Witam,
Mam zamiar dojeżdżać rowerem na dystansie ok 25km, niezależnie od pogody (pomijam jakieś ekstremalne ulewy, czy śnieżyce)
Mam problem z właściwym doborem ubioru w zimniejsze dni.
Przegrzewam się momentalnie (koszulka jest mokra w 5 min)
Nie potrafię się ubrać.
Jednocześnie chciałbym uniknąć wydatków na super sportowe ciuchy.
Ponadto muszę także jakoś zabezpieczyć się przed deszczem.
Jakich używać butów? (Nie mam SPD-ków).
Może ktoś z Was jeździ cały rok i ma doświadczenie?
Z góry dzięki za pomoc
Dojazd rowerem do pracy
Moderatorzy: Morg, GawroN, thrackan, Abscessus Perianalis, Valdi, Dąb, puchalsw
- Ewald
- Posty: 39
- Rejestracja: 13 wrz 2010, 09:59
- Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki
- Tytuł użytkownika: Jam jest hardkor
- Płeć:
Dojazd rowerem do pracy
It's not easy facin' up when your whole world is black
- Młody
- Posty: 898
- Rejestracja: 01 sty 2009, 19:19
- Lokalizacja: Tychy
- Gadu Gadu: 9281692
- Płeć:
- Kontakt:
No niestety bez wydatków się nie obejdzie. Nie ubieraj wełnianych koszulek, ten materiał nie odprowadza potu. Odzież termoaktywna to minimum żeby w miarę komfortowo śmigać na rowerze, i nie przejmuj się tym, że w obcisłych spodniach i bluzie będziesz wyglądał jak pedał, ma być ciepło i wygodnie. Pierwsza warstwa jest najważniejsza. Dalej to już tylko ocieplenie i warstwa ochronna przed warunkami atmosferycznymi. Co do butów to nie pomogę, śmigam w spd, ale na bank coś za kostkę. Śnieg w butach to najgorszy syf jaki może być poza ciepłą wódką i zimną kobietą
Forum to nie agencja towarzyska-NIE DOGODZIMY KAŻDEMU !
Życie należy przeżyć tak, aby gołębie przelatujące nad Twoim grobem zesrały się z wrażenia.
https://www.fasttrans.com.pl/
Życie należy przeżyć tak, aby gołębie przelatujące nad Twoim grobem zesrały się z wrażenia.
https://www.fasttrans.com.pl/
0. 7. ciuchy na zmianę i prysznic w pracy
1. nie za grubo a w pełni. (czapka, rękawiczki, buff/balaclava ) - rozgrzejesz się w drodze, ale ciuchy mają chronić przed wychłodzeniem.
2. nie przewiewne a oddychające - soft
3. wełna jest dobra, ale w nowoczesnej tkaninie.
4. długi rękaw nogi, ręce.
5. Tułów chroniony dodatkową kamizelką.
6. krótkie stuptuty wskazane, by nie brać wody do butów.
7. ciuchy na zmianę i prysznic w pracy
8. nie bierz nic na plecy - mają oddychać - plecak, torba na bagażniku (np. w sakwie).
Nie ma sensu ciepły polar i gołe dłonie - chyba że lubisz na starość powykręcane palce. Rękawiczki pełne w okresie jesionne-zimowo-wczesnowiosennym.
1. nie za grubo a w pełni. (czapka, rękawiczki, buff/balaclava ) - rozgrzejesz się w drodze, ale ciuchy mają chronić przed wychłodzeniem.
2. nie przewiewne a oddychające - soft
3. wełna jest dobra, ale w nowoczesnej tkaninie.
4. długi rękaw nogi, ręce.
5. Tułów chroniony dodatkową kamizelką.
6. krótkie stuptuty wskazane, by nie brać wody do butów.
7. ciuchy na zmianę i prysznic w pracy
8. nie bierz nic na plecy - mają oddychać - plecak, torba na bagażniku (np. w sakwie).
Nie ma sensu ciepły polar i gołe dłonie - chyba że lubisz na starość powykręcane palce. Rękawiczki pełne w okresie jesionne-zimowo-wczesnowiosennym.
- Ewald
- Posty: 39
- Rejestracja: 13 wrz 2010, 09:59
- Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki
- Tytuł użytkownika: Jam jest hardkor
- Płeć:
Dzięki,
Jest się gdzie ogarnąć więc spoko
Zimy raczej ostatnio u nas łagodne- przy -10 i śniegu po kostki to sobie raczej odpuszczę.
Dzięki za pomoc.
Ile km wg was dziennie można dojeżdżać żeby się nie zajechać?
Słyszałem o ludziach którzy latają po 40km
Jest się gdzie ogarnąć więc spoko

