To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
www.reconnet.pl
survival, turystyka, militaria - forum

Po godzinach - uwazajcie gdzie chodzicie

HansP - 2011-01-01, 12:55
Temat postu: uwazajcie gdzie chodzicie
Dwaj miłośnicy survivalu urządzili sobie obóz przetrwania w lesie nieopodal Helu. W ramach jednej z wypraw, ubrani w wojskowe stroje i uzbrojeni weszli na teren ośrodka prezydenckiego. Wprawdzie nie wiedzieli, gdzie się znaleźli, al i tak grozi im do pięciu lat więzienia.

cały tekst tu:


http://nasygnale.pl/kat,1...,wiadomosc.html

wolfshadow - 2011-01-01, 14:31

HansP napisał/a:
Wprawdzie nie wiedzieli, gdzie się znaleźli, al i tak grozi im do pięciu lat więzienia.

Bo przecięli ogrodzenie i weszli na teren ośrodka.
"Survivalowcy" najpierw rozłożyli sobie namiot w lesie. Może nawet w nim kimali. Później wsiedli w samochód i pojechali do lasu pod Jastarnię aby "ćwiczyć taktykę".
Zamiast najpierw pomyśleć zaczęli zabawę od działania. No i przyjęta "taktyka" okazała się błędna. :-D

rzuf - 2011-01-01, 14:41

Może przecięli, może nie. Mi się wydaje, że raczej dziurę znaleźli. Wytłumacz mi, po co przecinać siatkę, a potem zawracać, jak tylko się zorientujesz, że to teren chroniony? Albo przecinasz i wiesz, że wchodzisz gdzie nie powinieneś, albo znajdujesz dziurę i skoro tam jest, to znaczy że to nikogo nie obchodzi i można spokojnie wejść.

Przynajmniej ja tak to widzę. Bez sensu męczyć się rozcinając płot, żeby potem po zrezygnować. Ale to tylko moja opinia na ten temat ;)

kalyk3 - 2011-01-01, 14:45

Czy przecięli czy nie to media oraz policja i tak powiedzą co im jest wygodne.

W tym przypadku czytaj: "wszystko aby jak najbardziej oczernić sprawców, a najlepiej wywołać kolejną aferę z survivalowcami w roli głównej".

wolfshadow - 2011-01-01, 15:01

rzuf napisał/a:
Wytłumacz mi, po co przecinać siatkę, a potem zawracać, jak tylko się zorientujesz, że to teren chroniony?

A co mieli się zgłosić do ochrony jak załapali gdzie wleźli? Wrócili grzecznie po śladach do autka.
Ogrodzenie przecięli bo pewnie w ramach "ćwiczenia taktyki" wpadli na pomysł przetestowania multitoola.

rzuf - 2011-01-01, 15:36

Kalyk3 tu się akurat w pełni zgadzam. Jeszcze tylko brakuje opisu, jak to się ta nasza policja świetnie spisała zatrzymując "groźnych terrorystów" :P

A może mi ktoś powiedzieć, jak wygląda taki płot? Bo tylko raz przejazdem byłem koło takiego ośrodka w Wiśle i wydaje mi się, że to jest dość dobrze oznakowane... Tak jak nie da się wejść na teren lotniska nie wiedząc, że to lotnisko. Wszystko jest oznakowane. A i płot w niczym nie przypomina zwyczajnego ogrodzenia. Przynajmniej w Pyrzowicach ;)

puchalsw - 2011-01-01, 16:17

HansP napisał/a:
Dwaj miłośnicy survivalu urządzili sobie obóz przetrwania w lesie nieopodal Helu


Proszę nie mylić survivalu z ASG. Kolejny raz koledzy z "Ajer Szoft Gan" udowodnili, iż ciut za poważnie podchodzą do tematu rekonstrukcji.

jahman - 2011-01-01, 18:14

ahhh jak mogli dać się złapać?? :mrgreen: słabo wyszkoleni icon_twisted
rzuf - 2011-01-01, 20:54

pistolety mieli na kulki, ale noże już pewnie prawdziwe. Rambo w Wietnamie zaczynał z nożem i łukiem, a sam cały Wietkong pokonał :D jacyś pozerzy :-D
Tanto - 2011-01-01, 21:20

rzuf napisał/a:
Rambo w Wietnamie zaczynał z nożem i łukiem, a sam cały Wietkong pokonał :D jacyś pozerzy :-D

