To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
www.reconnet.pl
survival, turystyka, militaria - forum

Pozostały sprzęt - Żaki,wiencierz,podrywki itp.czyli inna forma pozyskania ryb

rumcajs - 2010-07-13, 01:55
Temat postu: Żaki,wiencierz,podrywki itp.czyli inna forma pozyskania ryb
Witam,czy ktoś stosuje te metody?Jakie macie efekty,otóż tak się składa że mieszkam w miejscu gdzie jest dużo różnego rodzaju stawów,zapadlisk i glinianek,są w nich ryby lecz nie mają właściciela i nie nalezą do PZW a tym samym każdy może sobie tam połowić i można stosować te metody połowu,w jednym stawie jest naprawdę dużo wielkiego lina z tym że na wędkę nie chce wziąść,udało mi się na podrywkę wydobyć 1,5 kilowego lina ale miał tarło i szkoda mi go było i dlatego powędrował do wody :-D ,na żaki mam mniejsze ryby ale też fajna metoda połowu,teraz jest fajny sprzęt którego można sobie schować do plecaka i zajmuje naprawdę malutko miejsca,idealny do surviwalu,wygląda to tak i z angielskiego nazywa sie fish trap i wygląda to tak:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ILAM1uJbVuI
oczywiście można tez zrobic takie cos samemu z różnej siatki itp,również z wikliny
http://www.anamp.org/nesc...t-fish-trap.jpg

Hakas - 2010-07-13, 03:58

Witaj!
Lepiej wróć do wędki ponieważ jeżeli nie jesteś rybakiem lub nie posiadasz własnego (dzierżawionego) stawu to w myśl polskich przepisów jesteś kłusownik. I możesz mieć kłopoty.
T^o co pokazałeś na yuotube jest dostępne w Polsce, może tylko na straganie - miejsce występowania braci za wschodniej granicy. Chociaż z tym to już ciężko. Jak byłem młodszy to łowiłem karasie za pomocą koszyka do zbierania kartofli. Wiązałem do rączki koszyka długi sznur i wrzucałem koszyk daleko do stawu. Po opadnięciu koszyka na dno starałem się go jak najszybciej ściągnąć do brzegu. Czasami miałem nawet za jednym razem 3 karasie. Kiedyś też widziałem pułapkę na ryby wykonaną z 5 litrowej plastykowej butelki. Sam tego nie próbowałem.
Hakas

Ps.: Każda woda ma właściciela nie ma zbiorników bezpańskich.

Ciek - 2010-07-13, 07:44

Nie ma ryb, które nie biorą na wędkę bo każda ryba musi coś jeść. Jak nie możesz nic złapac, zwyczajnie robisz coś źle. Na łapaniu ryb spokojnego żeru się nie znam ale tu i tam słyszałem, że lin to ciężka ryba do złapania.

Co do pułapek itp. to poza wartością poznawczą mają, moim zdaniem, mało zastosowań. Jak wiesz co robić to z wędką będziesz mieć znacznie lepsze rezultaty. Inną sprawą jest oczywiście sieć.

Zirkau - 2010-07-13, 07:46
Temat postu: Re: Żaki,wiencierz,podrywki itp.czyli inna forma pozyskania
rumcajs napisał/a:
Witam,czy ktoś stosuje te metody?Jakie macie efekty,otóż tak się składa że mieszkam w miejscu gdzie jest dużo różnego rodzaju stawów,zapadlisk i glinianek,są w nich ryby lecz nie mają właściciela i nie nalezą do PZW a tym samym każdy może sobie tam połowić


w tym problem że właściciela napewno posiadają - nie ma w Polsce gruntów które nie mają właściciela.
Co do skuteczności - dość skuteczne. Ale jak już wyżej kolega napisał - jeśli nie masz uprawnień, to jesteś kłusownik. Będąc uprawnionym do rybactwa i na własnych wodach - możesz spokojnie próbować takze i te metody.

slaq - 2010-07-13, 09:12

Liny łowiłem za małolata. Kapryśne ryby straszliwie. Wujek znał się na ich łowieniu jak nikt inny i mnie przyuczał.
Z moich doświadczeń wynika, że liny to na kartofelka brały dobrze - pokrojonego w kosteczkę. Tudzież na ciasto z chlebem, żółtkiem, ziemniaczkami i wanilią.
Na czerwonego robaczka trafiał się przeważnie karaś.

