choć i tak przejdą jacyś idiociemilw641 pisze:Żeby w tych czasach żyć w spokoju w lesie to by chyba trzeba posiadać swój kawałek lasu.

temat ciekawy, więc też coś powiem.
Są ludzie co żyją w lesie i mają swoje domki własne wykonane i bez prądów itp... tyle, że problem w tym, że sami nie możemy sobie nic zrobić, ognisk nie można palić bez zgody, nie ma większych skrawków lasu chyba, że Bieszczady.
- thrackan
- Posty: 911
- Rejestracja: 16 cze 2009, 03:38
- Lokalizacja: Warszawa
- Gadu Gadu: 2123627
- Tytuł użytkownika: Manufaktura strużyn
- Płeć:
- Kontakt:
Takie coś chyba widziałem w Bieszczadach w tym roku. Kobieta, mężczyzna, na oko pięcioletnia dziewczynka, i około roczny bobas. Bytowali w domku zaszytym w jednej z górskich dolin, niewidoczni ze szlaków. Ich ubrania były mocno hipisowskie w stylu. Częściowo pewnie wykonane samodzielnie. Trafiliśmy na nich przypadkowo - z ekipą szliśmy strumieniem, bo po brzegu bez maczety się nie dało w rozsądnym tempie. W pewnym momencie trafiliśmy na mostek i wąską ścieżkę. Idąc nią, trafiliśmy właśnie do ostoi owej rodziny. Widać było w ich oczach mieszankę strachu, nieufności i ciekawości. Zezwolili nam na przejście przez teren ich gospodarstwa, prosząc grzecznie o opuszczenie owej dolinki. Przez krzaki widziałem niewielki drewniany dom z blaszanym kominem, otoczony starymi, rozłożystymi drzewami owocowymi i zagonami upraw. Nie wiem, czy utrzymywali z kimś kontakt. Nie widziałem u nich samochodu, ani motocykla.puchalsw pisze:Czy może chodziło ci o kompletne odcięcie się od cywilizacji, znajomych, naszego środowiska, otoczenia, rodziny? Pełna samowystarczalność, bez dostępu do jakichkolwiek źródeł utrzymania, i utrzymywanie się ze zbieractwa, czy prymitywnego rolnictwa?
Ostatnio zmieniony 28 gru 2010, 20:25 przez thrackan, łącznie zmieniany 1 raz.
Kilka zdjęć: http://www.23hq.com/thrackan/album/list
soohy, co Ty wygadujesz.. thrackan mówi o rodzinie, która z własnej nieprzymuszonej woli osiadła w zacisznym miejscu, a Ty wyskakujesz z opowieścią Niedźwiadka o jakimś zdziczałym w wyniku losowych zdarzeń dziwaku.
A i mi się marzy, żeby pewnego dnia zamieszkać nie w odosobnieniu, ale w cichym, dalekim od hałasu, spokojnym, bezpiecznym miejscu w domu z bali. Ależ się rozmarzyłem.
Nie jest raczej możliwe kompletne odcięcie się od cywilizacji, szczególnie tutaj, gdzie lasy stopniowo się kurczą i nie ma już stosunkowo rozległych obszarów zalesionych.
Pozdrawiam, Leszek
A i mi się marzy, żeby pewnego dnia zamieszkać nie w odosobnieniu, ale w cichym, dalekim od hałasu, spokojnym, bezpiecznym miejscu w domu z bali. Ależ się rozmarzyłem.
Nie jest raczej możliwe kompletne odcięcie się od cywilizacji, szczególnie tutaj, gdzie lasy stopniowo się kurczą i nie ma już stosunkowo rozległych obszarów zalesionych.
Pozdrawiam, Leszek
- JakubJ152
- Posty: 43
- Rejestracja: 24 gru 2010, 20:49
- Lokalizacja: 45 km. od Torunia.
- Gadu Gadu: 337337
- Tytuł użytkownika: Początkujący
- Płeć:
No właśnie każdy by chciał mieszkać tak "bezproblemowo" ,no ale ten "luksus" bez prądu pewnie z wodą też ciężko. Nawet nie wiesz co się w świecie dzieje jak nie pójdziesz do innego domu 

Więc póki w nas ten serca czas niech szumi nam zielony las.