Najpierw z samym nożem zrobił czystkę w 'stanach' jak go policja próbowała przekonać do swoich wartości moralnych :D

Czytając tą notkę prasową przypomniał mi się wałkowany nie tak dawno temat dotyczący off-roadu, mało kto w tamtej dyskusji zwracał uwagę na to, że tak naprawdę opinię o środowisku buduje grupa oszołomów która de facto jest mniejszością wśród użytkowników pojazdów 4x4. Tu mamy książkowy przykład takiej negatywnej budowy wizerunku, po przeczytaniu tego przeciętny człowiek będzie wiedział że survivalowcy to oszołomy biegające po lasach z plastikowymi karabinami na plastikowe kulki (jak dzieci normalnie, jak dzieci). ...a jak ktoś poogląda jeszcze 'Misiaczka', to jego świadomość wzrośnie o przykłady zjadania różnych robali, wyciskania wody z kału itp. No Panowie, co myślicie o takich 'surfifalowcach'? ;-)
...a jeszcze do określających siebie bushcrafterami, puszczanami itp. - dla przeciętnego Kowalskiego i tak jesteście 'surfifalowcami' :diabel2:

Zastanawiałem się czy nie napisać do pismaków kilku słów z prośbą o zamieszczenie w ich serwisach sprostowania co to ASG i survival, ale odpuściłem ...mogło by wyjść na to że biegamy po cmentarzach i przewracamy krzyże pijąc przy tym krew z czarnych kotów :roll:

thrackan - 2011-01-01, 21:28

Tanto napisał/a:
a jeszcze do określających siebie bushcrafterami, puszczanami itp. - dla przeciętnego Kowalskiego i tak jesteście 'surfifalowcami' :diabel2:


Khem... niewtajemniczona rodzina na słowo "puszczaństwo" dziwnie się spojrzała z pewnym niesmakiem i padło zdanie:
"- To coś jak galerianki?"

(lol? cry?)

daniel999 - 2011-01-01, 23:38

Przez takich normalnych inaczej cierpimy na tym my survivalowcy właściwi. Niedługo to pewnie trzeba będzie mieć pozwolenie na ASG, a potem i noże:P Wystarczy jeden człowiek, aby większość myślała że my to jacyś chorzy psychicznie :lol:
steppenwolf - 2011-12-13, 17:10

Bardzo blisko domu mam wiele hektarów lasu o przebogatej szacie roślinnej, o bardzo zróżnicowanym ukształtowaniu terenu. 'W zasięgu nogi' mam nie tylko bogactwo natury, ale darmowy "sprzęt wysiłkowy". Niejednokrotnie spacerowałem ku najwyższemu na przestrzeni wielu kilometrów wzniesieniu. Ostre podejście w lesie powoduje ładną zadyszkę ('jodełka' nieodzowna). Takich fałdowań terenu jest tu mnóstwo.......
Można by jeszcze wiele pisać na temat tego urokliwego miejsca, dodatkowo wzbogaconego o wiele bunkrów.
Od kiedy tu zamieszkałem korzystam z tej skarbnicy;niekiedy odbywało się to codziennie.

Pod koniec listopada, po długiej przerwie znów ruszyłem ku naturze i po przejściu kilometra, kiedy z lewej strony skończyła się ściana zagajnika, zobaczyłem jadące w odległości około 150 metrów auto z wyłączonymi światłami z obcą (WY) rejestracją. KTO TO JEST? PO CO TU JEST? JAKIE EWENTUALNE SPRAWY TU ZAŁATWIA?
Obróciłem się na pięcie o 180 stopni i w tym samym tempie zacząłem się oddalać.Niestety - mimo,że byłem ubrany na czarno i ciemno zielono zostałem dostrzeżony, bo usłyszałem odgłos zatrzymującego się samochodu, otwierające się drzwi i zdecydowane zawołanie: "Halo!"
Obróciłem się i ...... byłem już spokojny. Poznałem pana H., starszego ode mnie mężczyznę mieszkającego ode mnie 1,5 km oraz kogoś, kogo nie znałem. H. 'od zawsze' zajmował się myślistwem.(Zamknięte i otwarte ambony, które chętnie odwiedzam, to jego dzieło). W dłoni miał piękną broń z lunetą. Radził mi powrócić do domu, bo zaczynają zachodzić zwierzynę ...... co też skwapliwie uczyniłem.
Niedługo, wbrew temu co sam sobie życzę, w pracy będzie więcej wolnego. Nie omieszkam codziennie wychodzić do lasu, najlepiej samotnie. (Kocham, uwielbiam takie wypady w czasie, gdy jest zamieć, zadymka, opad gęstego śniegu, szaruga, silny - nie na tyle, by łamać drzewa bądź gałęzie - wiatr). Jutro, kiedy zawiozę córki do szkoły, muszę wdepnąć do ich sklepu i zapytać o pory, kiedy zwykł jest zasadzać się na zwierza.
Myślę, że nie jest mu obojętne, czy ustrzeli dzika, czy Tadzika. Mi przynajmniej, Tadeuszowi, nie jest to bez znaczenia. Muszę uważać, gdzie chodzę.
PS. Mam nadzieję, że czas, gdy lasy zostaną sprywatyzowane, oznaczone mnóstwem 'haltujących' tabliczek, jest odległy.