Zanęcić trzeba było porządnie - 3 dni przed łowieniem. Bardzo anemiczne brania tak jakby cię ryba sprawdzała. Cisza nad wodą absolutna musiała być.
Lin 1,5 -2 kg na leszczynowej wędce - niesamowite przeżycie.
No i ok 3.30 rano trzeba było już być nad wodą i łowić.

Bardzo wymagająca ryba. Mówimy tu o linach powyżej 1 kg. Wyjawię wam jednak sekret - najłatwiej dużego lina złowić tuż po burzy, ale to musicie łowić naprawdę tuż po ;-)

A za łowienie linów podrywką to osobiście widzę Cię w kotle 8-)

Michal N - 2010-07-13, 10:51

Rumcajs, na pewno wędkarze tam łowią i to z powodzeniem, wystarczy abyś zagadał to Ci podpowiedzą jak te bestie przechytrzyć. Na Lina polecam kukurydzę, taką z puszki tylko nie może być z dodatkiem cukru, i tak jak pisał Sławek, dużo ciszy, spokoju i cierpliwości.
Ciek - 2010-07-13, 11:14
Temat postu: Re: Żaki,wiencierz,podrywki itp.czyli inna forma pozyskania
Zirkau napisał/a:
w tym problem że właściciela napewno posiadają - nie ma w Polsce gruntów które nie mają właściciela


Co do zasady masz rację ale w praktyce jest tak, ze:
- wody stojące położone w obrębie nieruchomości stanowią własność właściciela nieruchomości,
- nieruchomość może mieć nieuregulowany stan prawny.

Więc pojawiają się czasem wody, za wędkowanie w których płacić nikomu nie trzeba. Takimi wodami swego czasu były np. poznańskie szachty - glinianki położone na nieruchomościach obywateli niemieckich, po których słuch zaginął kilkadziesiąt lat temu. Teraz jednak się to zmieniło i właścicielem większości gruntów jest miasto, a wody należą do PZW.

Jednak bez względu na to czyje są wody, podczas połowu obowiązują zasady z ustawy o rybactwie śródlądowym, która stanowi, między innymi, że amatorski połów ryb to połów na wędkę albo kuszę. I tylko taki. Ponadto aby dokonywać połowu, trzeba mieć kartę wędkarską. Złamanie tych zasad wiąże się z odpowiedzialnością.

Powyższe nie odnosi się do wód prywatnych, gdzie zasad nie ma i właściciel może sobie robić co mu się podoba (co też ma swoje wady, min. służy ukrywaniu zjawiska kłusownictwa, bo buraki trzepią niewymiarowe rybki z wód publicznych w okresach ochronnych i nie można im nic zrobić jeśli nie złapie się ich za rękę bo zaraz podnoszą argument "przecie to z mojego stawu").

Zirkau - 2010-07-13, 11:23

nie zawsze jest tak pięknie. Pytanie krótkie: prowadzi gospodarstwo rybackie? staw jest hodowlany ? Nie, łapiemy niewymiarowe ryby/ sprzeczne z ustawą.

przy czym. Kto go skontroluje? Więc kłania się etyka, a na ich prywatnyhc gruntach wystarcza zgoda właściciela. bez tego to kłusownictwo.