Zimy raczej ostatnio u nas łagodne- przy -10 i śniegu po kostki to sobie raczej odpuszczę.
Dzięki za pomoc.
Ile km wg was dziennie można dojeżdżać żeby się nie zajechać?
Słyszałem o ludziach którzy latają po 40km
It's not easy facin' up when your whole world is black
- Młody
- Posty: 898
- Rejestracja: 01 sty 2009, 19:19
- Lokalizacja: Tychy
- Gadu Gadu: 9281692
- Płeć:
- Kontakt:
Tu już zależy od kondycji i samozaparcia, ja śmigałem dziennie po 25-35 km było git, ostatnio miesiąc nie jeździłem i po 20 km myślałem, że płuca wypluje. Znam osobników co potrafią dziennie po 40 km w 1 stronę jechać i pracować fizycznie 10 godzin i wracać kolejne 40 do domu. Wiadomo początki są trudne, ale do wszystkiego da sięprzyzwyczaić. Twardym trza być, a nie miętkim icon_twisted
Forum to nie agencja towarzyska-NIE DOGODZIMY KAŻDEMU !
Życie należy przeżyć tak, aby gołębie przelatujące nad Twoim grobem zesrały się z wrażenia.
https://www.fasttrans.com.pl/
Życie należy przeżyć tak, aby gołębie przelatujące nad Twoim grobem zesrały się z wrażenia.
https://www.fasttrans.com.pl/
- Kopek
- Posty: 1059
- Rejestracja: 10 mar 2009, 11:00
- Lokalizacja: Z największej dziury
- Tytuł użytkownika: TRAMPek łikendowy
- Płeć:
Jeździłem swego czasu rowerem 25km w jedną stronę do pracy w biurze.
Ciuchy:
Do jazdy używałem tych "co na codzień". Po dziesięciu minutach drałowania robi się gorąco więc nie można się za ciepło ubierać. Trzeba jednak pamiętać, że czasami pęka guma więc trzeba się zabezpieczyć. Cytując klasyka kabaretu "najgorszy jest wiatr". Rękawiczki to dobry pomysł. Na miejscu pracy prysznic czy obmycie (ja nie miałem prysznica) i ciuchy do pracy. Dodatkowo trzeba mieć coś na zapas w trasie.
Rower:
Przy 50km dziennie bardzo szybko zużywają się opony, dętki i cały mechanizm (zębatki itd.) Opony trzeba sobie kupić i zawiesić na kołku w piwnicy; min. 2 szt. Dętki i cały zestaw do klejenia wozić ze sobą.
Czas:
Dojazd wychodził mi w granicach 1-1,5h. Jeżeli wiało w twarz jechało się ciężko ale z czasem przywykłem. Powroty z reguły były dłuższe. Zwiedzałem okolice jeżdżąc objazdami. Raz czy dwa wracając w piątek zostałem po drodze na nocny biwak i wróciłem dnia następnego.
Psy:
Woziłem przy ramie, pod rękom długą pompkę rowerową. Parę mniejszych kundli dostało po łbie. Nie powiem pokutowało ale pompkę połamałem
. Najgorsze są watahy. Prowodyrami są właśnie te małe kundle. Jeżeli chodzi o większe sztuki puszczane samopas każdego ranka to warto się zatrzymać i odwiedzić właścicieli. Jeżeli nie postukuje informować odpowiednie służby.
Pierwszego razu jak dojechałem myślałem, że wezmę urlop na żądanie
. Ale jakoś się pozbierałem i każdy następny raz był już lepszy. Z jazdy miałem niezłą frajdę i satysfakcję. Na forum jest parę moich wypowiedzi i relacji w tym temacie. Jak mi się coś jeszcze ważnego przypomni to napiszę
Ciuchy:
Do jazdy używałem tych "co na codzień". Po dziesięciu minutach drałowania robi się gorąco więc nie można się za ciepło ubierać. Trzeba jednak pamiętać, że czasami pęka guma więc trzeba się zabezpieczyć. Cytując klasyka kabaretu "najgorszy jest wiatr". Rękawiczki to dobry pomysł. Na miejscu pracy prysznic czy obmycie (ja nie miałem prysznica) i ciuchy do pracy. Dodatkowo trzeba mieć coś na zapas w trasie.
Rower:
Przy 50km dziennie bardzo szybko zużywają się opony, dętki i cały mechanizm (zębatki itd.) Opony trzeba sobie kupić i zawiesić na kołku w piwnicy; min. 2 szt. Dętki i cały zestaw do klejenia wozić ze sobą.
Czas:
Dojazd wychodził mi w granicach 1-1,5h. Jeżeli wiało w twarz jechało się ciężko ale z czasem przywykłem. Powroty z reguły były dłuższe. Zwiedzałem okolice jeżdżąc objazdami. Raz czy dwa wracając w piątek zostałem po drodze na nocny biwak i wróciłem dnia następnego.
Psy:
Woziłem przy ramie, pod rękom długą pompkę rowerową. Parę mniejszych kundli dostało po łbie. Nie powiem pokutowało ale pompkę połamałem