Prowler - 2011-12-13, 17:24

ja bym Panu H powiedział ,żeby to jednak on uważał i niech strzela do rozpoznanego celu bo to on jako użytkownik broni ma taki obowiązek ,a nie Ty jako postronny piechur
dziul - 2011-12-13, 17:31

Prowler
A powiesz mu to jak Ci już wydłubią śrut z ciała czy wcześniej ? :D
Może być też większy kaliber a wtedy już nie będzie pogaduszek :P

Realia są takie że myśliwi to w większości ludzie "z chodami" i w naszej kartoflanej republice to Tobie "udowodnią" wtargnięcie pod lufę. :mrgreen:

Prowler - 2011-12-13, 17:48

dziul, czyli Twoim zdaniem wychodząc do lasu każdorazowo powinno się sprawdzać (sam nie wiem gdzie) czy jakiemuś myśliwemu nie przyszło akurat do głowy ,żeby sobie popolować ? Co do udowadniania winy to wybacz ale jeśli myśliwy Cie postrzeli to o ile to nie będzie obrona konieczna to będzie zawsze jego wina. Poczytaj co się działo z myśliwymi co krowę czy konia odstrzelili przez pomyłkę (o ośle nie wspomnę)
dziul - 2011-12-13, 18:05

Prowler napisał/a:
(o ośle nie wspomnę)

:D do kolegi strzelał ?

Oczywiście masz rację ...

Tylko co mnie z tego, że nawet skażą pijanego idiotę z flintą, nawet gdyby "kolesie" go nie wybronili, skoro to ja będę miał dziurę w plecach na wylot ?
Tym bardziej że pociski myśliwskie, w przeciwieństwie do bojowych, mają obowiązek "grzybkowania"... a to chyba strasznie boleć musi jak taki "grzybek" przez człowieka przelatuje :P

Tak samo nie włażę na pasy przy zielonym świetle , zanim nie upewnię się że jakiś "mistrzunio" nie przejeżdża na "różowym" :)

Jakoś się przyzwyczaiłem do życia przez tyle lat i żal by mi się było z nim rozstawać przy pomocy debila :P

Prowler - 2011-12-13, 18:20

dziul napisał/a:
do kolegi strzelał ?
do jakiegoś kolesia co skodą nad bugiem utkną. Ale się zlitował ;)

dziul, ale to jak to widzisz żeby przed każdym wyjściem do lasu sprawdzać czy ktoś tam nie poluje ? Przeca to paranoja by była. Dlatego na taki tekst myśliwego o zaprzestaniu łażenia bo on poluje odpowiedział bym prośbą o zaprzestanie polowania bo ja tu łażę.

edit. A gdyby się do mnie rzucił z morda nie daj Boże trzymając broń w ręku było by to jego ostatnie polowanie

dziul - 2011-12-13, 18:37

Prowler napisał/a:
edit. A gdyby się do mnie rzucił z morda nie daj Boże trzymając broń w ręku było by to jego ostatnie polowanie


I pewnie na długo byś się rozstał z możliwością przebywania w lasach :D

Kiedyś na Mazurach był taki wypadek.

Bladym świtem, miejscowy myśliwy zaczął drzeć japę z przydrożnej ambony na turystów, jadących rowerami drogą. Była to droga śródpolna (publiczna), czyli urokliwa do "rowerowania".
Olali gamonia (może jeszcze posłali mu kilka "sztywnych").
Wracając (już koło południa) z tej samej ambony usłyszeli chrapanie :D
Jeden z nich wlazł z ciekawości... na ambonie piersiówka "żubrówki" , kilka puszek po piwie , nawalony myśliwy i jego sztucer.
Rada w radę ... myślą " pijany gamoń obudzi się i jeszcze do kogoś wypali w pijanym widzie".
Zabrali sztucer i wrócili do miasta zdając go na posterunku Policji, relacjonując całe zajście.