Co do stanu posiadania - nieuregulowany stan prawny, nie oznacza braku właściciela. Wielokrotnie jest jego użytkownik do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd.
Jednakze często ten właściciel nie prowadzi na danym akwenie zadnej hodowli, i olewa że ktoś coś tam próbuje łapać. Więc zaniedbany sprawie wrażenie bezpańskiego, bo każdy robi na nim co chce. A dopóki właściciel (np. nawet Skarb państwa, Gmina, Kowalski) nie czepia się, to czemu nie. Byle na wędkę - bo to tylko wykroczenie. Siatki, wnyki to kłusownictwo. Jak Cię Policja po drodze złapie z takimi urządzeniami i rybami, to już się nie wytłumaczysz.

rumcajs - 2010-07-13, 11:34

A więc tak,właściciela stawu nie ma bo według prawa nie ma tam stawu,tam są po prostu pola uprawne,na skutek tzw szkód górniczych powstało zapadlisko które zapełniło się wodą,właściciele dostali odszkodowania od kopalń,na jednym stawie jest ok 10 właścicieli działek gdzie znajduje się staw,każdy może sobie w nim połowic ryby bez żadnych uprawnień,jak jest z posiadaniem podrywki i żaków to kwestia sporna w naszym prawie,dużo wędkarzy posiada podorywki do tzw żywca,ja swój sprzęt kupiłem w sklepie wędkarskim,żaki nazywały się inaczej a dokładniej "siatka do połowu żywca",oczywiście na stawach PZW zabronione.Co do wędkarstwa to regularnie łowię od 12 roku życia i jakieś doświadczenie w wędkarstwie mam,po za tym dużo swego rodzaju było wędkarzy nad tym stawem i nikomu nie udało się wyciągnąć wielkiego lina,dodam że Lin chodzi dużo przy brzegu i doskonale go widać,i między innymi dlatego udało mi się go złowić na podrywkę,chociaż skuteczniejszy by był bowfisching czyli łuk z strzałą i żyłką,niestety w Polsce trudno dostępny,sklep co prawda ma ofertę tego rodzaju sprzętu ale niestety na razie dostawy brak,nad tymi linami bardziej pomyśle pod koniec sierpnia kiedy skończy im się tarło,parę lat temu łowiłem tam naprawdę dużo lina na zwykłą dżdżownicę czyli czerwony robak,każdy staw lubi co innego,ja się cieszę że ryby w tym stawie nie biorą bo dzięki temu jest mało wędkarzy i ryb z roku na rok jest więcej,jest tam szczupak,niestety małych rozmiarów,na wędkę to bardziej wolę spining,a z spławika to uwielbiam lekkie i proste zestawy,coś ala bat od leszczyny i kawałek żyłki,mały haczyk i leciutki spławik.Metoda o której jest temat w USA nazywa się trap fish i jest bardzo popularna a w Polsce ta metoda nazywa się kłusownictwo,mimo że taki połów ryb jest humanitarny i nie jest znów aż tak bardzo skuteczny,w Polsce kłusownicy to nie używają takich małych siatek,oni używają sieci i wyciągaja ryby na skalę ogromną a nie do użytku własnego.
Michal N - 2010-07-13, 11:48

Skoro sam piszesz, że ta metoda w Polsce jest nie legalna to nie oczekuj, że ktoś na forum będzie się chwalił sukcesami w tej dziedzinie połowu/odłowu. Wiem, że jest to forum survivalowe i dobrze takie metody znać, ale...
Jeśli chodzi o kawałek leszczyny to chyba nie wyobrażasz sobie wyholowania sporego lina na taki zestaw ;-)
Ps. powstawiaj w ostatnim poście trochę kropek bo oczopląsu można dostać.

wolfshadow - 2010-07-13, 11:57

rumcajs napisał/a:
dużo wędkarzy posiada podorywki do tzw żywca,ja swój sprzęt kupiłem w sklepie wędkarskim


Jako szczoch łowiłem na żywca. Z perspektywy czasu doszedłem do wniosku, że szkoda mi męczyć małe rybki.
Na podrywkę łowiliśmy też raki. Pręgowane i sygnałowe można konsumować. Pozostałe są pod ochroną.

rumcajs napisał/a:
i nikomu nie udało się wyciągnąć wielkiego lina,

I? Komuś w końcu się uda.

rumcajs napisał/a:
chociaż skuteczniejszy by był bowfisching czyli łuk z strzałą i żyłką,niestety w Polsce trudno dostępny,sklep co prawda ma ofertę tego rodzaju sprzętu ale niestety na razie dostawy brak