Zielone myśli w głowie miej, marzenia rozśpiewane.
Żyj tak jak chcesz i umiesz żyć, pozwól swej duszy dalej śnić
i do przodu śmiało idź, sam jest sobie panem"
Zielone myśli w głowie miej, marzenia rozśpiewane.
Żyj tak jak chcesz i umiesz żyć, pozwól swej duszy dalej śnić
i do przodu śmiało idź, sam jest sobie panem"
- thrackan
- Posty: 911
- Rejestracja: 16 cze 2009, 03:38
- Lokalizacja: Warszawa
- Gadu Gadu: 2123627
- Tytuł użytkownika: Manufaktura strużyn
- Płeć:
- Kontakt:
Jeżeli nie zakładamy budowania i wyposażania domu tylko z użyciem prostych narzędzi i okolicznych materiałów - można przecież kupić baterie słoneczne. Powinny pozwolić na luksus oświetlenia domu w razie potrzeby, zasilenie radia (to zawsze warto mieć - dla ostrzeżeń i zaleceń w razie katastrof i klęsk żywiołowych). Do tego podpowierzchniowa pompa ciepła, studnia z mechaniczną pompą oraz żurawiem lub kołowrotem i można żyć całkiem komfortowo bez podpięcia do mediów.JakubJ152 pisze:No właśnie każdy by chciał mieszkać tak "bezproblemowo" ,no ale ten "luksus" bez prądu pewnie z wodą też ciężko. Nawet nie wiesz co się w świecie dzieje jak nie pójdziesz do innego domu
Kilka zdjęć: http://www.23hq.com/thrackan/album/list
Hej! Ciekawy temat. Moim zdaniem są dwie szkoły życia na własną rękę. Pierwszą jest całkowite utrzymanie się z natury i bez prądu, czyli zdobywanie pożywienia przez polowanie, rybołówstwo, czerpanie wody z jeziora bądź z rzeki oraz skromną uprawę, zbieractwo i bytowanie w zbudowanym przez siebie schronieniu. W naszym kraju nie możliwe.
Druga szkoła polega na wykorzystaniu udogodnień techniki i jest jak najbardziej realna do zrealizowania z odpowiednią ilością funduszy.
Mam tu na myśli dom w lesie z dostępem do rzeki albo jeziora, studnię głębinową, panele słoneczne wraz z generatorem wiatrowym i akumulatorami, oraz ekologiczną toaletę. Wielu ludzi żyje tak min. w kanadzie. Mają oczywiście pick-up'a i skuter śnieżny, oraz strzelby i amunicję.
Żyje tak między innymi Les Stroud którego mam nadzieje nie muszę nikomu na tym forum przedstawiać.
Tu link do dokumentu jak mu się to udało.
[Oczywiście sami sobie znajdziecie kolejne częsci:)]
Co do metody pierwszej polecam zobaczyć film "Alone in the wilderness" do którego link
"mogę wysłać na PW, bo wczoraj było głośno o linkach do torrentów/RS/chomików, a nie chcę dostać ostrzeżenia
"
http://chomikuj.plxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Edited by A.P.
Druga szkoła polega na wykorzystaniu udogodnień techniki i jest jak najbardziej realna do zrealizowania z odpowiednią ilością funduszy.
Mam tu na myśli dom w lesie z dostępem do rzeki albo jeziora, studnię głębinową, panele słoneczne wraz z generatorem wiatrowym i akumulatorami, oraz ekologiczną toaletę. Wielu ludzi żyje tak min. w kanadzie. Mają oczywiście pick-up'a i skuter śnieżny, oraz strzelby i amunicję.
Żyje tak między innymi Les Stroud którego mam nadzieje nie muszę nikomu na tym forum przedstawiać.
Tu link do dokumentu jak mu się to udało.