Akurat zastałem całą grupkę rowerzystów, kiedy wszedłem na Posterunek w swojej sprawie.
Po krótkiej relacji turystów, zakuto ich w kajdanki i odprowadzono na zaplecze lub na transport do Giżycka (dołek).
Po jakimś czasie okazało się że broń należała do miejscowego myśliwego-radnego a turyści trafili pod Sąd w Giżycku gdzie straszną mają alergię na warszawiaków... :p

steppenwolf - 2011-12-13, 19:44

To było moje pierwsze i jedyne spotkanie z panem H. i jak dotąd myśliwym w lesie w ogóle. Kilka tygodni wcześniej usłyszałem wystrzał po tym, jak oddaliłem się o kilkanaście metrów od swego ogrodzenia, więc doszedłem jedynie do ściany lasu, a potem skierowałem się na mój ulubiony bunkier skąd mam ładną panoramę na okolicę, po czym powróciłem do domu.
Nie będę dyskutować kto ma rację, skoro to ja będę miał dziurę w plecach na wylot . W pełni zgadzam się z dziulem. To jedynie ostrożność, a nie akt tchórzostwa.
Kiedyś w chaszczach, w których od dłuższego czasu stałem nieruchomo, dostrzegłem lisa przechodzącego o jakieś cztery metry ode mnie. Nim aparat fotograficzny był gotowy do ‘strzału’ , lisa już nie było. Niemalże w tym samym miejscu (długi pas gęstych brzózek i innych drzewek i krzaków rosnących na przekór człowiekowi pod liniami wysokiego napięcia) innym razem usłyszałem głośne chrząkanie dorosłego dzika. Usłyszał jak idę. Nie widziałem go, ale nie dyskutowałem z nim (nią), kto ma większe prawo tu przebywać. Pobliski, chyba z trzydziestoletni dąb podał mi gałąź. Nie odmówiłem pomocy i kiedy byłem kilka metrów nad ziemią użyłem onomatopei, dając dzikowi do zrozumienia, że boję się równie jak on. Przesiedziałem tak kilka minut, po czym kontynuowałem wędrówkę.
Wolę ustąpić niekiedy pola, bo jak mówi pewne przysłowie: „Lepszy żywy pies, niż martwy lew”.

Prowler - 2011-12-14, 12:22

dziul napisał/a:
Prowler napisał/a:
edit. A gdyby się do mnie rzucił z morda nie daj Boże trzymając broń w ręku było by to jego ostatnie polowanie

I pewnie na długo byś się rozstał z możliwością przebywania w lasach :D


nie wydaje mi się. Choć przyznam ,że pewnie mam z deczko większą wiedzę co zrobić w takiej sytuacji i jak to zrobić aby pan "myśliwy" pożegnał się z hobby. Zresztą do zabrania paru sztuk broni myśliwskiej i krótkiej już się przyczyniłem bezpośrednio lub pośrednio i wcale wiele nie trzeba aby taka broń trafiła do depozytu.

dziul, ci turyści zrobili największą głupotę jaką mogli zrobić. Nigdy ale to nigdy osoba postronna w takiej sytuacji nie powinna ruszać tej broni. Swoim zachowaniem sami poniekąd dali furtkę temu radnemu i sami się wkopali. A dlaczego ? A no proste:
Zabrali mu giwerę i pojechali na posterunek bo myśleli ,że jest pijany. Pan myśliwy się obudził zadzwonił na policję ,że skradziono to taką a taką sztukę broni i ,że jutro przyjedzie to zgłosi. I w międzyczasie na komisariat przychodzą turyści i mówią ,że zajumali broń myśliwemu bo był pijany. I teraz tak są dwie wersje. Turyści twierdzą ,że myśliwy był pijany a myśliwy twierdził ,że mu broń ukradziono np z auta. I teraz tak nie ma kontaktu z radnym więc i nie ma możliwości go zbadania na zawartość alkoholu we krwi. No i teraz turyści są zatrzymani do sprawy. Radny rano stawia się trzeźwy i powtarza swoja wersję. I trafiają przed sąd kto sprawę wygra nie trzeba chyba tłumaczyć.