Takie numery tylko w USA.
Jesteś z Górnego Śląska. Gdybym Cię spotkał kaleczącego łukiem ryby to najpierw w wodzie wylądowałby łuk a później pofrunąłbyś tam Ty. Podeszwy w butach mam z porządnym vibramem. icon_twisted

Ogólnie wszystkie wymienione przez Ciebie metody powodują jedno: szybkie ubożenie niewielkiego zbiornika. Dorzuć do tego tępogłowych, którzy zabierają wszystkie złowione ryby bez względu na rozmiar - "do stawu" i będziesz wiedział dlaczego tam prawie nie ma większych ryb.

rumcajs - 2010-07-13, 12:06

Już pisałem że z legalnością nie wiadomo jak jest,bo według prawa skoro jest to nie legalne to powinny być jakieś kontrole i kary itp,a tak zawsze możesz powiedzieć że jesteś właścicielem stawu albo zostałeś uprawniony przez właściciela do połowu ryb,oczywiście aktu własności w kieszeni nikt nie nosi.W sumie grzyby czy owoce to mógł byś zbierać jedynie na swojej działce albo w lasach państwowych,u prywatnego właściciela lasu już nie,wiele jest takiego prawa w Polsce z rodem z PRLu.A teraz pytanie,czy zestaw do bowfisingu jest legalny czy nie legalny?według mnie jest legalny bo łuk w Polsce jest legalny ale zawsze można się doczepić że służy do połowu ryb i jest nie legalny.Problem kłusownictwa i stawów PZW polega na tym że w Polsce wszystkich ładuje się do jednego worka,kłusownika z 100 metrową siecią traktuje się tak jak wędkarza z 1metrow podrywką.

[ Dodano: 2010-07-13, 12:22 ]
wolfshadow- Widzisz na tym polega problem myśleniowy Polski,gdyby nie ja i jeszcze parę innych ludzi to ryb by nie było w tym stawie wcale,dzięki naszym wysiłkom te stawy są zarybione nie tylko białą rybą ale również drapieżnikami,zbiornik jest stosunkowo mały i płytki,duże ryby w dużych ilościach nie służą takim zbiornikom,oczywiście duże ryby muszą być do rozmnażania się,jeśli chodzi o bowfishing to metoda bardziej humanitarna niż nie jednokrotnie wędkarstwo,czasem mała rybkę można złowić tak że haczyk przebije jej oko,albo żarłoczny okoń połknie cały haczyk a są to ryby niewymiarowe,natomiast bowfisching są to ryby duże które strzela się z bliskiej odległości jak są w bezruchu,do tego jest potrzebna słoneczna i ciepła pogoda jak również odpowiednie światło.I proszę cię nie rób ze mnie kłusownika,nikt nie będzie srał do swojego gniazda,to są stawy na których łowie i wiem że jak nie będzie w nich ryb to najbardziej na tym będę cierpiał ja sam,a co do mięsiarzy to najwięcej ich jest z wędkami niestety.

Ciek - 2010-07-13, 12:30

Tak na marginesie, dużego lina i tak nie ma co jeść, taki prosiak lubi śmierdzieć mułem i nawet długie duszenie w śmietanie mu nie pomaga.

Co do podrywki, w świetle obowiązujących przepisów jest ona narzędziem rybackim, więc jesli nie jest się uprawnionym do rybactwa to nie można się nią posługiwać.

Osobiście nie jestem wielkim fanem ogólnie pojętego kłusownictwa ale nie ma chyba co demonizować, od czasu do czasu warto poznać jakąś alternatywną metodę połowu. Co do łowienia na łuk t nigdy się z tym nie spotkałem ale ciężko powiedzieć jak jest z legalnością. Skoro można łowić kuszą, to może też łukiem? Byłbym ostrożny z określaniem tej metody jako kłusownictwa, w przeciwieństwie do stawiania pułapek, sieci i tłuczenia prądem wymaga to pewnie sporych umiejętności i jest jak najbardziej aktywną, sportową metodą.