[Oczywiście sami sobie znajdziecie kolejne częsci:)]
Co do metody pierwszej polecam zobaczyć film "Alone in the wilderness" do którego link
"mogę wysłać na PW, bo wczoraj było głośno o linkach do torrentów/RS/chomików, a nie chcę dostać ostrzeżenia

http://chomikuj.plxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Edited by A.P.
Ostatnio zmieniony 29 gru 2010, 07:30 przez Shiv, łącznie zmieniany 2 razy.
Moje pytanie tyczy się bardziej żeby przeżyć bez techniki,prądu,zakupów itp .Woda? od tego są strumienie,rzeki myślę że z tym kłopotu by nie było, gorzej z jedzeniem ze zbieractwa trudno wyżyć a łowienie i polowania są nie legalne ale jak mus to był by mus...Tak jak ludzie bezdomni żyją w mieście są i tacy co żyją w lesie więc w teorii to jest możliwe. Jedyne u nas tereny do takiego życia go góry lub mazury w innych częściach kraju to było by bardzo trudne moim zdaniem.
Dzika Kuchnia http://www.youtube.com/channel/UCK48Eox ... Oyg/videos
W teorii już też odpada. W lesie nie znajdziesz takiej ilości jedzenia jak w mieście. w lesie nie znajdziesz takiego schronienia przed zimnem jak w mieście, w lesie nie znajdziesz tyle ubrań jak w mieście. - a prawdopodobnie będą Cię ganiać jeszcze bardziej, szczególnie jak zaczniesz polować - czyli kraść nie swoją zwierzynę.Prawokrwi pisze:Tak jak ludzie bezdomni żyją w mieście są i tacy co żyją w lesie więc w teorii to jest możliwe.
Żeby stworzyć ekosystem leśny, który utrzyma człowieka, żyjącego jak w neolicie, trzeba posiadać minimum kilkaset hektarów prywatnego, ogrodzonego lasu. A w efekcie otrzymuje się warunki ledwo umożliwiające przetrwanie.
W Polsce nie ma terenów bezpańskich, dziczy, którą można ot tak sobie zająć i użytkować według własnego widzimisię.
Ze względu na kurczącą się powierzchnię lasów również nie wchodzi w grę masowe zakładanie tam "gospodarstw domowych w głuszy leśnej". Chcesz jeden z drugim mieszkać w lesie? Skończ leśnictwo i idź pracować jako leśniczy. Alternatywą jest zakup działki leśnej z możliwością zabudowy - nie ma takich wiele, ale zawsze coś się znajdzie. Ino nie będzie to raczej w środku puszczy, i przez drzewa i tak będzie widać zabudowania sąsiada, o słuchaniu tej samej muzyki, której i on aktualnie słucha nie wspominając. No chyba, że stać nas działkę o powierzchni liczonej w hektarach...
W Polsce nie ma terenów bezpańskich, dziczy, którą można ot tak sobie zająć i użytkować według własnego widzimisię.
Ze względu na kurczącą się powierzchnię lasów również nie wchodzi w grę masowe zakładanie tam "gospodarstw domowych w głuszy leśnej". Chcesz jeden z drugim mieszkać w lesie? Skończ leśnictwo i idź pracować jako leśniczy. Alternatywą jest zakup działki leśnej z możliwością zabudowy - nie ma takich wiele, ale zawsze coś się znajdzie. Ino nie będzie to raczej w środku puszczy, i przez drzewa i tak będzie widać zabudowania sąsiada, o słuchaniu tej samej muzyki, której i on aktualnie słucha nie wspominając. No chyba, że stać nas działkę o powierzchni liczonej w hektarach...
powierzchnia lasów ulega zmniejszeniu - ten zapis jest nie precyzyjny. Powierzchnia lasow ulega rozdrobnieniu. Owszem zalesia się całkiem sporo, ale to tworzy małe enklawy leśne, a nie dużą jednorodną powierzchnię pozwalającą na "odcięcie od świata".
Zycie w dziczy: zamieszkać na Dworcu Centralnym w Warszawie... to jest survival.
Zycie w dziczy: zamieszkać na Dworcu Centralnym w Warszawie... to jest survival.