Pierwszego razu jak dojechałem myślałem, że wezmę urlop na żądanie

"Czasem- i mówię to zupełnie szczerze - żal mi, że nie wychowano mnie jak włóczęgi. Nie związanego z żadnym miejscem, obowiązkami i ludźmi.
www.kopsegrob.blogspot.com
www.kopsegrob.blogspot.com
hm, nie raz pojawią się wątek psów w wypowiedziach rowerzystów. Zrobiłem nieźle km, ale problemu z psami nie stwierdzałem. Może dlatego że u mnie są willki 
A tak powazniej, jeździłem sporo od morza do gór, ale zachodnia Polska przyznam i problemu z burkami nie uświadczyłem. A był czas kiedy na uczelnię dojeżdżałem przez 3 lata 120km rowerem (nie codziennie, tylko raz tam i spowrotem w tygodniu).

A tak powazniej, jeździłem sporo od morza do gór, ale zachodnia Polska przyznam i problemu z burkami nie uświadczyłem. A był czas kiedy na uczelnię dojeżdżałem przez 3 lata 120km rowerem (nie codziennie, tylko raz tam i spowrotem w tygodniu).
- konradraku
- Posty: 137
- Rejestracja: 02 lis 2017, 12:34
- Lokalizacja: Żyrardów/Warszawa
- Tytuł użytkownika: Leśny MacGyver
- Płeć:
Kiedyś dojeżdżałem do szkoły ok. 25 km dziennie niezależnie od pogody.
Dzielnie jechałem czy był upał czy mróz, czy padało, wiało albo sypało śniegiem.
Zainstalowałem koszyk z przodu na plecak i przez 2 lata bez wyjątku tak śmigałem.
Ale do czego zmierzam - najlepszą decyzją jeśli chodzi o odzież na okres jesień-zima-początek wiosny
był zakup specjalnych ocieplaczy na kolana. Kawałek w 100% nieprzewiewnego materiału bez dodatkowego docieplenia.
Coś takiego (firma KOBI):

Jak ktoś ma zamiar jeździć w niskich temperaturach to moim zdaniem jest to coś w stylu "must have"
Pozdr.
Dzielnie jechałem czy był upał czy mróz, czy padało, wiało albo sypało śniegiem.
Zainstalowałem koszyk z przodu na plecak i przez 2 lata bez wyjątku tak śmigałem.
Ale do czego zmierzam - najlepszą decyzją jeśli chodzi o odzież na okres jesień-zima-początek wiosny
był zakup specjalnych ocieplaczy na kolana. Kawałek w 100% nieprzewiewnego materiału bez dodatkowego docieplenia.
Coś takiego (firma KOBI):

Jak ktoś ma zamiar jeździć w niskich temperaturach to moim zdaniem jest to coś w stylu "must have"
Pozdr.
Mowa jest srebrem, a milczenie jest owiec 