rumcajs - 2010-07-13, 12:40

Ciek słyszałem tez że lin podczas tarła jest ciężko zjadliwy bo zapach tego mułu jest dużo większy,między innymi dlatego nie jestem smakoszem białej ryby,wolę drapieżniki,jak na razie w tym stawie doliczyłem się 4 szczupaków,staw jest tak położony że przy takich upałach jak teraz są można nie mal policzyć i zobaczyć jakie ryby tam występują,nie jedno krotnie jest tam więcej ryb niż na stawach PZW.Co do kłusownictwa i podrywki to w sklepie można te wszystkie narzędzia kupić bez pozwoleń,kolejny Polski absurd prawny.
wolfshadow - 2010-07-13, 13:05

rumcajs napisał/a:
a co do mięsiarzy to najwięcej ich jest z wędkami niestety.

Bo jak zauważył Zirkau - z wędką to tylko wykroczenie. Gdyby inne metody połowu były tak samo traktowane to wtedy większość tych mięsiarzy porzuciłaby wędki i zaczęła trałować bajorka sieciami, prądem, karbidem i [...] czym jeszcze. Ot co.

rumcajs napisał/a:
gdyby nie ja i jeszcze parę innych ludzi to ryb by nie było w tym stawie wcale,dzięki naszym wysiłkom te stawy są zarybione nie tylko białą rybą ale również drapieżnikami,

I przyjdzie kilku dzieciaków, który te Twoje wysiłki (i paru innych ludzi) zniweczy przeciągając kilka razy siecią.

rumcajs napisał/a:
jeśli chodzi o bowfishing to metoda bardziej humanitarna niż nie jednokrotnie wędkarstwo,

Dla mięsiarzy może i humanitarna o ile trafiają 100/100. Jak nie chcesz łowić drobnicy to używaj większych haczyków/przynęt. Wtedy do łowienia potrzeba jednej cechy, której wielu ludkom w lesie i nad wodą brakuje: cierpliwości. I tutaj zaczyna się kombinowanie ...jak by tak może... :roll:

rumcajs napisał/a:
a tak zawsze możesz powiedzieć że jesteś właścicielem stawu albo zostałeś uprawniony przez właściciela do połowu ryb,

Baju baju. Jak łowisz na wodach PZW to skontroluje Cię PSR lub SSR i wtedy możesz żenić każdy kit ale bez karty i opłaconych składek dostaniesz mandacik (przy założeniu, że łowisz na wędkę).
Przy łowieniu na stawie prywatnym pojawi się właściciel, który co prawda aktu własności w kieszeni miał nie będzie, ale w ręce może posiadać odpowiedni argument pouczający.
Na dzikich gliniankach zasadniczo nikt nie sprawdza, ale za "niesportowe" zachowanie też można mieć kłopoty.

rumcajs napisał/a:
Co do kłusownictwa i podrywki to w sklepie można te wszystkie narzędzia kupić bez pozwoleń,kolejny Polski absurd prawny.

Bo możesz sobie na ogródku wykopać oczko wodne 1,5mx1,5m i 3x dziennie targać z niego karasie podrywką zakupioną w sklepie. Bez pozwolenia kupisz też noże bojowe i wiele innych narzędzi, które możesz wykorzystać w sposób legalny lub nielegalny.

rumcajs - 2010-07-13, 13:31

wolfshadow-Dzieciaki nad tymi stawami i tak łowią,pozostawiają mnóstwa śmieci,na tzw żaki metoda nie jest aż tak skuteczna jak się nie którym zdaje,jest to metoda stosowana przez naszych pradziadów i była już stosowana kilka tysięcy lat temu,najgorsze to jest kłusownictwo z siecią i prądem,nikt nie kłusuje z małymi żakami bo się po prostu kłusownikom nastawionym na zysk się ta metoda nie opłaca a kara taka sama jak za prąd czy siec.Idąc twoi rozumowaniem to najlepiej było by w ogóle nie zarybiać tych stawów bo i tak kłusownicy wyłapią ryby,z tym że jak trafia np na mnie to będą mieć cholernego pecha,dzieciaki i tak mnie już nie lubią za to że kazałem im sprzątać cały staw ze śmieci itp,widać że jesteś na wszystko anty.No cóż na śląsku takich ludzi nie brakuje,każda metoda inna od tej która ty stosujesz jest zła i według ciebie powinna być zabroniona,zróbmy same zakazy i będzie dobrze,i tak już w Polsce niczego nie można,ale kłusownicy się tym nie przejmują i łowią sobie prądem i sieciami bo jak kłusować to na całego,jak zapłacić 500zł mandat to na pewno nie za podrywkę,lepiej za sieć albo prąd.
Michal N - 2010-07-13, 13:44