- thrackan
- Posty: 911
- Rejestracja: 16 cze 2009, 03:38
- Lokalizacja: Warszawa
- Gadu Gadu: 2123627
- Tytuł użytkownika: Manufaktura strużyn
- Płeć:
- Kontakt:
Poczekaj, aż skończą remont - zerknij tu: http://www.nbi.com.pl/warszawa-spor-o-d ... centralny/ i tu: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/51,3 ... .html?i=10 .Zirkau pisze:Zycie w dziczy: zamieszkać na Dworcu Centralnym w Warszawie... to jest survival.

Kilka zdjęć: http://www.23hq.com/thrackan/album/list
- Hiskiasz
- Posty: 273
- Rejestracja: 29 gru 2010, 19:44
- Lokalizacja: Poznań
- Tytuł użytkownika: Rafał
- Płeć:
Myślę, że wiele obszarów województwa zachodniopomorskiego by się nadawało. Myślę, że to niedoceniany turystycznie obszar. Wystarczy spojrzeć na mapę Polski i od razu widać, że to województwo oraz jeszcze Lubuskie to jedne z największych obszarów leśnych w Polsce. Najbardziej zalesione są obszary jakie przed wojną należały do Niemiec. Odnoszę wrażenie, że na podstawie obszarów lasów mógłbym nawet granicę przedwojenną wyrysować.Prawokrwi pisze:Jedyne u nas tereny do takiego życia go góry lub mazury w innych częściach kraju to było by bardzo trudne moim zdaniem.
Co do kompletnego życia w dziczy, to też kiedyś o tym myślałem i czasami nad tym rozmyślam. Zadaję sobie jednak pytanie czemu to ma służyć. Jakiś czas temu pojeździłem sobie po zachodniopomorskim patrząc za potencjalnym miejscem na gospodarstwo nazwijmy to prawie samowystarczalne i np. w gminie Borne Sulinowo można kupić 1 ha ziemi i mieć z automatu pozwolenie na budowę siedliska (dzwoniłem osobiście do gminy by to potwierdzić). Dla porównania w sąsiedniej gminie Czaplinek potrzeba już 19 ha aby móc stawiać gospodarstwo. Myślę, że mając jakieś 4-10 ha ziemi gdzieś na uboczu można legalnie sobie pożyć w bliskim kontakcie z naturą, będąc prawie samowystarczalnym. Czy pełna samowystarczalność jest aż tak ważna?
Mając łąkę, można się z niej jakoś żywić, przynajmniej częściowo (pytanie jak żyje np. Łukasz Łuczaj). Można sobie jakiś staw zrobić, czy nawet posadzić kawałek własnego lasu, albo zrobić sad owocowy. Ziemia rolna póki co nie jest aż taka droga w Polsce. Można sobie wykopać studnię i mieć jakieś własne źródło energii. Choć tu nie jestem taki pewien czy nasz monopolista energetyczny by nam na to pozwolił. Zawsze pozostaje jednak kwestia np. paliwa w tym paliwa do traktora, bo sami ziemi orać raczej nie będziemy, utrzymania samochodu, szkoły dzieci (książki itp.) jednak lekarstw co jakiś czas też. Sami wszystkiego też nie wyprodukujemy. Więc jakieś źródło dochodu musi być jednak.
Zawsze trzeba jednak pytać o cel takiej operacji. Moją motywacją jeśli bym się załóżmy na takie coś zdecydował jest hmmm a właściwie to jest kilka motywacji. Jedną z nich jest własna żywność, by nie musieć jeść tego dziadostwa ze sklepów. Inna rzecz to taka, że mnie osobiście przygniata miasto i jego szlańczy bieg. Ma to wpływ na zdrowie na pewno też.
Ale dobra można sobie pomarzyć. Znając życie, to większość żon survivalowców szybko by swoim mężom wybiło takie pomysły z głowy (wliczając w to moją własną) haha.
Survival to sztuka przetrwania w przyrodzie, ale to czy przetrwamy ostatecznie zależy od Wszechmogącego Stwórcy i Pana tej przyrody (Psalm 121)
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html
-------
www: http://rafaldlugosz.prv.pl/ZD/ZD.html