To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
www.reconnet.pl
survival, turystyka, militaria - forum

Schronienie - Zimowy nocleg

BRAT_MIH - 2013-01-22, 16:28

johnson, a gdzie te Twoje krzaki są ? Daleko do ludzi, jakaś woda w pobliżu ? Napisz coś więcej :)
johnson - 2013-01-23, 10:44

Nie są daleko od ludzi, ale odkąd powstały to nie było śladów żeby ktoś inny tam bywał. Nieopodal jest strumyk. Piłem już z niego gotowana wodę i żyje ;) . Opał niestety już trzeba transportować przez "tylne wyjście" - dość zadziorne, ale niewidoczne. Jeśli chcesz się pobawić w "łowce skarbów" to mogę Ci na privie dać parę wskazówek/zagadek jak tam trafić ;)
Michal N - 2013-01-23, 11:05

johnson, czym przyklajstrowałeś folię do plandeki?
johnson - 2013-01-23, 11:10

Takim klejem plastikowym w wałkach co to do niego pistolet podgrzewający potrzebny. Akurat miałem na stanie. W castoramie widziałem ale ceny nie znam. Całkiem nieżle się to trzyma bo łapaliśmy w wielu miejscach, nie tylko po obwodzie. Trzeba tylko uważać żeby plandeki nie przepalić tym pistoletem.
MlKl - 2013-01-23, 12:31

Prostsze, choć niekoniecznie tańsze będzie zastosowanie małych kawałków taśmy dwustronnej samoprzylepnej.
Zirkau - 2014-01-18, 16:42

Hakas napisał/a:
Annael9 napisał/a:
A ja mam pytanie jak pies jest karmiony na takim leśnym wypadzie? I w ogóle czym karmią duże psy na dalekiej północy? Szczególnie zimową porą?


Krąży wiele legend co do wykarmienia psa w tajdze.


jednakże, pieski nie zawsze mają tak różowo. Te psy które w okresie zimowym są pod szczególną opieką, latem często są pozostawione samopas. Osobiście tego nie widziałem, ale sądząc, że czytając literaturę podróżniczą różnych autorów, z różnych okresów ten element się powtarzał - (rejon Alaska, Kanada).

osobiście doświadczyłem, że hm, pies to jest nowy problem. Na zimowym wypadzie z psem, połowa bagażu to było jego i moje jedzenie. A wagowo jedzenie przeważało. W naszych warunkach, gdy pozyskanie świeżego mięsa jest problematyczne liczy się tylko to co zabierzemy. Ponadto, psy północy przyzwyczajone do surowego mięsa, wcinają nieraz nawet mrożone i nic im nie jest. Mój natomiast nawet nie tknie czegoś takiego :D , cóż cywilizowany pies :D

gizmo - 2014-01-18, 21:54

Zirkau, może pies niech sam sobie nosi swoje jedzenie o w takim plecaku:
http://zapodaj.net/cf4a77eddb7f6.jpg.html

Zirkau - 2014-01-18, 22:16

Po co?
Lepiej wszystko razem na saniach. Psu też wygodniej:


Parthagas - 2015-01-26, 12:39

... i tak minął rok od ostatniego postu w tym wątku. Zima chwilowo wróciła, więc postanowiłem przypomnieć sobie i przetestować kilka starych patentów Na miejscówkę wybrałem gospodarstwo znajomego z okolic Mławy - 300 ha łąk kośnych oraz ok. kolejnych 300 ha nieużytków w postaci bagien, lasów, chaszczy i kanałów. Teren obszerny, nikt nie przeszkadza, głowy nie zawraca.
Posadowiłem się na niewielkim wzniesieniu porośniętym kilkusetletnimi dębami, leszczyną, wierzbami i lipami, żadnych iglaków w okolicy. 50 metrów poniżej wzgórka rozciągają się bagna, zamieszkane przez wszechobecne bobry i łosie.
Moim zamierzeniem było pomieszkać dobę w terenie w miarę komfortowych warunkach, sporządzić posiłki, przetestować narzędzia oraz zakupioną niedawno odzież i buty.
Ok. godziny dwunastej przybyłem pickupem na miejsce. Zaparkowałem w pobliżu wzgórza, gdyż wziąłem sporo dodatkowego sprzętu, np. tarczę, kołczan, strzały, siekierę oraz norkę goreteksową i śpiwór, gdyby pogoda gwałtownie się załamała lub wystąpiły inne nieprzewidziane sytuacje.
Prace rozpocząłem od szybkiego zgromadzenia zapasu suchego drewna. Z tym nie było problemu - mnóstwo suchych prętów leszczynowych, konary dębowe zalegające pod drzewami oraz kora z pobliskich bagiennych brzóz. Nie rozpalałem ogniska, wziąłem się za konstrukcję legowiska. Do leszczynowego stelaża doczepiłem połówkę pałatki LWP, dobudowałem ekrany ze zwalonych drzewek oraz leżących w pobliżu karp. Część legowiska oddzieliłem leżącą poziomo grubą leszczynową gałęzią. Następnie poszedłem na bagna, by narwać suchego sitowia na posłanie. Zbierałem je do płachty z rozprutego plastykowego worka. W dwóch podejściach udało mi się zorganizować sporo materiału, lecz gdy przykryłem go folią BW i rzuciłem się na tak zaimprowizowane wyrko, okazało się, że jeszcze drugie tyle należy dołożyć, by spać w znośnym komforcie. Postanowiłem dokończyć to później, a teraz rozpalić ognisko, podsuszyć nieco teren i sporządzić posiłek.
Udało się to uczynić bezproblemowo. Podwiesiłem Zebrę z wodą, zasypałem chińską zupkę i kawę w kubku i ruszyłem po dalsze porcje sitowia. Gdy wróciłem z następną porcją, wodą już wrzała. Zalałem produkty i podążyłem po bagienne zeschlaki. Okazało się jednak, że w tej części bagna, większość sitowia została zeżarta przez dzikie krowy i konie. Podczas zagłębiania się w dalsze rejony, wpadłem jedną nogą w bagienną niezamarzniętą dziurę. Szybko wyciągnąłem nogę, która zapadła się do połowy uda, ale nieco wody dostało się do buta. Spodnie też nieco się przemoczyły. Miałem więc zajęcie na całe popołudnie - suszenie.
Uzupełniwszy braki w legowisku i uwałowaniu ich swoim ciałem stwierdziłem, że warstwa jest cienka i nie zapewni mi dobrej izolacji na całą noc.
Poniżej link do albumu
https://picasaweb.google.com/107897921116818212231/ParthagasPrymitywneTechnikiPrzetrwania?authuser=0&authkey=Gv1sRgCMLpkMv7jcX_fw&feat=directlink
cdn.

Michal N - 2015-01-26, 14:36

Łoł, jak fajnie zobaczyć śnieg pod koniec Stycznia :mrgreen:
Podoba mi się jak fajnie ewoluowało Twoje schronienie: pałatka, ekran, ścianka boczna.
Czekam na dalszą część.

soohy - 2015-01-26, 18:05

Parthagas, elegancko, nie ma to jak noc w lesie zimą. Mimo dziur przy ekranie spełniał dobrze swoją rolę? (Nie wiem jak duże ognisko, żar miałeś nocą). Bardzo sypało do środka w nocy?


Żeby nie było że nikt z forum do lasu nie chodzi, bo wstyd, też coś wrzucę, sylwester, powitałem tak jak trzeba nowy rok. Było na tyle śniegu, że nie musiałem brać wody.







Nie rozkładałem plandeki, rzuciłem na to karimatę BW śpiwór i spałem. To była moja najcieplejsza noc spędzona w lesie


A tu parę dni wcześniej w lesie, posłanie koleżki:




Polecam łazić do lasu a nie żałować potem że się mogło iść a się siedziało w domu :roll:

RBT - 2015-01-26, 20:15

Ja też załapałem się na "kawałek" zimy w ostatnich dniach grudnia 2014. Planowałem dwudniowy spacer z synem, ale wypadły mu inne obowiązki, więc wybrałem się sam. Celem był biwak w lasach Rembrydż.
Dwie pałatki niesione przez dwóch ludzi są świetnym wyborem, dla jednego piechura już niekoniecznie, ale skoro leżały przygotowane... Do przejścia miałem jedynie około 6-7 km. Wyruszyłem w sobotę rano i w niespełna godzinę później otworzyły się przede mną bramy "puszczy". Przez kilka dni wcześniej padały dość intensywne deszcze. Z piątku na sobotę przerodziły się w opady śniegu, którym towarzyszył spadek temperatury. Na szczęście leśna gleba zdążyła wchłonąć spore ilości wody, więc marsz nie był w szczególny sposób uciążliwy. Zamarznięte kałuże występowały tylko lokalnie i na małych obszarach. Po dotarciu na wcześniej upatrzone miejsce ustawiłem namiot z pałatek. Okazało się przy tym, że wbicie części szpilek było już dość trudne z uwagi na zamarznięty grunt. Odsłonięta ziemia (i piach) przemarzła na głębokość ok. 5 - 8 cm, lecz ta skryta nawet pod cienką warstwa śniegu była jeszcze miękka.
Barłóg wymościłem 10 mm karimatą z dodatkową warstwą 5 mm pod korpusem. Meteo (jak pamiętam) zapowiadało minimalne temp. ok. - 5 stopni C i tyleż było za dnia. Jednak wieczorem temperatura zaczęła spadać i dosłownie po kilku godzinach termometr wskazywał już - 10 stopni. Z uwagi na szybko zapadający zmierzch, po wczesnej kolacji składającej się z zupki chińskiej skryłem się z dobrą książką pod przyjaznym płótnem. Owinięty śpiworem, zagryzając pyszne kabanosy szybko przeniosłem się z cichego, przyjaznego lasu na chłostany sztormami północny Atlantyk, będący świadkiem strasznej, bezlitosnej wojny. Pod pałatkami temperatura podniosła się na tyle, że chłód nie dokuczał znacząco, marzły jedynie niezabezpieczone dłonie będące przecież w stałym pogotowiu do wertowania kartek. Przed udaniem się na nocny odpoczynek, uchylając poły pałatki zagotowałem jeszcze porcję wody na gorące kakao. Po rozlaniu się w trzewiach miłego ciepła zasnąłem snem sprawiedliwego.
Noc spędziłem spokojnie i komfortowo. Nad ranem temperatura w namiocie była wyższa od zewnętrznej o ok. 3 st. C.
Późnym rankiem szybko przeskoczyłem ze śpiwora do chłodnej kurtki i lodowatych butów. Szybko nastawiłem wodę na poranną herbatę i zjadłem śniadanie. Temperatura podniosła się nieco, lecz przy tym zrobiło się mgliście i nieprzyjemnie. Zapragnąłem ognia! Opału wokół było pod dostatkiem, lecz z uwagi na padające wcześniej deszcze, był kompletnie przemoczony i przemarznięty. Do rozpalenia ognia musiałem się nieco przyłożyć, pomocna w tym była mi brzozowa kora, którą pozyskałem na miejscu z powalonych pni. Mając ogień, przeniosłem się z namiotu na siedzisko przy ogniu. W jego cieple czas szybko mijał, wkrótce obiad i nim się spostrzegłem, zaczął zbliżać się zmierzch. Trzeba się zwijać. Temperatura znów spada...
Zostało kilka zdjęć (z lichego kompaktu) i miłe wspomnienia.