Zawsze możesz zawołać na pomoc załogę DŻI :mrgreen: : http://img706.imageshack....89/f1000004.jpg
Tu pozdro dla Stępa, za te stare dobre czasy.

rumcajs - 2010-07-13, 13:53

E tam,mnie wystarczy na kłusowników mój czarnoprochowiec ;-) 10 lat temu przyłapałem kłusowników na jednym z stawów,akurat wyciągali sieć,szkoda że wtedy nie miałem takiego sprzętu i nie mogłem zareagować :evil:
wolfshadow - 2010-07-13, 14:31

rumcajs napisał/a:
itp,widać że jesteś na wszystko anty.No cóż na śląsku takich ludzi nie brakuje,każda metoda inna od tej która ty stosujesz jest zła i według ciebie powinna być zabroniona,zróbmy same zakazy i będzie dobrze,i tak już w Polsce niczego nie można


Widzisz. Ograniczenia nie są po to aby je omijać. Mamy narodową żyłkę do cwaniactwa i kombinatorstwa. Jeden wrzuci mały żaczek do jeziorka i będzie czekał aż mu rybki wpłyną. Inny zrobi żaczek wielkości fiata 126p i będzie nim "przeciągał" to jeziorko aby zwiększyć "skuteczność"...
Jeden będzie strzelał z łuku jak sam Robin Hood a drugi na 100 strzałów spudłuje 70, trafi 5, a 25 pokaleczy...
Po prostu dostosowuję się do Twojego toku rozumowania.

rumcajs napisał/a:
No cóż na śląsku takich ludzi nie brakuje,każda metoda inna od tej która ty stosujesz jest zła i według ciebie powinna być zabroniona

Widzisz. Mylisz wyścig zbrojeń z hobbystycznym uprawianiem wędkarstwa.
Ja z szacunku dla innych osób korzystających z tego samego akwenu używam metod i zasad połowu ogólnie przyjętych za standardowe. Jakoś nigdy nie martwił mnie powrót "o kiju", w każdym razie nie na tyle aby kombinować z "alternatywnymi" metodami połowu. Owszem znam takowe i to bardziej efektywne niż łuk, prąd, żaki, ale wiedzę o nich wykorzystam gdy faktycznie zajdzie taka potrzeba. To tak w odniesieniu do godziny "W".

rumcajs napisał/a:
i tak już w Polsce niczego nie można,ale kłusownicy się tym nie przejmują i łowią sobie prądem i sieciami bo jak kłusować to na całego,

Można też kłusować na "pół gwizdka" przy czym to nadal jest kłusownictwo i zarazem permanentny brak szacunku dla współłowiących i rybek w zbiorniku.

rumcajs napisał/a:
Dzieciaki nad tymi stawami i tak łowią i pozostawiają mnóstwa śmieci

Będą śmieci i nie będzie ryb :-D

rumcajs napisał/a:
bo jak kłusować to na całego,jak zapłacić 500zł

Wg. taryfikatora 200 zł...

rumcajs napisał/a:
E tam,mnie wystarczy na kłusowników mój czarnoprochowiec[/b]