A teraz ta sama sytuacja z myśliwym tylko ,że turyści dzwonią na 112 mówią ze tu i tu jest pijany pan z bronią ,że oni na wszelki wypadek odstawili broń na bok i czekają na policję. Przyjeżdża patrol jest pan myśliwy jest broń są świadkowie - sprawa nie do ukręcenia.


steppenwolf, oczywiście jak słychać gdzieś strzały to głupota było by tam iść i się pchać pod kule. Ale myśliwy nie może Cie wziąć i z lasu przegonić bo mu sie strzelać chce. I tylko o to mi chodzi ,żeby pokazać tym panom ,że las nie jest ich i na próby przegonienia zaproponować to samo i tyle.

dziul - 2011-12-14, 13:26

Prowler napisał/a:
sprawa nie do ukręcenia.


Przykład z przed paru lat...
Pijany dziadek wjechał mojemu koledze pod ciężarówkę Polonezem.
"Wjechał", bo kolega widząc nocą, "zataczający się po drodze" samochód z przeciwka , właściwie już stanął na swoim pasie ruchu.
Wezwana na miejsce Policja, cytuję kolegę, stwierdziła "...uuuu Jędruś aleś się ululał ..." :-)
I w tym momencie mój kolega już wiedział że znalazł się w totalnej d...pie :mrgreen:

Nawet nie zdajesz sobie (bądź nie chcesz publicznie przyznać) , jakie układy rządzą w Rzeczpospolitej Powiatowej, jakie SPRAWY można "ukręcić" i jakie SPRAWY można tam "wykreować" :mrgreen:

Prowler napisał/a:
turyści zrobili największą głupotę jaką mogli zrobić

PS... pewnie że głupotę ... ja , jako niezwykle złośliwy smroll leśny ... zakopał bym mu tą flintę w najbliższych krzaczorach i poszedł sobie w pi... (swoją drogą) :p :evil: :diabel2:

Kopek - 2011-12-14, 13:57

Cytat:
PS... pewnie że głupotę ... ja , jako niezwykle złośliwy smroll leśny ... zakopał bym mu tą flintę w najbliższych krzaczorach i poszedł sobie w pi... (swoją drogą) :p :evil: :diabel2:


Dokładnie to samo sobie pomyślałem. :lol:

steppenwolf - 2011-12-14, 14:22

Prowler napisał:
Ale myśliwy nie może Cie wziąć i z lasu przegonić bo mu sie strzelać chce. I tylko o to mi chodzi ,żeby pokazać tym panom ,że las nie jest ich i na próby przegonienia zaproponować to samo i tyle.


Zgadzam się z Tobą Prowler. Mnie ta cała sytuacja też zdrowo ......zdenerwowała. Ale jak słusznie zauważył dziul ci ludzie mają układy, plecy. Gość siedział, nim mu zdrowie zaszwankowało, dość długo na stołku. W końcu ...... . Mniejsza o to.
Sam doskonale zdajesz sobie sprawę, że wokół nas pełno takich ludzi (tak jest od zarania dziejów), pełno zakazów, nakazów (w pracy na tablicy ogłoszeń to GŁÓWNY temat). Dodają je w różnych aspektach naszego życia; jest ich coraz więcej. Nawet natura nas pod wieloma względami ogranicza i musimy się dla własnego dobra pod tym ugiąć. Jeśli sprzeciwisz się temu, to czeka cię udar słoneczny, hipotermia, etc.

Prowler - 2011-12-14, 14:36

to ,że są układy i układziki jest jasne i czym mniejsza wiocha tym te zależności są większe. Ale tak jak napisałem przy odpowiednim postępowaniu nikt dla układzików głowy nie będzie sobie zawracał i ryzykował własnymi czterema literami . Przyjeżdżają policjanci i mówią o Józiu znów polowałeś po pijaku... No to kręcimy znów 112 połączy pewnie z najbliższą komendą miejską i prosimy o przełączenie do dyżurnego wojewódzkiego i przysłanie na miejsce kolejnego patrolu gdyż obecny patrol zna sprawcę przestępstwa i zachowuje się nierzetelnie. Po przełączeniu do komendy wojewódzkiej tłumaczymy znów sprawę. Gwarantuje Ci ,że jeśli nawet pan Józiu miał jakieś układy to właśnie posypały się jak domek z kart ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group