Parthagas - 2015-01-26, 22:11

Świetnie, że przypadkiem rozruszałem wątek. Też początkowo chciałem wziąć dwie pałatki, ale zacząłem od jednej.
Wracając do clou tematu. Stwierdziwszy, iż warstwa izolacyjna jest mizerna, poszedłem po samorobną karimatę, która znakomicie spełniła swoją rolę (o sprzęcie później). Siedziałem sobie w miłym ciepełku: ekran i odbijająca ciepło pałatka dawały bardzo wysoki komfort cieplny. Przy niedużym ognisku panowała temperatura ok. 20 stopni, siedziałem w polarku, w jednej skarpecie, druga się suszyła i pichciłem "traperskie hot-dogi" (berlinka nadziana na patyk i owinięta ciastem na żmijki). W międzyczasie nastał zmierzch, wypadało nagromadzić opału na całą noc. Założyłem buty, w tym jeden mokry na gołą stopę i do roboty. W pół godziny nagromadziłem opału, który szacunkowo powinien wystarczyć do rana. Postanowiłem bowiem drzemać bez okrycia na karimacie, dokładając systematycznie do ognia.
Około 23:00 temperatura spadła nieco poniżej 0 i zaczął padać śnieg, najpierw niewielki, potem dość intensywny. Dodatkowo wiatr zmienił kierunek i zaczęło mi prószyć nieco w obrębie schronienia. Początkowo miałem zamiar zrobić dodatkową osłonę z foliowego worka, ale się rozmyśliłem, postanawiając czekać na rozwój wypadków. Zrobiłem sobie herbatkę, poleniuchowałem w ciepełku, postrugałem patyki i zaczęła mi dokuczać nuda. Nie wziąłem bowiem żadnych narzędzi i materiałów do majsterkowania (pochwy do szycie, noża do wypolerowania szlifu, itp.). Parę minut po pierwszej w nocy wyciągnąłem z głębi pałatki norkę dpm, wrzuciłem w nią śpiwór, podrzuciłem kilka patyków do ogniska i, patrząc się w płomienie, zasnąłem. Obudził mnie nad ranem śnieg zacinający w twarz, więc wsunąłem się głębiej w zadaszenie. Punkt 8:00 byłem na nogach. Szybko rozpaliłem ognisko, zagotowałem wodę, zrobiłem kawę i zupę z soczewicy (dostępna w Biedronce), którą spałaszowałem z bułeczką. Pokrzątałem się po okolicy, szukając miejsca na strzelnicę z łuku. Śnieg jednak padał tak intensywnie, że darowałem sobie strzelanie (większości strzał bym nie znalazł). Około południa zwinąłem części ruchome obozu, spakowałem do plecaka i ruszyłem do domu.
Wnioski:
- przy niewielkim nakładzie sił i środków można komfortowo spędzić noc w terenie, o ile nie ogranicza nas prawo i strach przed mandatem
- połowa pałatki, przy gwałtownych zawirowaniach pogody, nie do końca spełnia pokładane w niej nadzieje
- w moim przypadku najlepiej sprawdziły się, jako narzędzia terenowe, nóż własnej roboty oraz składana piła z Lidla
- niezbyt zadowolony jestem natomiast z lidlowych śniegowców - długo schły po zamoczeniu i nie są zbyt ciepłe (używałem pojedynczej pary skarpet)
- jeśli chcemy samotnie siedzieć przy ognisku, wypada wziąć coś na nudę: książkę, półprodukty do własnej radosnej twórczości lub inne imponderabilia).
W piątek zabieram zszyte dwie pałatki BW i na nich będę bazował.

Tomciaz - 2015-01-29, 08:10

A czy da się nocować zimą w hamaku? Pytam, gdyż w kwestii zimowego dyndania nad ziemią nie mam żadnego doświadczenia. Z jednej strony wydaje się to niezbyt dobrym pomysłem, gdyż przez materiał straszliwie ciągnie (jeżeli się człowiek odpowiednio nie zaizoluje), z drugiej zawsze można kombinować z ekranowaniem ciepła od ogniska przy pomocy plandeki i śpiworem (mam wz. 728). Także perspektywa noszenia z sobą jednej ładownicy i plandeki jest znacznie ciekawsza niż tachanie pałatki z omasztowaniem, stąd moje pytanie do doświadczonych Forumowiczów: da się?
Zirkau - 2015-01-29, 08:51

jesli masz taką zimę jak ja dziś za oknem to się da. Ale to hardkorowy pomysł, jesli mowa o prawdziwej zimie. Izolacja musi byc dużo lepsza niż w tradycyjnym układzie. Dużo korzystniej, jednak na glebie, choć nie bezpośrednio i zabezpieczenie przed podwiewaniem.
Bubel - 2015-01-29, 12:40

da się. Mam nawet hamak na sprzedaż do tego przystosowany.
musisz pomiędzy materiał a śpiwór wcisnąć karimatę bo Cię przewieje całkiem, ale za to odpada Ci przemarzanie od gleby. W Hamaczku od DD który mam pod ciałem są dwie warstwy nylonu pomiędzy które wstawia się karimatę. Izolacja jest świetna, tylko hamak sztywniejszy ;)

Sikor - 2015-01-29, 15:38

Przy minusowej temperaturze sama karimata nie wystarczy, musi być coś jeszcze. A mróz i wiatr dla hamakowicza to wyzwanie.
Dźwiedź - 2015-01-29, 18:44

hamaki od tysięcy lat używali tubylcy ze stref podrównikowych a nigdy nie spotykano ich wśród ludów zamieszkujących regiony chłodniejsze - o czymś to świadczy. ;-)
Parthagas - 2015-01-29, 20:25