Ehh. Fantazje. Chciałeś napisać: "czarny prochowiec"? :mrgreen:

rumcajs - 2010-07-13, 14:50

200 zł to za wykroczenie może PSR za brak karty wędkarskiej(sama opłata za kartę to jest około 400zł)natomiast sąd zazwyczaj skazuje na taka karę kłusowników złapanych na gorońcym uczynku za kłusownictwo z siecią albo prądem..Kłusownictwo to pojecie względne,kiedyś podrywka była dopuszczalna przez wędkarzy i kłusownictwem nie było łowienie za pomocą podrywki.jako spinigista jestem przeciwnikiem żywca co nie oznacza że jestem za tym żeby tą metodę bardzo skuteczną zakazać mimo że parę lat wstecz była ta metoda zakazana,a do zakazów jakoś nie stosują sie kłusownicy i maja je gdzieś,więc te zakazy sa i tak nic nie warte,co do podrywki i żaków to dzięki nim udało mi się zarybić kilka stawów gdzie do dzisiaj są ryby,jaki widzisz to nie sprzęt jest zagrożeniem dla ryb a sam człowiek który je wykorzystuje w zły sposób,to tak jak broń,sama nikomu krzywdy nie zrobi i nie jest groźna.Co do czarno prochowca to jeśli się z tym spotkałeś to wiesz co to jest i kłusownicy tego bardzo się boją,nawet pijani kłusownicy od razu tracą odwagę przy czarno prochowcu.
Michal N - 2010-07-13, 15:02

Rumcajs: i widzisz jak żeś sobie temat zaplątał :mrgreen:
wolfshadow - 2010-07-13, 15:03

rumcajs napisał/a:
Kłusownictwo to pojecie względne,kiedyś podrywka była dopuszczalna przez wędkarzy i kłusownictwem nie było łowienie za pomocą podrywki.jako spinigista jestem przeciwnikiem żywca co nie oznacza że jestem za tym żeby tą metodę bardzo skuteczną zakazać mimo że parę lat wstecz była ta metoda zakazana,a do zakazów jakoś nie stosują sie kłusownicy i maja je gdzieś,więc te zakazy sa i tak nic nie warte,co do podrywki i żaków to dzięki nim udało mi się zarybić kilka stawów gdzie do dzisiaj są ryby,jaki widzisz to nie sprzęt jest zagrożeniem dla ryb a sam człowiek który je wykorzystuje w zły sposób,to tak jak broń,sama nikomu krzywdy nie zrobi i nie jest groźna.

Eeeee... Objęła Cię amnestia Giertycha? :roll:

rumcajs napisał/a:
czarno prochowca

Nie załapałeś aluzji.

rumcajs - 2010-07-13, 15:17

Michal N-Ja nie zaplątałem,raczej inni zaplątali doszukując się we wszystkim kłusownictwa i kłusowników :lol: ,jak by w Polsce kłusownicy używali tylko żaków,podrywek i więcierzy to w wodach było by mnóstwo ryb.Ale nie będę się kłócił z waszymi racjami,myślałem że temat pójdzie w innym kierunku.
slaq - 2010-07-13, 15:30

Ja myślę, że jednak srogo zaplątałeś.
Łowisz ryby i nie bardzo wiesz po co. O ile można to nazwać łowieniem. Zastanów się czy idziesz na ryby czy po ryby.

Może warto było by odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Zakazali podrywek, bo cwaniactwo właśnie w czasie tarła wyciągało ryby tuż przy trzcinach i następnie sprzedawali owe ryby.
Szkoda, że wszystkie ryby nie są trujące w czasie tarła tak jak Brzany :mrgreen:

Dla mnie łowienie zawsze będzie łowieniem na wędkę. Za małolata (lat 7-9) w rzeczułce takiej, łowiłem na podrywkę tysiące kiełbików i minogów - dla jaj. Wszystkie wypuszczałem 8-) Czy Ty koleżko wiesz chociaż co to Minóg ? 8-)

Nie lubię ryb - nie smakują mi, więc wypuszczam i wydaje mi się, że widzę tego efekty. Mimo, że Wisła brudna co roku łowię więcej ryb.
Jak łowię a nie śpię :-P

-chilli- - 2010-07-13, 15:32

Zirkau napisał/a:
Jak Cię Policja po drodze złapie z takimi urządzeniami i rybami, to już się nie wytłumaczysz


Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group