Jedyne podwieszane stanowiska w klimacie z zimą w tle, które ogarniam na chwilę obecną, to cmentarzyska Indian Ameryki Północnej. Nie jest to chyba najlepszy przykład, wręcz przestroga.
Na poważnie. W hamaku jesienią już nieźle pizga. Można by się pokusić o rozwiązanie typu: hamak napięty jak wyrko nisko nad ziemią, tarp jako osłona, dach i ekran z jednej strony, ognisko z ekranem z drugiej. Hamak i tarp, jako nieodporne na iskry, mogłyby nieco ucierpieć.

RBT - 2015-01-29, 21:24

Tomciaz napisał/a:
...Także perspektywa noszenia z sobą jednej ładownicy i plandeki jest znacznie ciekawsza niż tachanie pałatki z omasztowaniem, stąd moje pytanie do doświadczonych Forumowiczów: da się?

Pałatki są niezłym rozwiązaniem dla dwóch osób. Gdy każda niesie swoją, waga 1300-1400g nie jest jakoś szczególnie uciążliwa. Powiem więcej, taką wagę mają lekkie "prawdziwe" namioty. Maszt pozyskuje się zazwyczaj na miejscu. W zamkniętym namiocie komfort jest nieporównywalnie większy, niż pod samym tarpem, zwłaszcza w czasie mroźnej i wietrznej pogody. Minusem tego rozwiązania jest oczywiście brak możliwości ciągłej obserwacji otoczenia. Jednak w czasie snu, zazwyczaj nie ma to większego znaczenia. Dwie dorosłe osoby nie izolowane w śpiworach mogą podnieść temperaturę wewnątrz nawet o 6-10 stopni. Pałatki, zwłaszcza czarne, na słońcu nagrzewają się do tego stopnia, że nawet w czasie silnego mrozu nie trzeba zakładać na siebie dużo odzieży.
Lubię tarpy, (w hamakach nie sypiam) ale zimą nie zgrywam twardziela. To dobre rozwiązanie na cieplejsze pory roku, zwłaszcza porę letnią. Dla minimalistów polecam rozbudowane bivy (norki).

SmileOn - 2015-01-29, 22:53

Z tego co przeglądam różne blogi to sporo osób śpi w hamakach przy niskich temperaturach (także przy ujemnych). Z ostatnich wpisów:
http://sticksblog.com/201...-micro-hammock/

Parthagas - 2015-01-29, 23:52

Tylko to już obśpiworzony kokon, w którym hamak pełni rolę znikomą.
Piotr2104 - 2015-01-30, 00:01

Pałatka jest średnim rozwiązaniem, lubię mieć możliwość wyprostowanie nóg tak żeby nie wystawały poza namiot...
SmileOn - 2015-01-30, 00:07

Parthagas napisał/a:
Tylko to już obśpiworzony kokon, w którym hamak pełni rolę znikomą.

A mi się wydaje że zasadniczą, bo z której strony by nie patrzeć to wciąż nie dotykamy gruntu czyli zachowana jest podstawowa cecha hamakowania. :)
Zmienia się tylko rodzaj otuliny cieplnej na taką, która przystosowana jest do zastanych potrzeb.

Zirkau - 2015-01-30, 07:45

Dźwiedź napisał/a:
hamaki od tysięcy lat używali tubylcy ze stref podrównikowych a nigdy nie spotykano ich wśród ludów zamieszkujących regiony chłodniejsze - o czymś to świadczy. ;-)


+100, między innymi o tym:
- że w strefach podzwrotnikowych robactwa wszelakiego jednak jest dużo więcej. ,
- że w arktyce i wielu zimnych rejonach nie ma tylu drzew
- że jest silny zimny wiatr

A to namiot czy hamak?


Wniosek dla mnie prosty: hamak kiepsko się sprawdza w okresie zimowym - bardzo podatny na przewiewy, kiepska izolacja (wszak w namiocie nie napieramy na jego ścianki).

Posiadam hamak, sypiam w nim, ale tylko w okresie letnim. Zabezpieczenie przed zimnem wystarczające w namiocie jest niewystarczające w hamaku.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group